Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 09/10. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 09/10. Pokaż wszystkie posty
[046/2024] BIBLIOTECZKA LEONA: BING. MYCIE ZĘBÓW TO WIELKA RZECZ

lipca 21, 2024

[046/2024] BIBLIOTECZKA LEONA: BING. MYCIE ZĘBÓW TO WIELKA RZECZ


Mieliście kiedyś problem z niechęcią dzieciaków do mycia ząbków? U nas obecnie trwa ogromny bunt - zarówno u młodszego, jak i starszego. Bing jest postacią, która doskonale daje dzieciom dobry przykład, więc postanowiłam spróbować z jego pomocą. Przyznam, że na młodszego owy przekaz zadziałał mniej niż na Leona, co bardzo mnie zaskoczyło. Myślałam, że będzie odwrotnie, a tu proszę. Chyba nigdy nie wiadomo, kto jest za duży na Binga. 

Ponownie mamy tutaj Flopa, którym chciałabym być jak dorosnę. Pokażcie mi drugą taką cierpliwą osobę! Pewne jest, że postać małego króliczka dociera do dużej ilości dzieci, więc jest to na pewno dobry wybór, jeśli Wasze dzieci są tak samo oporne na higienę jamy ustnej jak moje. 

Tym, co mnie zaskoczyło tym razem jest format Binga. Tym razem dostaliśmy naprawdę sporą książeczkę, co nie zawsze jest plusem. Lubiłam poprzednie za kompaktowość. Mimo to Oliwier chętnie po nią sięga, bo bardziej rzuca mu się w oczy niż inne, także są plusy i minusy tej zmiany. Muszę jednak dodać, że trwałość się nie zmieniła. Tym razem muszę bronić książki od ząbków szczeniaka, a nie śliny niemowlaka, ale jak na razie Bing przetrwał ten chrzest bojowy.

Zajrzyjcie do środka. 


[018/2024] FORGET ME NOT // JULIE SOTO

marca 08, 2024

[018/2024] FORGET ME NOT // JULIE SOTO

Nie mogę wytrzymać. Muszę Wam powiedzieć, że Forget me not to tak genialna książka, że chciałam poświęcić jej każdą minutę mojego czasu wolnego. Już dawno przestałam oczekiwać od romansów i powieści obyczajowych efektu wow, a Julie Soto udało się mnie zaskoczyć. 

W tej cudownie pikantnej i zabawnej powieści konsultantka ślubna i jej mrukliwy były partner muszą ponownie połączyć siły, aby zaplanować imprezę marzeń dla pary celebrytek.

Ama Torres jest pełną energii konsultantką ślubną, która… nie wierzy w instytucję małżeństwa. Ale śluby? O, to zupełnie coś innego!

Elliot Bloom to ponury florysta, który nienawidzi swojej profesji… dopóki na jego progu nie pojawia się pewna entuzjastyczna konsultantka ślubna.

Dawno, dawno temu, za dnia współpracowali przy organizacji imprez, a w nocy Ama śledziła misterne kwiatowe tatuaże na jego ciele. Potem złamała Elliotowi serce – i już nigdy więcej się do niego nie odezwała.

Teraz pracują wspólnie przy organizacji ceremonii ślubnej, która może być przełomowym punktem w ich karierach. Wciąż jednak wisi nad nimi wspomnienie wydarzeń z przeszłości. Sprawy nie ułatwiają dwie panny młode, które dostrzegają, że między Amą i Elliotem wyraźnie iskrzy. Nie znając ich skomplikowanej relacji, są zdeterminowane, by ich ze sobą zeswatać. Ale gdy ślub zaczyna żyć własnym życiem, napięcie między Ama a Elliotem tylko rośnie.

Czy dadzą radę przetrwać wesele bez pozabijania siebie nawzajem albo chociaż… trzymania rąk z dala od siebie?

Forget me not łamie większość stereotypów, które są mi znane z powieści romantycznych. Jest to tak cudownie orzeźwiające, że chciałam towarzyszyć Amie cały czas. Jej mama brała ślub już tyle razy, że w jej córce umarła jakakolwiek wiara w długo i szczęśliwie. To ona tutaj nie ma zamiaru się wiązać. To ona woli nieformalne związki i brak etykietek. Z drugiej strony mamy bardzo mrukliwego Elliota, który nie potrafi radzić sobie z ludźmi, a równocześnie tak dobrze radzi sobie z Amie. Do czasu, gdy ona brutalnie łamie mu serce.

Książka napisana jest z dwóch różnych perspektyw i dwóch ram czasowych. Śledzimy pierwsze spotkanie tej pary, rozwój ich relacji i równocześnie obserwujemy ich życie po. Przyznam, że chociaż zwykle za czymś takim nie przepadam, to tutaj Julie Soto doskonale wyważyła napięcie i sprawiła, że całkowicie i niezaprzeczalnie pokochałam Forget me not. Z pewnością będę wielokrotnie do tej historii wracać, bo stała się bliska mojemu sercu.

