niedziela, 26 listopada 2017

ŻÓŁWIE AŻ DO KOŃCA // JOHN GREEN

3 komentarze:
Muszę się Wam do czegoś przyznać. Był w moim życiu czas, gdy czytałam każdą książkę Johna Greena, która pojawiała się na rynku. Kiedy zrobiło się o nim cicho uznałam, że spektakularnie zakończył karierę pisarską. Gdy dowiedziałam się o premierze Żółwi aż do końca nie wiedziałam, czy skuszę się na lekturę. Unikając książek młodzieżowych stałam się osobą, która wymaga od historii czegoś więcej. Doskonale pamiętałam jednak, że Green to jeden z tych autorów, którzy poruszają i naprawdę wiedzą, o czym piszą. Z góry założyłam, że i tutaj na pewno stworzył coś wartego uwagi i obok Johna Greena nie mogę przejść obojętnie. Miałam rację. Drodzy państwo. Przed Wami najlepsza książka Johna Greena.

Aza ma swoje problemy, które nie pozwalają jej do końca normalnie funkcjonować. Coraz częściej nie potrafi wyrwać się z pułapki, jaką stały się jej myśli. Ma jednak przyjaciółkę, która jest jej łącznikiem ze światem. I to właśnie Daisy informuje ją o zniknięciu miliardera Russella Picketta oraz o nagrodzie wyznaczonej za informacje, które mogą pomóc go odnaleźć. Dziewczyna planuje wykorzystać fakt, że Aza zna Davisa, syna bogacza, z obozów, na które jeździła kilka lat wcześniej. Ich domy dzieli tylko rzeka, jednak różni ich prawie wszystko. Szesnastolatka stara się nie zawieść matki, nauczycieli czy znajomych, jednak jej lęki coraz bardziej ją obezwładniają i nie pozwalają przestać myśleć o tym, co najgorsze. Kiedy wpada w tę spiralę coraz trudniej jej odnaleźć wyjście.

piątek, 24 listopada 2017

PRZEDPREMIEROWO: MURDER PARK. PARK MORDERCÓW // JONAS WINNER 🎡

5 komentarzy:
Murder Park to kolejna z tych książek, po których nie spodziewałam się niczego, a okazała się być jedną z lepszych książek roku 2017. Nie wiem nawet, co skłoniło mnie do sięgnięcia po tę książkę. Zwykle odrzucam propozycje thrillerów, kryminałów, gdyż mam do tego podejście takie samo, jak do młodzieżówek czy obyczajówek. Ciężko stworzyć coś oryginalnego i wartego uwagi. Mogłoby się wydawać, że wszystko już było. Tutaj Jonas Winner również wykorzystuje znany już mi motyw, szczególnie z książki Aghaty Christie: I nie było już nikogo. Autor jednak tak pokierował całą akcją, że od Parku morderców nie można się oderwać i od razu z góry powiem jedno: czytajcie tę książkę. Warto.

Zodiac Island kiedyś było popularnym parkiem rozrywki umieszczonym na wyspie u wybrzeży USA. Do tematycznego parku zjeżdżały się rodzice z dziećmi oraz samotne matki, które chciały dać swoim dzieciom trochę beztroskiej zabawy. To właśnie tam wydarzyły się trzy bestialskie morderstwa, których sprawcą był Jeff Bohner. Wszystkie dotknęły kobiety, które przyjechały ze swoimi dziećmi. Po trzeciej ofiarze Zodiac Island zamknięto.

Dwadzieścia lat później wyspa zostaje kupiona przez bogatego mężczyznę, który planuje otworzyć tam Murder Park. Park rozrywki poświęcony najsłynniejszym zabójcom i ich zbrodniom. Twórcy zapraszają kilku ludzi udzielających się w mediach na długi weekend, by pierwsi przeżyli to, co po oficjalnym otwarciu będzie dostępne dla wszystkich. Na wyspie przebywa dwanaście osób, łącznie ze służbą i osobami zajmującymi się całą otoczką. Zależy im na pozytywnych recenzjach. Ostatni prom odpływa. Nadciąga sztorm. Uczestnicy znajdują ciało. Zostaje ich jedenastu. A to jeszcze nie koniec.

