Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 03/10. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 03/10. Pokaż wszystkie posty
[67/2022] #BLOGUJEZTK: PIERWSZA DZIEWCZYNKA // AMY HARMON

września 04, 2022

[67/2022] #BLOGUJEZTK: PIERWSZA DZIEWCZYNKA // AMY HARMON

Myślę, że tę książkę mogę spokojnie określić mianem rozczarowania roku. Czytając jej opis nie mogłam się doczekać, aż zacznę czytać, a gdy już wzięłam ją do ręki i zaczęłam... przeżyłam spory spadek zainteresowania i chęci. Udało mi się jednak zaprzeć i doczytać do końca. Trwało to jednak zdecydowanie  zbyt długo.

Bayr z Saylok, bękart potężnego i zazdrosnego wodza, jest prześladowany przez rzuconą przed laty przez jego umierającą matkę klątwę. Zraniona Desdemona, która została porzucona i pozbawiona szansy na szczęście, przeklęła tę ziemię słowami: "od tego dnia w Saylok nie będzie córek".

Bayr, wychowany wśród opiekunów na Świątynnym Wzgórzu, jest obdarzony nadludzką siłą i nazbyt ludzkim sercem bijącym w jednym celu: aby chronić Albę. Pierwszą dziewczynkę urodzoną od prawie dwóch dekad będącą zbawieniem dla zagrożonego królestwa. Teraz los Saylok zależy od Alby i Bayra, których więź pomimo nadchodzącego niebezpieczeństwa się pogłębia. Bayr zmuszony do walki z wrogami zagrażającymi królestwu, staje się odpowiedzialny za księżniczkę, do której pała coraz większym uczuciem.

Młodzi kochankowie nie wiedzą, że każde z nich zagraża królowi, chciwemu człowiekowi, który zbudował swój tron na kłamstwach, morderstwach i zdradzie. Jest tylko jeden sposób, aby obronić swoją krainę przed zepsuciem. Przełamując klątwę, mogą pokonać króla. Ale mogą też zniszczyć samych siebie.

Czytając opis zaczęłam wyobrażać sobie przygody niczym z dworu Jagiellonów. Musicie wiedzieć, że jestem ogromną fanką wszelkich możliwych dworów, zamków i monarchii. Wielokrotnie w moim życiu czytałam Pamiętnik księżniczki i nie wstydzę się tego. Pierwsza dziewczynka obiecuje nam bardzo interesujące królestwo i prawdziwą historię miłosną. Błąd. 

Pierwszym problemem była rozbieżność czasowa. Czułam się, jakby czasoprzestrzeń dopadła olbrzymia mysz i wygryzła ją niczym ser. Zaczynamy poznawać akcję w dzieciństwie Desdemony, a kończymy na całkiem pokaźnym wieku Bayra. Jesteśmy przerzucani z jednego bohatera do drugiego, czas pędzi jak szalony. Nie mogłam wczuć się w sytuację, bo zaraz okoliczności się zmieniały. Niesmaczne.

Gdy doszliśmy już do spotkania Bayra i Alby... bardzo długo trzeba było czekać na rozwój wypadków z nimi związanych. Być może nie narzekałabym na to, gdyby nie sama otoczka. Atmosfera ciągle była ciężka, ponura. Cały czas w mojej wyobraźni dominowały kolory szarości i to jest chyba najlepszy opis tej książki. Była monochromatyczna. Zwyczajnie nudna.

Żaden bohater nie przyciągnął mojego spojrzenia, nikt mnie nie zainteresował. Wszyscy byli bardzo papierowi. Nie będę już więcej znęcać się nad Pierwszą dziewczynką. Widzę, że ma sporo zwolenników, więc po prostu każdy musi ją przetestować na własnej skórze. Nie spodziewajcie się jednak za wiele. 

★★★☆☆☆☆☆☆☆

Pierwsza dziewczynka // Amy Harmon // Kroniki z Saylok // tom 1 // 17 lipca 2022 // 426 stron // wydawnictwo Nowe Strony

Za książkę dziękuję księgarni Tania Książka!