Niektóre wydarzenia można było tutaj przewidzieć, ale większość z nich była całkowitym zaskoczeniem. To nowość jeśli chodzi o obecny rynek powieści romantycznych. Mam wrażenie, że wszystkie historie idą jednym tokiem, a ich autorzy po prostu wpisują swoje postaci w utarte schematy. Otóż nie tutaj. Tutaj realizm, napięcie, namiętność i charaktery Amy i Elliota po prostu wylewają się ze stron tej książki i nie pozwalają o sobie zapomnieć. 

Będę polecać naprawdę wszystkim tę książkę. Już dawno nie bawiłam się tak doskonale przy lekturze pozycji tego gatunku, a Elliot... Elliot jest po prostu moim książkowym ideałem. Chcę więcej. I popatrzcie na tę okładkę! Cudo.

★★★★★★★★★☆

Forget me not // Julie Soto // 28 lutego 2024 // 352 strony // wydawnictwo Harper Collins Polska

Za możliwość przeczytania bardzo dziękuję wydawnictwu!
[016/2024] BIBLIOTECZKA LEONA: SMACZNA BANDA I EMOCJE. FAJNY CIECIOREK // JOHN JORY, PETE OSWALD

marca 04, 2024

[016/2024] BIBLIOTECZKA LEONA: SMACZNA BANDA I EMOCJE. FAJNY CIECIOREK // JOHN JORY, PETE OSWALD


Kolejny tom z genialnej serii Smaczna banda i emocje cieszy mnie niesamowicie. Moi chłopcy mają duży problem ze swoimi, więc każda książka w tym temacie jest na wagę złota. Jeśli jesteście tutaj już chwilę to wiecie, że jestem ogromną fanką Johna Jory'ego i jego bandy.

Czy żeby z nijakiej cieciorki stać się fajną, trzeba nosić ciemne okulary? A może chodzi o sposób mówienia? Lub ciuchy? Żel na włosach? Nie? No więc o co? 
Ta mądra, pozytywna, a przy tym zabawna i wielopoziomowa opowieść o Cieciorku, który chciałby należeć do paczki popularnych kumpli, to sposób na to, by w przystępny i bezpośredni sposób zaprosić dziecko do rozmowy o emocjach, uczuciach i potrzebie przynależności. A także o tym, skąd bierze się charyzma i co jest naprawdę cool! Kapitalnie napisana, zręcznie przetłumaczona i wspaniale zilustrowana książka to niezwykły prezent zarówno dla młodszych, jak i starszych czytelników. Maluchy znajdą tu zabawną historyjkę, a starsi – uniwersalną przypowieść o tym, że życzliwość, otwartość, pozytywne nastawienie i humor mają znacznie większą siłę przyciągania niż modne ciuchy i czaderskie gadżety.

Mam nadzieję, że nigdy nie musieliście radzić sobie z odrzuceniem rówieśników. Jest to jedno z najgorszych uczuć. Pewność siebie jest bardzo istotną cechą w życiu i Fajny cieciorek pokazuje, ze można ją nabyć w inny sposób, niż zatracając swojej osobowości i nie dopasowując się do innych. Jest to naprawdę ważna lekcja dla każdego, nie tylko dla dziecka. Całość opisana jest bardzo przyjemnie - jak każda książka z tego cyklu - i często do niej wracamy. Leon od września idzie do zerówki i do tej pory chciałabym ustabilizować chociaż trochę jego emocje. Smaczna banda mi w tym pomaga.

Uwielbiam ilustracje w tej książce. Są bardzo uniwersalne i trafią do odbiorcy w każdym wieku. Dla nas Smaczna banda jest niezbędna przy kompletowaniu prezentów urodzinowych czy świątecznych dla wszystkich dzieci, które są rzucone w ten dzisiejszy przytłaczający świat. Zajrzyjcie do środka. 


[013/2024] BIBLIOTECZKA LEONA. AKADEMIA MĄDREGO DZIECKA: UKŁADAM PUZZLE. NA WSI

lutego 27, 2024

[013/2024] BIBLIOTECZKA LEONA. AKADEMIA MĄDREGO DZIECKA: UKŁADAM PUZZLE. NA WSI


Kolejna nowa seria Akademii Mądrego Dziecka dla maluszka. Nie mam już w domu takich małych dzieci, ale i tak nie mogę przejść obojętnie koło takich perełek. Na szczęście mam w rodzinie chłopczyka, którego mogę obdarować i rozwijać jego umiejętności poznawcze. 

Ta pozycja jest idealna już dla rocznych dzieci. Twarda, kartonowa, odporna na ślinotok. Ilustracje przyciągają wzrok i pobudzają zmysły. A najlepszą rzeczą tej książeczki są jej puzzle. Genialne w swojej prostocie. Łączenie dwóch elementów nie jest wcale tak łatwe, jak się nam - dorosłym - wydaje, a Układam puzzle daje ogromną motywację do działania. 

Oprócz wsparcia w kwestiach manualnych jest tu również krótki tekst, który jest świetnym początkiem do budowania w dziecku miłości do literatury. Jest go na tyle niedużo, że maluch nie zdąży znudzić się oglądaniem ilustracji, a równocześnie przekazuje sporo wiedzy o otaczającym nas świecie. 