środa, 22 listopada 2017

❄ PSIEGO NAJLEPSZEGO // W. BRUCE CAMERON ❄

1 komentarz:
Okres świąteczny nadchodzi dużymi krokami, a ja już namiętnie wyglądam śniegu i objadam się mandarynkami. Bo po co czekać na grudzień? Do Bożego Narodzenia jeszcze miesiąc i rok w rok ten czas spędzałam na odliczaniu i wielką radością z powodu tego faktu. Jak się okazało tym razem ten okres nie będzie zbyt szczęśliwym czasem dla mnie, przez co całe szczęście się ulotniło, jednak lektura książki W. Bruce'a Camerona była dla mnie punktem obowiązkowym. Był sobie pies do tej pory tkwi mi w pamięci i uwielbiam zarówno książkę jak i ekranizację. Psiego najlepszego pozwoliło mi zapomnieć o tym wszystkim i żałuję, że ta historia jest tak krótka. Z chęcią zatonęłabym w niej jeszcze na miesiąc.

Josh Michaels jest samotnikiem. Mieszka sam, pracuje przez komputer i nie spędza zbyt dużo czasu z przyjaciółmi. Kiedy pewnego dnia sąsiad podrzuca mu pod drzwi ciężarną suczkę swojej byłej dziewczyny jest przerażony. Nigdy wcześniej nie miał psa i nie zajmował się żadnym zwierzęciem, a co dopiero takim w stanie zaawansowanej ciąży. Porzucenie jednak Lucy na pastwę losu nie przychodzi mu do głowy. Postanawia zaopiekować się nią do momentu powrotu Ryana. Poród zaczyna się jednak szybciej niż się tego spodziewał, a konsekwencje tego zaskakują Josha. Kiedy pracownica lokalnego schroniska postanawia pomóc mu oswoić się z całą sytuacją odkrywa, że być może wcale nie musi już sam radzić sobie z życiem.

poniedziałek, 20 listopada 2017

MAGIA KĄSA // ILONA ANDREWS

Brak komentarzy:
Magia kąsa to jedna z tych książek, którą chciałam przeczytać odkąd pamiętam. Jak zwykle w takim przypadku było mi z Iloną Andrews zwyczajnie nie po drodze, jednak ucieszył mnie fakt, że wydawnictwo Fabryka Słów postanowiło zrobić wznowienie cyklu. Uznałam, że to los daje mi kolejną szansę i wykorzystałam ją. Magia kąsa trafiła do moich rąk. Obawiałam się jednak, że przyjdzie mi się głęboko rozczarować, gdyż cykl ten opowiada o świecie po apokalipsie, a takich typowych książek tego gatunku nie jestem w stanie znieść. Miałam nadzieję, że cykl o Kate Daniels plasuje się bardziej w klimatach fantasy. I - dzięki Bogu - nie zawiodłam się. 

Kiedy świat coraz bardziej rozwijał się od technicznej strony stało się coś, czego nikt się nie spodziewał. Magia powróciła i w momencie, gdy jest obecna sprawia, że cała technologia jest bezużyteczna. Magiczne fale pojawiają się niespodziewanie i tak samo znikają. Kate Daniels jest zwykłym najemnikiem, jednak w jej krwi krąży magia, co sprawia, że jej życie jest skomplikowane samo przez się. Dodatkowo jest ona mało kobieca, pyskata i nie lubi się podporządkowywać. Kiedy dowiaduje się o śmierci swojego opiekuna w jej ciele wrze gniew i chęć zemsty. Teraz musi podjąć decyzję dotyczącą tego, komu zaufa i kto wspomoże ją w tej trudnej walce. 