KAPRYS GANGSTERA // KATARZYNA MAK

marca 10, 2021

KAPRYS GANGSTERA // KATARZYNA MAK


Ostatnio na polskim rynku wydawniczym mnóstwo jest romansów, które dzieją się w mafijnym i gangsterskim środowisku. Byłam bardzo ciekawa o co w tym wszystkim chodzi, więc sięgnęłam po pierwszy z brzegu tytuł... i to była taka zła książka! Długo się zastanawiałam, czy opowiedzieć Wam o Kaprysie gangstera, ale ostatecznie uznałam, że muszę być z Wami szczera. To będzie jedna z najgorszych książek tego roku.

Elena to skromna i niewyróżniająca się z tłumu dziewczyna. Ma pracę i narzeczonego, z którym planuje przyszłość. Wiedzie pozornie szczęśliwe życie, nie zdając sobie sprawy, że ma ono dla niej jeszcze sporo niespodzianek.

A może Elena Mokrzycka to naiwna kobieta?

Marcello to mężczyzna, który ma dosłownie wszystko. Kasa, luksus, przepych, wyuzdane kobiety i hierarchia społeczna, to tylko jedne z nielicznych atrybutów, które wyróżniają go spośród innych. To urodzony przywódca, boss – w dosłownym znaczeniu tego słowa. Poza tym Marcello Castello to niebezpieczny facet...

Pewnego dnia tych dwoje styka ze sobą los. I odtąd, chciałoby się dodać, żyli długo i szczęśliwie... Ale czy to w ogóle możliwe, bo czy wilk zaprzyjaźni się z owieczką, ogień ugasi wodę, a słońce zetknie się z gwiazdami...?

Wyobraźcie sobie, że zostajecie porwane. O ile w grę nie wchodzi syndrom sztokholmski to zachowanie Eleny jest całkowicie nielogiczne. Zakochanie się w porywaczu, który nie żałuje przemocy i ma ego wielkości Hiszpanii nie jest najmądrzejszym pomysłem. Czytałam kiedyś już książkę opartą na tym samym schemacie i dziwiłam się, jak porwana dziewczyna może po wyjściu z pokoju przepraszać służącą, że na nią wpadła... Tutaj mamy równie dużo wątków, które są niesamowicie nierealne. 

Pamiętaj, że gdy człowiek zaczyna zależeć od innego człowieka, wymazuje się i przestaje istnieć. 

Elena na początku wydawała się być inteligentną bohaterką, ale szybko czas to zweryfikował i jej zachowanie po prostu zmiotło mnie z nóg. Wierzę w miłość od pierwszego wejrzenia, jednak takie zaślepienie mafijnym środowiskiem... Miałam ochotę potrząsnąć tą kobietą, a podejście jej najlepszej przyjaciółki... Chryste panie! Kto się nie dziwi takim rzeczom? Kto nie zastanawia się, skąd taki mężczyzna jak Marcello ma tyle pieniędzy? Elena.

Marcello jest jednym z tych książkowych bohaterów, które dużo kobiet uwielbia. Przystojny, pewny siebie, bierze wszystko, czego chce... Mam wrażenie, że ja już wyrosłam z zaślepienia takimi postaciami i nie mogłam znieść tego, jak Marcello się zachowuje. Nie sądziłam, że ktoś jeszcze tworzy w dzisiejszych czasach takich mężczyzn, ale jestem totalnie na nie.

Szczerze przyznam, że dałam się zaskoczyć na końcu. Nie spodziewałam się takiego zakończenia, ale równocześnie łatwo już się domyślić kontynuacji. Słyszałam dużo pozytywnych opinii o Kaprysie gangstera, ale osobiście mocno się rozczarowałam. Czytałam najbardziej absurdalne momenty narzeczonemu i łapał się za głowę. Co chwile pytał mnie, po co właściwie to czytam. I nie potrafiłam znaleźć odpowiedzi. 