Zajrzyjcie do środka.


Za książkę dziękujemy wydawnictwu!
[97/2023] OLBRZYMIA PRZYGODA BILLY'EGO // JAMIE OLIVER

grudnia 15, 2023

[97/2023] OLBRZYMIA PRZYGODA BILLY'EGO // JAMIE OLIVER

Początkowo myślałam, że Jamie Oliver miał taki kaprys i postanowił napisać sobie książkę dla dzieci. Wbrew pozorom to nie takie łatwe - stworzenie świata, realistycznych dziecięcych postaci. Okazało się jednak, że Jamie potrafi nie tylko gotować. Nie mogę doczekać się kontynuacji tej książki.

Magiczne bitwy, zaginione mityczne miasto, fantastyczne maszyny latające i OLBRZYMIA akcja ratunkowa – przed tobą niezapomniana przygoda!

Wodospadowy Las to tajemnicze miejsce odcięte od świata. Krążą pogłoski o dziwnych historiach, które wydarzyły się w nim lata temu. Kiedy Billy i jego przyjaciele – Ania, Jimmy i Andy – trafiają na prowadzące do niego sekretne wejście, nie mogą się oprzeć pokusie, by z niego skorzystać. Szybko okazuje się, że las jest pełen magii i niezwykłych stworzeń.

W Wodospadowym Lesie dzieje się jednak coś niedobrego. Rytm Natury, który utrzymuje krainę w harmonii, zaczyna się psuć… Czy Billy i jego przyjaciele zdołają odkryć, co za tym stoi, i pospieszyć na ratunek, zanim będzie za późno?

Cała historia jest opowiedziana przez dorosłego już Billy'ego jego dzieciom. Jest to bardzo przyjemny zabieg, gdyż daje poczucie realizmu. Polubiłam naszego głównego bohatera. Dał mi się poznać jako dziecko roztropne, chociaż rzuca się bez namysłu w wir przygody. Jego grupka przyjaciół też daje się lubić, więc wiem, że dzieci w podobnym wieku do naszych bohaterów będą bardzo zadowoleni z lektury.

Każdy z dzieci ma po 9 lat i jestem zaskoczona, na jak wiele pozwalają im rodzice. Koniec końców nie byłoby tej przygody, gdyby rodzice wisieli swoim pociechom nad głowami, ale i tak włóczenie się po lasach nie jest zbyt bezpieczną zabawą dla dzieci. Lubię Billy'ego i jego przyjaciół. Bałam się niekiedy o ich losy, ale ostatecznie - jak to w bajkach - wszystko kończy się dobrze. Będzie jednak kolejny tom, którego już nie mogę się doczekać. Kocham postaci magiczne, które wykreował. 

Przeczytałam najpierw Olbrzymią przygodę Billy'ego sama, a niedługo zamierzam czytać ją chłopcom na dobranoc. Wiem, że będziemy dalej bawić się wyśmienicie. Ilustracje w środku też są cudowne i  idealnie oddają klimat tej ogromnej przygody. Monica Armino poradziła sobie z tym doskonale. Okazało się, że Jamie Oliver jest człowiekiem wielu talentów, a pisanie książek dla dzieci jest jednym z nich. Oby na tym cyklu się nie skończyło.

★★★★★★★★★☆

Olbrzymia przygoda Billy'ego // Jamie Oliver // Michał Jóźwiak // Olbrzymia przygoda Billy'ego // tom 1 // 22 listopada 2023 // 352 strony // wydawnictwo Insignis 

Za książkę bardzo dziękuję wydawnictwu!
[92/2023] #BLOGUJEZTK: STARSZA PANI Z NOŻEM // GU BYEONG-MO

grudnia 03, 2023

[92/2023] #BLOGUJEZTK: STARSZA PANI Z NOŻEM // GU BYEONG-MO

To nie było moje pierwsze spotkanie z Gu Byeong-mo. Czytałam już Piekarnię czarodzieja i zakochałam się w niej. Miałam spore wymagania co do Starszej pani z nożem i się nie zawiodłam. Ta książka to arcydzieło.

Rógszpona to sześćdziesięciopięcioletnia kobieta, od ponad czterdziestu lat będąca bezwzględną płatną zabójczynią. Wykonując swoje obowiązki, posługuje się bogatym zestawem noży ukrytych w płaszczu, a jej umiejętności polegają na skutecznym likwidowaniu każdego „obiektu” szybkim i niezauważalnym dźgnięciem. W trakcie owocnej kariery z jej rąk zginęło wielu zdrajców, niewiernych małżonków czy wrogów wielkich korporacji.

Fach kobiety wymaga od niej skuteczności i wysokiej sprawności fizycznej, jednak bohaterka „Starszej pani z nożem” zaczyna odczuwać przywary swojego wieku. Tym bardziej że u kresu kariery popełnia błąd.