sobota, 18 listopada 2017

CZŁOWIEK, KTÓRY WIDZIAŁ WIĘCEJ // ERIC-EMMANUEL SCHMITT

5 komentarzy:
Nigdy nie spodziewałam się, że przyjdzie dzień, gdy z własnej woli zdecyduję się na lekturę czegoś, co napisał Eric-Emmanuel Schmitt. Miałam wrażenie, że to nie jest pisarz, który mógłby przypaść mi do gustu. O jego książkach słyszy się wiele dobrego i można uznać, że wliczają się one już praktycznie w klasykę literatury. Właśnie to sprawiło, że za jakiegoś Schmitta postanowiłam się zabrać. Początkowo planowałam zacząć od Oskara i Pani Róży, jednak uznałam, że zaryzykuję i nie będę czytać tego, co polecają wszyscy, tylko zdecyduję się na coś całkiem nowego. I tak Człowiek, który widział więcej trafił do moich rąk.

Augustin nie miał szczęśliwego dzieciństwa, a teraz nie ma szczęśliwego życia jako człowiek dorosły. Nie ma gdzie mieszkać, nie ma co jeść, pracuje za darmo jako stażysta w gazecie, gdzie nikt nie zwraca na niego uwagi a szef jest zapatrzonym w siebie bufonem. Żeby tego było mało widzi umarłych, którzy towarzyszą niektórym ludziom. Kiedy zostaje wyrzucony z redakcji na ulicę, by znaleźć ciekawy temat do artykułu jest świadkiem, jak jeden z martwym narzuca swoje zdanie jednemu chłopcu, prawie mężczyźnie. Idzie za nim, a chwilę później traci przytomność, gdy owy chłopiec wysadza się na placu. Budząc się w szpitalu nagle jest w centrum uwagi, a sędzia śledcza ma dla niego pewną propozycję, która nieco go szokuje. Czas udowodnić, że to Bóg namawia ludzi do wyrządzania zła w swoje imię.

środa, 15 listopada 2017

CEL // ELLE KENNEDY ♥

5 komentarzy:
Znowu to zrobiłam. Znowu zdecydowałam się przeczytać książkę młodzieżową i zabrałam się za jakąś serię całkowicie od końca, od ostatniego tomu. W tym wypadku czuję się jednak całkowicie usprawiedliwiona - każda część cyklu Off-Campus opowiada o innych bohaterach, a chociaż ich losy się przeplatają, to i tak nie mam zamiaru do trzech pozostałych książek wracać. Za Cel zabrałam się z bardzo prostego powodu. Tyle dobrego nasłuchałam się o Elle Kennedy, że mój przekorny duch wcale się ze jej twórczość nie chciał zabrać. Jednak historia, która została w Celu przedstawiona bardzo mnie do siebie ciągnęła i postanowiłam jej ulec i przeczytać coś lekkiego. Dla równowagi czytam teraz nowego Schmitta i już mogę Wam powiedzieć, że dużo bardziej wolałam znajdować się w świecie Sabriny i Tucker.

W domu Sabriny James się nie przelewa. Mieszka z babcią i ojczymem, który jest najobrzydliwszym mężczyzną pod słońcem co chwilę rzucającym jej sprośne propozycje. Kiedy matka porzuciła ją na ich łaskę udało jej się nie załamać i wziąć życie w swoje ręce. Ma całą swoją przyszłość zaplanowaną od a do zet. Praca na dwa etaty, żeby opłacić część czynszu, idealnie zdawane wszystkie egzaminy, a później prawo na Harvardzie i dobra pensja, żeby już nigdy nie musieć się o nic martwić. W jej planie nie ma miejsca dla żadnego mężczyzny, a szczególnie dla Trenta, który reprezentuje znienawidzoną przez nią grupę sportowców, jakim są hokeiści. Może jednak ofiarować mu jedną noc i nic więcej.