★★★☆☆☆☆☆☆☆

Za książkę dziękuję wydawnictwu.

DOMEK PRZY PLAŻY // BETH REEKLES

sierpnia 30, 2019

DOMEK PRZY PLAŻY // BETH REEKLES

Pamiętam, jak rok temu czytałam The Kissing Booth. Żadnej części ciała mi ta książka nie urwała, ale film bardzo mi się podobał. Z tego też powodu po pierwowzór sięgnęłam. Ciekawa byłam tego, jak potoczą się losy głównych bohaterów licząc się z tym, że będę wielokrotnie zirytowana ich charakterami. Obiecałam sobie, że nie będę zwracać na nie uwagi. Okazało się jednak, że to nie one były tutaj problemem.

Co roku Elle razem z braćmi Flynn i ich rodzicami spędza kilka dni w domku przy plaży. Tym razem jednak nie czuje się tak samo rozluźniona jak zawsze. Tym razem Noah jest już jej chłopakiem, więc nie wie, jak powinna się zachowywać. Są to ich ostatnie wakacje wspólnie w tym miejscu i ciężko jest jej się z tym pogodzić. Dodatkowo dojeżdża do nich dziewczyna Lee, więc nic nie będzie takie jak zwykle.

Ta książka ma lekko ponad sto stron i sporą czcionkę, więc przeczytałam ją ekspresowo, na raz podczas kąpieli. Jeśli chodzi o bohaterów o dziwo byli mniej wkurzający niż w Kissing Booth. Elle miała problem z tym, jak powinna się zachowywać w towarzystwie rodziców Noah i Lee, co jest całkowicie zrozumiałe, gdyż sytuacja całkowicie się zmieniła. Nie potrafię pojąć tylko, po co w ogóle autorka napisała to opowiadanie, bo tak naprawdę nic do historii nie wnosi. Elle i Noah praktycznie wcale nie spędzają czasu razem - wiadomo, rodzinne wakacje - Lee myśli tylko o swojej dziewczynie, a rodzice Flynn żyją sobie swoim życiem. 

Wyjazd Noah na studia to żadne zaskoczenie i dziwił mnie fakt, że główni bohaterowie nie przemyśleli tego, jak to wszystko będzie wyglądać. Dopiero jego mama ich uświadomiła i spadły im klapki z oczu. Uderzyło mnie to bardzo mocno, przez co IQ tej dwójki wydało mi się jeszcze niższe. Naprawdę nie wydaje mi się, że człowiek postawiony w takiej sytuacji nie zastanawia się, co będzie dalej i czy jest gotowy na związek na odległość.

Ten dodatek jest bardzo niepotrzebny. Nie wnosi nic w tę historię, nie sprawia, że z utęsknieniem czeka się na kontynuację. Tak między nami... Mam nadzieję, że nie wydaliście pieniążków na tę książkę. Naprawdę nie warto.

★★★☆☆☆☆☆☆☆

820 // Domek przy plaży // Beth Reekles // The Beach House // Patrycja Zarawska // The Kissing Booth // tom 1,5 // 31 lipca 2019 // 128 stron // Wydawnictwo Insignis // 25,00 zł

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu!


Wyświetl ten post na Instagramie.

Dobra, pogadajmy dzisiaj o nikomu nie potrzebnych książkach, które zalewają rynek książkowy i są kupowane tylko z sentymentu. 🤷🏼‍♀️ Pamiętam jak czytałam #thekissingbooth i jak marna jest to książka w porównaniu z filmem. Chciałam jednak dowiedzieć się, co tam dalej u Elle i Noah, więc zabrałam się za Domek przy plaży i... załamałam się już całkiem. Wiecie, mamy tutaj ponad 100 stron o niczym. Na dodatek to tłumaczenie... nigdy jeszcze nie zdażyło mi się chyba przyczepić do tłumacza. Ale nie mogłam znieść „bosz”, „emmm...” i tym podobnych. Aż ciarki mnie przechodzą na samą myśl. Wiem już, że drugi tom tego cyklu naprawdę sobie daruję... ——————————————————— Znacie jakiś bezsensowny dodatek to serii, którego lepiej unikać? 🤫 Trzeba się nawzajem ostrzegać. 🤭 ——————————————————— #bookstagram #bookstagramtopasja #bookstagrampl #kochamczytac #lovereading #książkoholik #pop #funkopop #insignis #currentlyreading #terazczytam #bethreekles #newbook #bookhaul #bookblogger #bookish #ksiazka #książki
Post udostępniony przez Karolina 🌿 (@papierowemiasta)
W TEJ KSIĄŻCE NIC SIĘ NIE DZIEJE 😪