Kontuzja bohaterki „Starszej pani z nożem” prowadzi ją do nieoczekiwanie bliskiego kontaktu z lekarzem i jego rodziną. Rógszpona zdaje sobie sprawę z tego, że emocje są dla zabójcy niebezpieczne. Wie także, że ten ostatni rozdział w karierze może również oznaczać jej własny krwawy koniec. Seniorka jednak nie zamierza się poddawać i stara się odzyskać zaufanie Agencji, dla której tak długo pracowała.

Uwielbiam starszych ludzi. Uważam, że zasługują na szacunek i wsparcie u kresu swojego życia. Rógszpona wzbudziła we mnie ogromną dawkę współczucia, chociaż sama na pewno by tego nie chciała. Jest ona bohaterką idealną. Ma przeszłość, która ją ukształtowała i swój światopogląd. Pokochałam ją. Opłakałam jej życie, chociaż sama nie narzekała, że spędziła większość swojego życia na mordowaniu ludzi, którzy na to zasługiwali. 

Tak samo jest z ludźmi. Uważają, że starsza osoba nie może przeżyć reszty swojego życia z nienaruszonym umysłem, że starsza osoba łatwo zapada na choroby i je roznosi, i dlatego nikt nie zajmuje się chętnie starszymi. Tak myślą o wszystkich żywych istotach.

Fabuła tej książki jest równocześnie prosta i skomplikowana. Rógszpona doskonale pokazuje, że siła jest czymś, czego nie brakuje też ludziom starszym. Podobało mi się towarzyszenie jej, a przy tym pękało mi serce. Jej relacja z Kłopotką była jedną z najboleśniejszej rzeczy, jaką kiedykolwiek przeczytałam. Jak okropna musi być świadomość, że być może nie wróci się do domu, a czeka tam bezbronne zwierze, zależne od nas? 

Autorka pisze w taki dobry sposób... Pisarze azjatyccy są niekiedy ciężcy w odbiorze dla europejczyków. To inna kultura, inny świat. Gu Byeong-mo za to pokazuje nam to inne życie bardzo przystępnie. Łatwo było wyobrazić sobie mieszkanie Rógszpony, jej środowisko. Doceniam to. Traktowanie starszych ludzi jako problemu jest dla mnie czymś bardzo bolesnym. Nie potrafię zrozumieć takiego podejścia, a zachowanie społeczeństwa w Starszej pani z nożem... Przeczytajcie tę książkę i nigdy tak nie róbcie. To bestialskie. 

- Mój cel? Nie wiem. Jaki mógłby być mój cel? (...) Ludzie zawsze pytają o cele innych ludzi, nie znając własnych. Czy w ogóle wiesz, co teraz robisz? Nawet nie masz pojęcia, dokąd zmierzasz, po prostu idziesz do przodu. 

Bardzo podobała mi się ta książka, co pewnie już zrozumieliście. Będę polecać ją Wam wszystkim bez przerwy. Jest w niej wszystko: akcja, tajemnica, spora dawka niebezpieczeństwa i wzruszeń. Warto spędzić z tą książką czas, szczególnie teraz, w te zimowe wieczory, kiedy wielu starszych ludzi jest tak samo samotnych jak Rógszpona. Porozglądajcie się dookoła.

★★★★★★★★★☆

Starsza pani z nożem // Gu Byeong-mo // 11 października 2023 // 240 stron // wydawnictwo Mova

Za książkę bardzo dziękuję TaniaKsiazka.pl

[65/2023] #BLOGUJEZTK: PO GODZINACH NA MILAGRO STREET // ANGELINA M. LOPEZ

października 21, 2023

[65/2023] #BLOGUJEZTK: PO GODZINACH NA MILAGRO STREET // ANGELINA M. LOPEZ

Uwielbiam momenty, gdy książka - po której nie spodziewam się niczego specjalnego - wciąga mnie i zachwyca bez reszty. Często decydując się na lekturę nie znam nawet opisu i zdaję się całkowicie na moją intuicję. Sama nie wiem, co zwróciło moją uwagę w przypadku Po godzinach na Milagro Street, ale gdy już się zabrałam za czytanie... nie mogłam się oderwać.

Alex Torres, żywiołowa barmanka o wybuchowym charakterze, rzuca pracę w Chicago i wraca do rodzinnej miejscowości. Zamierza wraz z siostrami odkupić rodzinny bar od starzejącej się babci, a tym samym zapewnić jej wsparcie finansowe i spokojną emeryturę. Jednocześnie Alex ma ambitne plany związane z tchnięciem w to miejsce nowego życia – pragnie przemienić je w atrakcyjny lokal przynoszący zyski, w którym mogłaby wreszcie zawodowo rozwinąć skrzydła.

Jeremiah Post to przystojny, ale spokojny i powściągliwy profesor pracujący na uniwersytecie. Mężczyzna nigdy nie był blisko z własną bogatą, ale dysfunkcyjną rodziną. Kiedy wprowadzał się do mieszkania nad barem należącym do Torresów, nawet nie przypuszczał, że to właśnie tu odnajdzie swoje miejsce na ziemi. Uroczy i dobrze wychowany profesor z miejsca podbił serca gospodyni i jej krewnych i stał się przybranym członkiem rodziny.