John Tucker zawsze marzył o tym, że znajdzie idealną dla siebie dziewczynę i wierzy w miłość od pierwszego wejrzenia. Kiedy patrząc na Sabrinę James wyczuwa wibracje jest już pewien, że to właśnie ją chce bliżej poznać, chociaż jego najlepszy przyjaciel odradza mu to. Tucker jednak nie ma zamiaru odpuścić, chociaż dziewczyna jawnie stawia granice. On wie, że ma zamiar ofiarować jej dużo więcej, niż tylko ta jedna noc, na którą ona się zgadza.

poniedziałek, 13 listopada 2017

„Czas robi swoje. A ty, człowieku?” ← MYŚLI NIEUCZESANE. WSZYSTKIE // STANISŁAW JERZY LEC

1 komentarz:
Jakiś czas temu wpadłam na Myśli nieuczesane i całkowicie zakochałam się w twórczości Leca. Pochłonęłam tamtą książeczkę - o wiele krótszą niż ta - bardzo szybko i zapragnęłam mieć ją na swojej półce. Powstrzymałam się jednak z zakupem, gdyż zobaczyłam zapowiedź rozszerzonego wznowienia. Na wydawnictwo Noir Sur Blanc zawsze można liczyć, więc czekałam, niecierpliwie odliczając do premiery. Pierwszym, co mnie zdziwiło - po wyjęciu Myśli nieuczesanych z paczki - był ich format. Nie spodziewałam się, że będą takie małe, praktycznie kieszonkowe. Należy też dodać, że strony są bardzo cienkie, podobne do tych, które można znaleźć w Biblii.

W Tygodniu dobroci dla zwierząt nie folguj bestii w człowieku.

Lec był człowiekiem niesamowitym, pełnym sprzeczności. Jego myśli są równocześnie banalne i genialne i o wszystkim. Czytając je człowiek zastanawia się nad każdym aspektem swojego życia: politycznym, religijnym. Mogłoby się wydawać, że z takie myśli powinny przychodzić do głowy każdego człowieka i nie powinny niczym odkrywczym być. Okazuje się jednak, że trzeba trzeźwo patrzeć na świat i być pełnym dystansu do życia, żeby dostrzec takie niuanse. W Lecu dostrzegłam taką samą cechę jak w przypadku Bukowskiego, choć u tego drugiego jest ona dużo bardziej wyraźna i jest jego znakiem rozpoznawczym. Lec pisze o wszystkim, co zna. Nie każdy czytelnik będzie jego fanem i nie każdy dostrzeże jego geniusz. Ciężko postawić obok siebie tych dwóch pisarzy, jednak - mimo wszystko - Bukowski rzuca na kolana dużo bardziej i dosadniej.

sobota, 11 listopada 2017

ZOBOWIĄZANIE // AMY A. BARTOL ← kontrola jakości niezdana

Brak komentarzy:
Nie lubię zostawiać niedokończonych serii, więc - chociaż naprawdę staram się unikać książek młodzieżowych - za trzecią część serii Przeczucia sięgnąć musiałam. Szczególnie, że pierwszy tom podobał mi się, a - z tego co pamiętam - drugi był trochę słabszy, jednak uznałam, że dam Zobowiązaniu szansę. Przyznam, że obawiałam się, że cały ten cykl zmierza w naprawdę złym kierunku. Po przeczytaniu mogę powiedzieć tylko jedno. Nie kontynuujmy tego, proszę. To, co się dzieje w tej książce i to, jak zachowują się bohaterowie powinno zostać okryte całunem milczenia. Nie mogę jednak zostawić tego w ten sposób i - chociaż Nieuniknione podobało mi się bardzo - nie zaczynajcie tego czytać. Utkniecie w wirze dziwnych akcji, broni maszynowej oraz Evie, która gdzieś w tym wszystkim zgubiła swój mózg.