maja 17, 2018

W TEJ KSIĄŻCE NIC SIĘ NIE DZIEJE 😪

Czytałam już kiedyś japoński kryminał i miałam naprawdę duże oczekiwania w stosunku do niego. Szybko okazało się, że azjatycka literatura kryminalna jest bardzo specyficzna i wynudziłam się okropnie. Szybko pozbyłam się go z pamięci i z regału. Minęło trochę czasu, a mnie zaintrygowała nowość wydawnictwa Literackiego. Widocznie udało mi się zapomnieć o tamtej lekturze tak dobrze, że nie czułam żadnych obaw przed wzięciem Sześć cztery do rąk. A powinnam. Widocznie japońskie opowieści nie są dla mnie. To dziwne, bo Haruki Murakami potrafi do mnie przemówić.

Rok 1964 został w pamięci bardzo dużej liczby osób. To właśnie wtedy - czternaście lat temu - rodzice porwanej siedmiolatki przeżyli najgorsze chwile w swoim życiu. Mimo przekazanych pieniędzy nie udało się odnaleźć dziewczynki żywej, a sprawca nigdy nie został ujęty, chociaż w poszukiwania zaangażowano setki osób. Teraz, po latach, kilka osób wciąż zaangażowanych jest w sprawę Sześć Cztery, chociaż możliwość odnalezienia zabójcy spadła prawie do zera. 

Życie Yoshinobu Mikamiego od trzech miesięcy przypomina zły sen. Zniknięcie córki sprawiło, że jego życie rodzinne praktycznie się skończyło. Żona uparcie siedzi przy telefonie wyczekując jakiegokolwiek znaku życia od nastolatki z ogromnymi kompleksami na punkcie swojego wyglądu. Mężczyzna pracuje w policji, jednak przeniesiony został do Biura Prasowego, gdzie zajmuje się kontaktami z prasą. Tajemnicza wizyta wysoko postawionego urzędnika policji zaczyna dawać mu do myślenia, a nałożona na większość policjantów, którzy mogliby coś wiedzieć, klauzula milczenia sprawia, że zaczyna kopać głębiej próbując doszukać się powodu.

Trudno sobie wyobrazić większą głupotę niż marnowanie teraźniejszości na rzecz przyszłości.

Mikami jest bohaterem z dużym stażem w policji i nie należy już do młodych, którzy pną się po szczeblach kariery. Jest wykończony męczącym wypatrywaniem córki, która uciekła z domu z powodu podobieństwa do niego. Nigdy nie grzeszył urodą, jednak nie spodziewał się, że przyniesie to tak wiele złego. Jego żona jest piękna i nigdy nie musiała się zbyt starać, by zwracać na siebie uwagę, przez co jeszcze bardziej się obwinia. Mimo ciężkich przeżyć jest on postacią po prostu... nudną. Towarzyszenie mu nie było zbyt przyjemne - nie potrafiłam dopatrzeć się żadnych powodów, dla których tak uparcie drążył całą tę sprawę.
KIEDY BÓG ZASYPIA, BUDZĄ SIĘ DEMONY 🕇