Ze względu na historyczną wartość budynku Jeremiah chce odkupić lokal od babci Alex i przekształcić go w muzeum dokumentujące historię latynoskiej społeczności. Nagły przyjazd Alex rujnuje jednak jego plany. Mężczyzna nie wierzy, że kobieta ma na sercu dobro swojej rodziny i lokalnej społeczności.

Zmuszona do zamieszkania pod jednym dachem para rozpoczyna zajadłą rywalizację. Pragnąć chronić Torresów, Jeremiah przeciwstawia się charyzmatycznej barmance. Kiedy jednak dawny wróg Alex okaże się trzecim kupcem, który nie przyjmie do wiadomości odmowy, Alex i Jeremiah połączą siły – i swoje zupełnie odmienne talenty – by ocalić swój dom.

Alex jest bardzo specyficzną bohaterką. Żywiołowa, pewna siebie. Nie byłam przygotowana na to, jak rozpoczyna się ta historia, ale ucieszyłam się, że główna postać damska nie jest szczupłą, białą blondynką, która zastanawia się setki razy nad każdym swoim krokiem. Uwielbiam meksykańską kulturę i cieszyłam się jak głupia wszystkimi informacjami na tym temat. Alex ma dużo wad, które wylewają się z niej jak tsunami. Ma sporo pozytywnych cech, ale dla równowagi pojawia się sporo narcystycznych zachowań. 

Jeremiah za to jest postacią tego typu, za którymi nie przepadam. Okazało się jednak, że bardzo go polubiłam, a autorka potrafi tworzyć bohaterów niesamowicie realistycznych. Nie odniosłam wrażenia, że ich cechy są zbyt wyidealizowane, nierzeczywiste. Ostatnio zmienił się mój gust czytelniczy i unikam jak mogę opowieści o nastolatkach i szkolnych historiach. Spodobał mi się charakter Jeremiaha, jego podejście do życia. Zdecydowanie świetna, zwracająca na siebie męska osoba - mimo swojej ciapowatości i słodkości. Nie ma tutaj stereotypowego mięśniaka, który rzuca wszystkim wyniosłe spojrzenia i oczekujemy jego zmiany. 

Historia z Po godzinach na Milagro Street jest bardzo wciągająca. Tajemnica, duchy, meksykańskie tradycje, poszukiwanie skarbów. Jest to tylko połowa powodów, dla których warto sięgnąć po tę książkę. Romans tutaj też jest nietypowy i zaczyna się... wybuchowo. Przyznam, że uśmiechałam się ciągle podczas czytania. 

Równocześnie autorka porusza bardzo ważny temat, jaką jest rasizm i historia czarnych w Ameryce. Dzięki temu fabuła nabiera głębszego znaczenia i zwraca uwagę na kiepską sytuację mniejszości etnicznych. Nie rozumiem w ogóle wykluczania kogoś tylko ze względu na kolor skóry i podczas wczuwania się w sytuację Alex poczułam się bardzo nieprzyjemnie. Rasizm to okrutne zjawisko, które w ogóle nie powinno mieć miejsca. Brr. 

Jestem zadowolona - bardzo! - z lektury i zdecydowanie Wam polecam Po godzinach na Milagro Street

★★★★★★★★★☆

Po godzinach na Milagro Street // Angelina M. Lopez // 26 lipca 2023 // 424 strony // wydawnictwo Kobiece

Za książkę dziękuję TaniaKsiazka.pl

[48/2023] #BLOGUJEZTK: CIEŃ W ŻARZE. // JENNIFER L. ARMENTROUT

sierpnia 01, 2023

[48/2023] #BLOGUJEZTK: CIEŃ W ŻARZE. // JENNIFER L. ARMENTROUT

Napis Jennifer L. Armentrout na okładce gwarantuje godziny genialnej, niebanalnej przygody. Prequel serii Z krewi i popiołu sprawił, że miałam ochotę wylogować się ze świata, schować w czarnej dziurze i tylko czytać. Cień w żarze spełnił moje wszystkie oczekiwania i nawet więcej: przebił je.

Seraphena od początku swojego życia doskonale wiedziała, co jest jej przeznaczone. Mimo że wtajemniczonych w jej misję zostało tylko kilka osób, ona nie cofnie się przed niczym. Przez całe życie szkoliła się na zabójczynię, doskonałą w swym fachu i perfekcyjnie opanowaną. Przyświeca jej zresztą jeden cel: zgładzić Pierwotnego. Niestety, oblubieniec, którego ma uwieść, psuje wszystko już pierwszego dnia.

Wszyscy wokół winią ją za porażkę. Seraphena czuje, że wszystkich rozczarowała. Nic dziwnego, że jej życie przestaje mieć sens. Niespodziewanie jednak poznaje boga o niezwykłym spojrzeniu. Co ciekawie, jemu jednemu zależy na śmiertelnikach.

Sera od początku przypadła mi do gustu jako główna bohaterka. Uwielbiam ją. Jennifer L. Armentrout potrafi tworzyć realistyczne postaci, ale tutaj już przeszła sama siebie. Nieczęsto się zdarza, że to nie męski bohater staje się moim ulubieńcem. Sera ma wszystkie cudowne cechy Poppy, a równocześnie nie powiela jej irytujących wad. Perfekcja. Jej ulubieniec również przyciąga spojrzenie swoim wnętrzem. To mój ulubiony typ postaci. Nie przepadam za optymistycznymi mężczyznami, którzy wiecznie się uśmiechają i tryskają radością życia.

