KSIĄŻKI, KTÓRE WARTO PRZECZYTAĆ W CIĄŻY, CZĘŚĆ 1 👶🤰

Papierowe Miasta to moje miejsce w internecie. Zawsze uważałam, że pojawiać się tu będą treści jedynie książkowe, jednak po kilku latach zmieniłam zdanie. Nie zamierzam w całości przekształcać bloga w parentingowy, jednak takich treści pojawiać się z czasem będzie tutaj więcej i więcej. Jakiś czas temu zastanawiałam się, czy nie przestać tutaj zaglądać. Spadające zasięgi, mniejsza ilość odwiedzin... Chociaż to nie o to tutaj chodzi taka kwestia może naprawdę człowieka zdemotywować. Podobnie z Instagramem, którego prowadzenie przestało już sprawiać mi przyjemność. Nigdy nie czułam się częścią książkowej społeczności, więc moje zdziwienie, że po kilku tygodniach udało mi się znaleźć swoje miejsce w gronie przyszłych i obecnych mam było ogromne. Teraz przyszła pora na zmianę tego, co nie przynosi mi szczęścia.

Ostatnie kilka tygodni były dla mnie czasem wyjątkowo ciężkim. W poprzedniej - poronionej - ciąży darowane mi były mdłości, wymioty, przewlekłe zmęczenie. Tym razem jednak dostałam w pakiecie to wszystko plus zmartwienia, czy wszystko jest tak, jak powinno. Wizyty u lekarza co cztery tygodnie to zdecydowanie za rzadko, chociaż konieczne są podobno tylko trzy. Czas mija szybciej, gdy ma się pod ręką interesujące lektury. Jak na razie mam cztery ulubione, jednak na pewno z czasem ta liczba wzrośnie.

Ciężarówką przez 9 miesięcy to zdecydowanie mój ulubieniec. Dostałam ją jeszcze poprzednim razem od przyszłej matki chrzestnej Bąbelka i to był strzał w dziesiątkę. Autorka z humorem wprowadza w ciążowy świat. Znajdują się tu odpowiedzi na praktycznie wszystkie pytania, jakie mogłaby chcieć zadać przyszła mama, a nawet przyszły tata. Podzielona została na tygodnie, więc w każdą niedzielą czytam sobie kilka stron i poszerzam wiedzę, zamęczając tym przy okazji M., którego za cierpliwość powinni ozłocić. Nie jestem pewna, czy istnieje lepsza książka, która pomoże Wam przejść przez ten ciężki okres, jakim jest ciąża.

Największym plusem Ciężarówką przez 9 miesięcy dzienniki pokładowe, prowadzone przez autorkę. Z ogromną dawką poczucia humoru opisuje swoje ciążowe przeżycia, lęki, nadzieje. To taka książka w książce! Przyznam, że mam ochotę przeczytać wszystkie dzienniki pokładowe na raz, jednak staram się powstrzymać. I tak wybiegłam troszkę do przodu, więc ćwiczę cierpliwość. Chociaż jak dla mnie, to mogłabym urodzić nawet jutro. A gdzie do końca roku...

Kolejną ciążową książką, którą bardzo lubię, jest Ciąża. Instrukcja obsługi. W końcu ktoś wysłuchał błagań większości kobiet i stworzył instrukcje, które naprawdę przydają się w życiu. Po raz drugi przedstawiam Wam książkę napisaną z ogromną dawką humoru, która poprawia humor w ciężkich chwilach. W porównaniu z Ciężarówką przez 9 miesięcy jest ona naprawdę malutka. Zmieści się do każdej damskiej torebki, a i do kieszeni chłopa, jak ma pojemne. Podzielona została na trzy trymestry i czyta się każdy z nich naprawdę ekspresowo. Dodatkowo zawiera naprawdę pomocne informacje na temat tego co można i czego nie można. A i kilka stron dla przyszłego tatusia się znalazło. 