kwietnia 23, 2018

KIEDY BÓG ZASYPIA, BUDZĄ SIĘ DEMONY 🕇

Kiedy dowiedziałam się o premierze książki Kiedy Bóg zasypia uznałam, że to jest coś, czego w tym momencie potrzebuję. Bardzo lubię historie tego typu i fakt, że dzieje się to w świecie istnienia bogów pogańskich, które są już mi dobrze znane z serii Kwiat Paproci, Katarzyny Bereniki Miszczuk, zdecydował, że nie mogłam się doczekać, aż poznam tę książkę. Pierwsze dwadzieścia stron, które przeczytałam przed snem, bardzo mi się spodobało. Uznałam, że to był dobry wybór. Następnego dnia nie było jednak już tak kolorowo. Zaczęłam się męczyć i jak najszybciej chciałam ją skończyć. Mówią, że nie wolno zmuszać się do czytania, jednak usiadłam i zawzięcie męczyłam się przez cały dzień, aż w końcu przeczytałam ostatnią stronę i odetchnęłam z ulgą.

Król Mieszko II został zamordowany. Kraj popada w ruinę. Nie wiadomo, kto po nim zasiądzie na tronie. Wszyscy walczą o władzę, poganie próbują pozbyć się niemieckiego Boga, jak go nazywają, a na dodatek u granic stoi czeska armia. Ludzie zaczynają współpracować z największymi koszmarami swoich umysłów, ze strzygami, wampirami i innymi ożywieńcami. Dobro i zło przestało mieć znaczenie. Teraz liczy się tylko potęga.

Dobre i złe wróżby splatają się nieustannie we wzory zmieniające się w rytmie życia.

Ta opinia nie będzie długa. Zastanawiałam się, czy w ogóle wspominać Wam o tych kilku godzinach męczarni, jaką okazała się ta książka. Nie lubię opowiadać o pozycjach, które są niewarte uwagi. Wtedy odnoszę wrażenie, że marnuję czas, w którym mogłabym polecić coś niesamowitego. Są jednak w Kiedy Bóg zasypia akcenty, które mi się spodobały i to na nich postaram się skupić, pobieżnie tylko wspominając o wadach, których dosyć sporo tutaj znalazłam i które całkowicie popsuły mi przyjemność z lektury.
ZOBOWIĄZANIE // AMY A. BARTOL ← kontrola jakości niezdana

listopada 11, 2017

ZOBOWIĄZANIE // AMY A. BARTOL ← kontrola jakości niezdana

Nie lubię zostawiać niedokończonych serii, więc - chociaż naprawdę staram się unikać książek młodzieżowych - za trzecią część serii Przeczucia sięgnąć musiałam. Szczególnie, że pierwszy tom podobał mi się, a - z tego co pamiętam - drugi był trochę słabszy, jednak uznałam, że dam Zobowiązaniu szansę. Przyznam, że obawiałam się, że cały ten cykl zmierza w naprawdę złym kierunku. Po przeczytaniu mogę powiedzieć tylko jedno. Nie kontynuujmy tego, proszę. To, co się dzieje w tej książce i to, jak zachowują się bohaterowie powinno zostać okryte całunem milczenia. Nie mogę jednak zostawić tego w ten sposób i - chociaż Nieuniknione podobało mi się bardzo - nie zaczynajcie tego czytać. Utkniecie w wirze dziwnych akcji, broni maszynowej oraz Evie, która gdzieś w tym wszystkim zgubiła swój mózg.

Evie nie może czuć się bezpiecznie, biorąc pod uwagę, że ściga ją rządny jej serca, miłości i ręki potwór Brennus; Niebiosa nie są pewne co z nią zrobić, a na dodatek dwójka jej przyjaciół wciąż nie dotarła do Chin, gdzie się obecnie ukrywają. Mając przy sobie Reeda, który chce chronić ją za wszelką cenę, powinna poczuć się choć odrobinę lepiej. Faktem jest jednak, że cały świat postanowił na nią polować i użyć jej do własnych celów. Jej anielskie zdolności rosną w siłę, ona czuje się jeszcze większym dziwadłem, a nie każdego przeciwnika uda im się pokonać bez pomocy.