Evie nie może czuć się bezpiecznie, biorąc pod uwagę, że ściga ją rządny jej serca, miłości i ręki potwór Brennus; Niebiosa nie są pewne co z nią zrobić, a na dodatek dwójka jej przyjaciół wciąż nie dotarła do Chin, gdzie się obecnie ukrywają. Mając przy sobie Reeda, który chce chronić ją za wszelką cenę, powinna poczuć się choć odrobinę lepiej. Faktem jest jednak, że cały świat postanowił na nią polować i użyć jej do własnych celów. Jej anielskie zdolności rosną w siłę, ona czuje się jeszcze większym dziwadłem, a nie każdego przeciwnika uda im się pokonać bez pomocy.

Nie wiem, na jaki temat zacząć najpierw narzekać. Czytając opinie innych jestem w szoku. Wygląda na to, że albo czytaliśmy tak naprawdę inne książki, albo jestem już kilkukrotnie za stara na literaturę młodzieżową. Największym problemem stała się tutaj Evie. Staram się nie używać słowa głupia, jednak innego określenia na nią znaleźć nie potrafię. Wszyscy z Reedem na czele powtarzają jej, żeby pewnych rzeczy zwyczajnie nie robiła, siedziała cicho jak mysz pod miotłą to wszystko się ułoży, po czym ona robi WSZYSTKO odwrotnie i kończy uwięziona w jakichś dziwnych miejscach zastanawiając się, dlaczego własnie ją to wszystko spotkało i po co to zrobiła. Po czym dochodzi do wniosku, że zrobiłaby to ponownie. I robi to. Błędne koło głupoty Evie. Tak powinien nazywać się ten cykl.

czwartek, 9 listopada 2017

NAJTWARDSZA STAL // SCARLETT COLE

2 komentarze:
Odkąd pamiętam jestem ogromną fanką tatuaży. Mimo faktu, że panicznie boję się igieł uwielbiam to uczucie, gdy tusz wypełnia miejsca pod skórą. Jest to najbardziej uzależniające uczucie na świecie, a mnie po raz kolejny ciągnie do salonu. I mój przyjaciel i mój chłopak pokryci są w sporej części tatuażami, więc towarzyszą mi one na co dzień w zatrważającej ilości. Chociaż obiecuje sobie, że to koniec z literaturą młodzieżową, która nigdy nic w życie nie wnosi, zawsze na polskim rynku pojawi się coś, obok czego przejść obojętnie nie potrafię. Tak było w przypadku Najtwardszej stali - chociaż bardzo się starałam, nie mogłam nie zaopatrzyć się w nią i zapomnieć o niej, tak po prostu. Wiedziałam, że nie będzie to nic odkrywczego, jednak uznałam, że zaryzykuję. W końcu książki tego gatunku czyta się szybko, więc dużo go nie stracę.

Harper tak naprawdę wcale nie ma na imię Harper. Dziewczyna ucieka od przeszłości i byłego chłopaka, który okazał się być uzależnionym od narkotyków psychopatą. Zostawił on jej w psychice równie wielkie blizny jak na plecach. Harper nie potrafi poradzić sobie z dotykiem obcych ludzi i wszędzie widzi prześladowców. Koniec końców wie, że jej oprawca ma kontakty i obawia się, że ją odnajdzie. Uznaje jednak, że nie ruszy do przodu dopóki nie pozbędzie się szpecących ją śladów na ciele. Postanawia wybrać się do studia tatuażu.

Trent nareszcie ma wszystko, o czym marzył. Jego studio tatuażu szybko odniosło sukces i stał się praktycznie sławny. Kiedy spotkana pewnego dnia na ulicy dziewczyna staje po zamknięciu na progu jego studia nie waha się ani przez chwilę. Przerażenie na jej twarzy zmieszane z determinacją mówi mu, że blizny, które chce zakryć, nie są dziełem wypadku. Postanawia pomóc Harper podnieść się i trzymać głowę wysoko w górze.