Od razu widać sporo podobieństw między owym prequelem i główną serią. Raziło mnie to początkowo bardzo, ale ostatecznie wszystko poszło w całkiem innym kierunku i to sprawiło, że pokochałam tę książkę bardziej niż Krew i popiół, a to coś znaczy. Fabuła zaczyna się naprawdę podobnie, ale widać od razu, że jest to zabieg zamierzony. Autorka pokazała, jak inaczej mogłoby wyglądać życie Poppy. Obie historie zaczynają się też po trochę łączyć i kolejny tom głównej serii należy czytać po Cieniu w żarze

Uniwersum stworzone przez autorkę jest jednym z moich ulubionych. Polityka, tajemnice, monarchie... To tylko niewiele cech tego świata, który wciąga bez reszty. Nie było jeszcze wydarzeń, które by mnie zanudziły lub zniechęciły do dalszej lektury. Co więcej zaczytuje się też w nich moja mama, więc nie mamy tu do czynienia z książkami stricte młodzieżowymi. Każdy znajdzie w nich jakiś interesujący wątek i to jest piękne. 

Gdyby ktoś mnie zapytał, czy ręczę za Cień w żarze bez wahania odpowiedziałabym, że tak. Jest w tym cyklu wszystko to, co powinna mieć dobra fantastyka, a wątki romantyczne są genialne. Zapowiada się kolejna niesamowita przygoda i już nie mogę się doczekać kolejnych tomów. Jennifer L. Armentrout nie powinna być sprzedawana pojedynczo. Gdzie pakiety wszystkich części? Oczekiwanie jest koszmarem. 

★★★★★★★★★☆

Cień w żarze // Jennifer L. Armentrout // Z ciała i ognia // tom 1 // 14 czerwca 2023 // 640 stron // wydawnictwo You & YA

Za książkę bardzo dziękuję TaniaKsiazka.pl!

[43/2023] SERIA NIEFORTUNNYCH ZDARZEŃ: AKADEMIA ANTYPATII + WINDA WIDMO // LEMONY SNICKET

czerwca 30, 2023

[43/2023] SERIA NIEFORTUNNYCH ZDARZEŃ: AKADEMIA ANTYPATII + WINDA WIDMO // LEMONY SNICKET

Czekałam z zapartym tchem na kolejne tomy Serii niefortunnych zdarzeń. Przyznam, że nie mogę doczekać się ostatniej części. Jestem bardzo ciekawa, jak zakończą się losy rodzeństwa Baudelaire. Autor ciągle powtarza, że nie mamy co liczyć na szczęśliwe zakończenie, ale jednak... nadzieja pozostaje żywa.

Rodzeństwo znowu zostaje przerzucane z miejsca na miejsce. W tomie piątym zostają umieszczeni w szkole z internatem, w którym ich życie - znowu - przypomina koszmar. Lemony Snicket jest mistrzem w tworzeniu postaci. Każdy kolejny opiekun dzieci jest coraz barwniejszą osobą i ma swoje wady tak przerysowane, że aż nieśmieszne. Podziwiam go za to, z jakim zapamiętaniem krzywdzi Wioletkę, Klausa i Słoneczko. Trzeba naprawdę dużo zaciętości, by rzucać tyle kłód pod nogi niewinnym dzieciom. Chciałoby się rzec: panie Snicket, jest pan okropną osobą

Akademia antypatii to część, która - do tej pory - poruszyła mnie chyba najmocniej. Najbardziej widoczne są tutaj uprzedzenia, niechęć i zwyczajna radość z krzywdzenia innych. W szóstym tomie - Winda widmo - pojawia się chociaż postać, która okazuje naszym małym bohaterom trochę sympatii, a ich sytuacja nie jest tak tragiczna. Wiadomo jednak: nie ma tutaj szczęśliwego zakończenia. Mam wrażenie, że historia Baudelaire'ów jest bardziej tragiczna niż antyczne dzieła. 

Cieszę się, że wydawnictwo wydaje po dwa tomy na raz. Po jednym bym czuła niedosyt. Po dwóch mam dosyć swojego życia, które przy tym Baudelaire'ów wydaje się być idealnym. Nie mogę się doczekać czasu, gdy będziemy czytać je razem z Leonem. Obawiam się, że jeszcze trochę będę musiała na to poczekać. Sama nie jestem gotowa wracać do tych książek od początku.