Nie wiem, na jaki temat zacząć najpierw narzekać. Czytając opinie innych jestem w szoku. Wygląda na to, że albo czytaliśmy tak naprawdę inne książki, albo jestem już kilkukrotnie za stara na literaturę młodzieżową. Największym problemem stała się tutaj Evie. Staram się nie używać słowa głupia, jednak innego określenia na nią znaleźć nie potrafię. Wszyscy z Reedem na czele powtarzają jej, żeby pewnych rzeczy zwyczajnie nie robiła, siedziała cicho jak mysz pod miotłą to wszystko się ułoży, po czym ona robi WSZYSTKO odwrotnie i kończy uwięziona w jakichś dziwnych miejscach zastanawiając się, dlaczego własnie ją to wszystko spotkało i po co to zrobiła. Po czym dochodzi do wniosku, że zrobiłaby to ponownie. I robi to. Błędne koło głupoty Evie. Tak powinien nazywać się ten cykl.
[595] PRZEDPREMIEROWO: Flower. Jak kwiat - Elizabeth Craft, Shea Olsen

lutego 09, 2017

[595] PRZEDPREMIEROWO: Flower. Jak kwiat - Elizabeth Craft, Shea Olsen


Studiując komparatystykę ciągle mam ochotę na czytanie lekkich - lecz nie głupich i przewidywalnych - książek. Widząc zapowiedź Flower. Jak kwiat miałam spore oczekiwania. Wydawnictwo literackie to jedno z tych wydawnictw, którym bardzo ufam, jeśli chodzi o literaturę. Nie wydają zbyt często młodzieżówek, więc uznałam, że w tej musi być coś naprawdę wartego uwagi, skoro zdecydowali się wprowadzić ją na polski rynek. Byłam naprawdę w szoku gdy okazało się, że jest to jedna z najbardziej przewidywalnych, zwyczajnie płytkich i naiwnych książek, jakie kiedykolwiek czytałam. A musicie wiedzieć, że w swojej wczesnej młodości pochłaniałam pozycje tego typu jak gąbka wodę.

Charlotte ma osiemnaście lat i plan na życie. Skończy szkołę, zda maturę i pójdzie na studia. Nie pójdzie w ślady kobiet ze swojej rodziny, które wcześnie zachodziły w ciążę, a ich życie kręciło się wokół mężczyzn. Mieszka z babcią, siostrą i siostrzeńcem, ma najlepszego przyjaciela, pracę w kwiaciarni i poczucie stabilizacji. Chce za wszelką cenę uniknąć głupich, nastoletnich zauroczeń, które mogłyby odwracać jej uwagę. Kiedy pewnego dnia w drzwiach kwiaciarni staje przystojny chłopak nie spodziewa się, że Tate zjawił się tam tylko dla niej i skrywa tajemnicę, która może zmienić wszystko.

Przepraszam, ale tutaj wybuchnę śmiechem. Spodziewacie się teraz dramatycznej przeszłości? Programu ochrony świadków? Ofiary zamachu? Otóż - moi drodzy - nasz Tate jest... piosenkarzem. Gwiazdą popu. Marzyliście kiedyś, że ktoś sławny - Wasz idol - zakochuje się w Was po uszy? Charlotte nigdy nawet nie przeszło to przez myśl. Więcej! Kiedy Tate Collins, najsłynniejszy muzyk na świecie, staje przed nią w pracy ona go nie rozpoznaje. Jak bardzo naiwna jest, że zgadza się na randkę z całkiem obcym chłopakiem, o którym nie wie nic? Dodatkowo utrzymuje to wszystko w tajemnicy - nawet przed najlepszym przyjacielem. Bardzo odpowiedzialne zachowanie. Gratuluję, Charlotte. Wygrałaś medal za inteligencję.
[479] Dwa lata, osiem miesięcy i dwadzieścia osiem nocy - Salman Rushdie