WIELKI OGARNIACZ ŻYCIA // PANI BUKOWA ← bardzo nieogarnięta (i krótka) recenzja

1 komentarz:
Często na internecie natykam się na obrazki tworzone przez Panią Bukową. Jej poczucie humoru bardzo mi pasuje, więc kiedy dostałam propozycję przeczytania Wielkiego ogarniacza życia nie mogłam powstrzymać swojej ciekawości i zgodziłam się. Zastanawiałam się, o czym właściwie owy ogarniacz może być. Nie jestem za pisaniem książek przez znane osoby, gdyż kojarzy mi się to jedynie z chęcią powiększenia dochodów, jednak czasami łamię się i decyduję na lekturę. Zwykle później żałuję - takie pozycje nigdy nie wnoszą nic w życie. Podobnie było i w tym przypadku - pośmiałam się, jednak gdy skończyłam czytać doszłam do pewnego wniosku. Na co to komu?

Wielki ogarniacz życia to zbiór obrazków z rodzaju tych, które są dobrze znane większości posiadaczom Facebooka oraz krótkich anegdotek nawiązujących do nich. Nie wiem, czy są one oparte na faktach i życiu Pani Bukowej, czy raczej pochodzą z jej bogatej wyobraźni, jednak bawią i lekko się je czyta. Odczuwałam jednak pewien dyskomfort związany z faktem, że nie potrafiłam wynaleźć żadnego racjonalnego powodu, dla którego ktokolwiek miałby pisać książkę tego typu. Ani nie motywuje ona do zmian w życiu, nie pokazuje dobrej drogi i wspiera wręcz delikatne zamiłowanie do alkoholu i nic nie robienia. Nie uważam, że jest ona w całości bezwartościowa, ani nie uważam, że wydanie tej pozycji to błąd. Myślę jednak, że poza dobrym humorem i ilustracjami nie znajdziemy tutaj nic więcej.

czwartek, 2 listopada 2017

FLAWIA DE LUCE: JAK KOMINIARZY ŚMIERĆ W PROCH ZMIENI // ALAN BRADLEY

1 komentarz:
Flawia de Luce to jedna z tych serii, które rzucają się w oczy na każdym kroku. Już same okładki i niestandardowe tytuły przyciągają wzrok. Premiera siódmego tomu również nie przeszła bez echa. Mając na półce poprzednie sześć części musiałam zaopatrzyć się również w Jak kominiarzy śmierć w proch zmieni. Do tej pory przeczytałam tylko Zatrute ciasteczko oraz Badyl na katowski wór, jednak  uznałam, że świat nie runie, jak ominę pozostałe i od razu przejdę do siódmego. Na swoje usprawiedliwienie mogę powiedzieć, że nie miałam ich pod ręką, a do Flawii ciągnęło mnie od momentu, gdy po raz pierwszy o niej usłyszałam. Kiedy wrócę z Niemiec od razu robię sobie maraton z książkami Alana Bradleya. Tak po prostu. Bo mogę.

Jedenastoletnia Flawia właśnie została wygnana z domu. Jej ojciec i ciotka Felicja wysłali ją do Kanady do Żeńskiej Akademii panny Bodycote. Jest to szkoła z internetem, do której kiedyś uczęszczała jej matka. Dziewczynka nie jest zbyt zadowolona z tego, że - jak sama o sobie mówi - została banitką. Długą podróż musi spędzić ze znajomymi ojca, którzy pracują w Akademii. Na miejscu zaczyna odczuwać bolesną tęsknotę za znajomymi terenami. Nie ma jednak zbyt dużo czasu na roztrząsanie własnych uczuć, gdyż zmumifikowane ciało wypada z komina w jej pokoju, chemii uczy ją uniewinniona morderczyni, a w Akademii zdarza się zaginąć niektórym uczennicom.

środa, 1 listopada 2017

♥ // zapowiedzi // listopad 2017

2 komentarze:
WYDAWNICTWO NOIR SUR BLANC

Specjalne, uzupełnione o 100 nieznanych aforyzmów wydanie Myśli nieuczesanych.

Tłumaczone na wiele języków, cytowane w renomowanych antologiach, Myśli nieuczesane stały się ulubioną lekturą artystów, naukowców i polityków.






Premiera: 09.11.2017
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...