★★★★★★★★★☆

* Akademia antypatii // Lemony Snicket, Brett Helquist // Seria niefortunnych zdarzeń // tom 5 // 17 maja 2023 // 240 strony // wydawnictwo HarperCollins Polska

** Winda widmo // Lemony Snicket, Brett Helquist // Seria niefortunnych zdarzeń // tom 6 // 17 maja 2023 // 288 stron // wydawnictwo HarperCollins Polska
[42/2023] #BLOGUJEZTK: LOVE ON THE BRAIN // ALI HAZELWOOD

czerwca 24, 2023

[42/2023] #BLOGUJEZTK: LOVE ON THE BRAIN // ALI HAZELWOOD


Jeśli miałabym wybrać jeden gatunek książek, który miałabym czytać do końca życia zdecydowałabym się na romanse naukowe. Gdy pojawia się temat matematyki, fizyki, chemii, biologii... Jestem sprzedana. Dlatego właśnie Ali Hazelwood jest jedną z moich ulubionych autorek. Ona po prostu tworzy historie, w których kobiety myślą i nie skupiają się na mężczyznach. Dla nich liczy się wiedza.

Kiedy wróg staje się sprzymierzeńcem, a może kimś więcej...

Bee Königswasser żyje według jednej prostej zasady: Rób to, co w danej sytuacji zrobiłaby Maria Curie. Gdyby NASA zaproponowała Marii posadę menedżerki w projekcie neuro-inżynieryjnym, zaakceptowałaby ją z wdzięcznością. To w końcu spełnienie marzeń. Pierwsza wielka fizyczka świata nie miała jednak nigdy do czynienia z Levim Wardem, a to właśnie z nim musiałaby dzielić obowiązki szefowej.

Levi jest przystojny, ma ciemne włosy i piękne zielone oczy... Ale przecież to właśnie on na studiach doktoranckich dał Bee do zrozumienia, że jej nie cierpi. Dwoje arcywrogów ma zarządzać wspólnym projektem? To się nie może udać.

Od samego początku nic nie idzie zgodnie z planem. Ginie cenny sprzęt a pracownicy centrum badawczego ignorują nową menedżerkę. Wtedy niespodziewanie Levi przychodzi jej z pomocą – wspiera ją na każdym kroku, zawsze staje po jej stronie, a przy tym wręcz pożera ją wzrokiem. Czy to możliwe, że Levi Ward jej sprzyja?

Z dnia na dzień cały świat Bee staje na głowie...

Bee od razu przypadła mi do gustu. Myślę, że to jedna z tych postaci, które budzą sympatię. Inteligentna, walcząca o swoje, kochająca kolorowe włosy, kolczyki i tatuaże. Przyznam, że na tyle rzadko czytam książki o dziewczynach - kobietach - takiego typu, że ciężko było mi umieścić ją w moich wyobrażeniach akcji Love on the Brain. Mimo to podobało mi się jej podejście do życia.

Tym razem dowiadujemy się sporo o życiu Marii Skłodowskiej-Curie. Interesuje fakty z jej życiorysu Bee przemyca nam praktycznie bez przerwy. Skłamałabym, gdybym powiedziała, że mi to przeszkadzało. Jestem wielką fanką wątków naukowych i nauki samej w sobie. Wielbię książki, gdzie autorzy również doceniają naukowy dobytek wszystkich wieków i z pasją o nim opowiadają. Ali Hazelwood radzi sobie w tym gatunku doskonale i po jej dzieła sięgam w ciemno.

Fabuła jest na tyle wciągająca, że nie da się jej odłożyć na bok. Zbiegi okoliczności sprawiały, że miałam ochotę krzyczeć z nerwów, więc emocji było tutaj sporo. Wielokrotnie miałam ochotę komuś przyłożyć, bo ewidentnie szło tutaj coś nie tak. 😅 Relacja Bee z Levim była niczym wybuchowa bomba. Podobała mi się. Zdecydowanie iskrzyło między nimi już od samego początku. Pomijając wątki naukowe jest to po prostu wyśmienity romans. 

Autorka porusza wiele potrzebnych tematów. Kobiety w środowiskach naukowych są traktowane jak gorszy sort. Pomijane w opracowaniach naukowych, ignorowane w dyskusjach. Ali Hazelwood wytyka wszystkie błędy i nie milczy na ten temat. To ważne, żeby obecność płci pięknej była dla mężczyzn czymś normalnym w każdym miejscu, nie tylko w kuchni. Chociaż jak się tak głębiej zastanowić, to i tam jest więcej testosteronu, niż estrogenu. Czas pokazać wszystkim, że płeć nie definiuje inteligencji. I doskonale to wychodzi tej autorce. 

Trochę żałuje, że to nie jest seria. Podobało mi się spędzenie czasu z Bee. Jej przygody, kariera naukowa. Do tego wszystkiego na pewno jeszcze wrócę. Love on the Brain to mistrzostwo.

★★★★★★★★★☆

Love on the Brain // Ali Hazelwood // 2023 // 416 stron // wydawnictwo Muza


Za książkę dziękuję TaniaKsiazka.pl
[35/2022] #BLOGUJEZTK: TO, CO ZOSTAJE W NAS NA ZAWSZE // LUCY SCORE

maja 16, 2023

[35/2022] #BLOGUJEZTK: TO, CO ZOSTAJE W NAS NA ZAWSZE // LUCY SCORE

Tak często podczas przeglądania internetu mój wzrok lądował na tej niebieskiej, pełnej stokrotek okładce, że gdy tylko nadarzyła się okazja wzięłam To, co zostaje w nas na zawsze do ręki i dałam się wciągnąć. Zanim zaczniecie czytać, co tak bardzo mnie w tej pozycji zachwyciło, to zdradzę Wam, że Lucy Score podbiła moje serce już wcześniej, Dziewczyną na niby. Jestem więc pewna, że każda książka, która wyszła spod jej pióra jest naprawdę warta uwagi.