marca 25, 2016

[479] Dwa lata, osiem miesięcy i dwadzieścia osiem nocy - Salman Rushdie

Tytuł: Dwa lata, osiem miesięcy
i dwadzieścia osiem nocy
Tytuł oryginału: Two years, eight months
and twenty-eight nights
Autor: Salman Rushdie
Tłumaczenie: Jerzy Kozłowski
Seria: -
Tom: -
Data wydania: 03 listopada 2015
Liczba stron: 328
Wydawnictwo:  Rebis
Cena na okładce: 39,90
Skuszona obietnicą cudownej przygody i nawiązań do baśni i legend rzuciłam się na tę książkę. Czekała ona na swoją kolej dość długo, jednak nie zapomniałam o niej. Wręcz przeciwnie. Ciągle czaiła się gdzieś w moim umyśle i często brałam ją do ręki tylko po to, by móc obejrzeć to, jak cudownie została wydana. Wyobrażałam sobie, że będzie to coś, co pokocham od pierwszej strony i  nie oderwę się aż do końca. Zwykle moje przeczucia mnie nie mylą. Teraz jednak zawiodłam się tak boleśnie, jakbym spadła z naprawdę wysokiego konia. Mnóstwo ludzi wychwala Salmana Rushdie za jego kunszt i snucie historii. Osobiście - choć mnie to boli - nie sięgnę już po więcej jego książek. Chcę żyć w poczuciu złudnej nadziei, że inne są lepsze i pół świata wcale się nie myli.

Rok 1195. Ibn Ruszda znajduje pod swoim domem tajemniczą dziewczynę, Dunię. Chce ona uniknąć losu prostytutki, więc mężczyzna przyjmuje ją pod swój dach. Nikt nawet nie podejrzewa, że jest ona dżinniją i to nie byle jaką, tylko samą księżniczką Peristanu. Związek tej pary nie trwa długo, jednak dzięki płodności Dunii mogą cieszyć się naprawdę licznym potomstwem. Dzieci człowieka i istoty z dymu bez ognia prawie nie różnią się od swojego ojca, więc przez tysiąc lat żyły nieświadome swojego niezwykłego pochodzenia. Teraz jednak odegrają bardzo ważną rolę w dziejach świata...

Sama fabuła zapowiadała się niesamowicie ciekawie. Dawno już nie czytałam o dżinach. Ostatnią taką serią były Dzieci lampy i pamiętam, że byłam naprawdę zachwycona i zaintrygowana tymi tajemniczymi osobnikami, jakimi są istoty z dymu bez ognia. Łapiąc za Dwa lata, osiem miesięcy i dwadzieścia osiem nocy spodziewałam się czegoś wielkiego. Myślałam, że od razu wciągnę się i nie będę mogła oddychać z wrażenia. Wyobraźcie sobie moje rozczarowanie, gdy książka Salmana Rushdie okazała się zwyczajnie nudna. Widać, że autor starał się przemycić tutaj filozoficzne przesłanki, jednak do mnie całkowicie to nie trafiło. Wszystko wydało mi się niesamowicie denne i płytkie. Być może niektóre wątki wydałyby mi się ciekawe, gdyby nie ten nużący sposób, w który to wszystko jest opowiedziane.
[38] Dom na krańcu czasu - Jeanette Winterson

września 02, 2013

[38] Dom na krańcu czasu - Jeanette Winterson


Tytuł: Dom na krańcu czasu
Autor: Jeanette Winterson
Seria: brak ( chyba )
Premiera: 09 czerwca 2008 r.
Wydawnictwo: Społeczny Instytut Wydawniczy Znak
Format: 136 x 205 mm
Liczba stron: 216

[4] Lalkarz: Odrzucenie - Katarzyna Lisowska

lipca 02, 2013

[4] Lalkarz: Odrzucenie - Katarzyna Lisowska


Tytuł: Lalkarz: Odrzucenie
Autor: Katarzyna Lisowska
Data wydania: 2013
Liczba stron: 344
Wydawnictwo: Kotori
Copyright © Życie z książką , Blogger