Największym plusem tej książki są świetne ilustracje, które doskonale wszystko obrazują i przy okazji bawią. Mimo to nie potrafię wyobrazić sobie, że pływa we mnie bobas, który ma już paznokcie i umie ziewać, a wielkością przypomina brukselkę. Zawsze myślałam, że mam bujną wyobraźnię, jednak okazało się, że jest bardzo, bardzo, bardzo ograniczona.

Jako, że bardzo panikuję na myśl o małym dzidziusiu u nas w domu (a jak go popsuję?!) zaczęłam już czytać kolejną książeczkę z serii Instrukcja obsługi. Tym razem jest to Bobas, a później pojawia się kolejna, Szkrab. W serii znajdują się także inne, nie związane z macierzyństwem, tytuły i przyznam, że chętnie zaopatrzyłabym się jeszcze w Psa i Kota. Na razie jednak skupiam się na tych, które mam. Ponownie nie zawiodłam się na wydawnictwie Vesper i te dwie praktycznie kieszonkowe książeczki polecam szczerze. Albo dla siebie, albo na prezent dla przyszłych rodziców. Obie są tak krótkie, że może nawet uda mi się oderwać M. od nowego dodatku w Fifie, żeby je przeczytał.

Podobnie jak w przypadku Ciąży i tutaj są świetne, bardzo proste, ilustracje. I niesamowicie przydatne. Wybraliśmy już łóżeczko i mebelki, jednak wciąż nie wiem, jak zorganizować pokój Bąbelka. Nie jest on zbyt duży, przez co możemy mieć problem z ustawieniem. Kilka rad na pewno wprowadzę w życie - umiejscowienie łóżeczka, fotela czy przewijaka.

To kolejny prezent od przyjaciółki. Tym razem nie jest to stricte książka, chociaż sporo pomocnych informacji w sobie zawiera. Jest to coś w rodzaju Zniszcz ten dziennik, chociaż w mniej destrukcyjnej fazie. Można uzupełniać tutaj przeróżne strony, które zabiją ten okropnie dłużący się czas do porodu. Pojawiają się tutaj zadania, których nie mam ochoty wypełniać jak i takie, które po prostu mi się nie przydadzą. Mimo to Ja, ciąża i cała reszta to naprawdę świetny dodatek do czekania na dzidziusia. I będzie niezłą pamiątką, przez którą zapewne moje dziecko mnie znienawidzi po latach. Ale co poradzić, najwyżej ukryję dziennik pomiędzy ciążowymi książkami i będę mieć nadzieję, że przeczucie się sprawdzi i wygra z rozumem i na świecie pojawi się chłopak, który będzie tej tematyki unikał. Jeśli jesteście ciekawi wrzucę Wam ze dwie przykładowe strony.

Komentarze

  1. Ciężarówka to klasyka można rzec. Wiesz czym ja byłam zaskoczona? Że to polka pisze hehehe. Do dziś leży i świeci we mnie swoją żółtością. W ciąży bardzo opornie szły mi lektury ciążowe, pochłaniałam wszystko, tylko nie książki o macierzyństwie. Nie wiem dlaczego tak, lektur oczywiście mi nie brakowało. Bardzo mi przykro z powodu Twojej straty, nie miałam pojęcia, że straciłaś ciążę :( Mój Instagram też jest bardziej dziecięcy niż książkowy, ale w sumie jest prywatny z założenia i są tam różne fotki. Pozdrawiam Cię serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz się czaję na kolejną część tej książki, bo widziałam, że jest :D
      Pogodziliśmy się z tamtym poronieniem. :)

      Usuń
  2. Jak byłam mała jakoś tak zawsze takie książki przeglądałam w domu, bo mama miała ich kilka. Jak na razie nie potrzebuje, i bardzo mi przykro z powodu Twojej straty :(
    Pozdrawiam, Weronika ♥
    pasjeweroniki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Jeśli przeczytałeś/łaś opinię prosiłabym o zostawienie komentarza :)