Knockemout to nazwa niewielkiej miejscowości w Wirginii. Tutaj właśnie mieszka Tina, kobieta o zawikłanym życiorysie, której nawet nie chcą obsługiwać w lokalnym barze. Razem z nią mieszka jej córka, jedenastoletnia Waylay. Inteligentna i zaradna nastolatka kompletnie nie może liczyć na własną matkę. Tina, znalazłszy się w kłopotach, ściąga do Knockemout swoją siostrę bliźniaczkę, Naomi.

Naomi miała wziąć ślub, ale... uciekła sprzed ołtarza. Zdecydowała się na przyjazd do siostry, nie przypuszczając, że ta szykuje jej niespodziankę. Tina przywłaszczyła sobie samochód siostry i odjechała w siną dal. Naomi została nie tylko bez samochodu, ale i bez pieniędzy i laptopa, za to z siostrzenicą, której w ogóle nie znała.

Siostry jednak podobne okazały się tylko z wyglądu. Naomi jest odważną kobietą i nie poddaje się łatwo. Zostaje w Knockemout, zajmuje się Waylay, zaczyna poznawać mieszkańców miasteczka. Poznaje też Knoxa.

Knox to kolejna ważna postać tej historii. Pomaga Naomi, choć sam nie wie dlaczego. Bo Knox najbardziej ceni sobie samotność i własne towarzystwo. Ewentualnie jeszcze swojego psa. Lubi pić kawę, oddając się rozmyślaniom i nie musząc z nikim rozmawiać. Taki już jest. Knox i Naomi są diametralnie różni i wcale nie zachwyceni sobą. Spierają się często, ale coś ciągnie ich ku sobie z ogromną siłą. Powoli się poznają, dowiadują się coraz więcej o własnej przeszłości.

Zauważyłam, że Lucy Score ma swój typ. Uwielbia - zresztą tak samo jak ja - małe miasteczka, gdzie wszyscy się znają i takie, które są dosłownie wyrwane z Gilmore Girls. Takie właśnie jest Knockemout, które zostaje w człowieku już na zawsze. Tutaj każdy wie o każdym wszystko, ludzie chcą sobie pomagać. To taki raj, w którym chciałabym mieszkać. I właśnie tutaj trafia Naomi, żeby posprzątać - znowu - za swoją siostrę bałagan, którego narobiła. Przy okazji traci samochód, pieniądze i musi radzić sobie z dziewczynką, którą nagle porzuciła matka. Każdy poczułby się przytłoczony, ale nie Naomi. Dobra Naomi, która zrobi co trzeba, żeby nikt nie czuł się smutny czy samotny. Poniesie na swoich barkach największy ciężar, choćby miało ją to zabić. To bohaterka, której nie da się nie lubić, chociaż czasami ma się ochotę nią potrząsnąć, żeby chociaż trochę zaczęła myśleć o sobie.

Za to Knoxowi przydałaby się terapia, żeby w końcu przestał być takim zapatrzonym w siebie bucem i rozejrzał się dookoła. Relacja między bohaterami jest dosyć burzliwa. Nie potrafią poradzić sobie z własnymi uczuciami, a dodatkowo cała sytuacja, w której się znaleźli, nie jest dla żadnego z nich łatwa. Na szczęście w Knockemout mieszka wielu wspaniałych ludzi, którzy pomogą im odnaleźć równowagę i poczuć nareszcie szczęście. 

Przyznam, że Tina, siostra bliźniaczka Naomi, sprawiała, że otwierał mi się nóż w kieszeni. Już dawno nie byłam tak zirytowana żadną fikcyjną postacią. Nie wiem, jak to możliwe, że wychowały się one w takim samym środowisku. Na miejscu Naomi odcięłabym się od niej całkowicie i na jej widok przechodziłabym na drugą stronę ulicy. Ale nie, Naomi ma serce na dłoni i pozwala wszystkim ciskać nim o ziemię. Przydałoby się jej trochę zdrowego egoizmu. Irytowało mnie to okrutnie. Chciałam dla naszej Naomi jak najlepiej. I tutaj wchodzi Knox, cały na czarno...

Wątek romantyczny jest genialny, acz bije się o pierwsze miejsce z odnajdywaniem siebie przez Naomi. Cudownie było czytać o jej zmaganiach z nagłą opieką nad Waylay i patrzeć, jak dbają o nią rodzice i przyjaciel. Są to tak ciepłe relacje, że trochę niwelują toksyczny wpływ Tiny. To, jak namieszała w To, co zostaje nam na zawsze... Ciężko mi wręcz wracać do tego myślami. Wiem, że kolejny tom jest już o innym mieszkańcu miasteczka, ale mam nadzieję, że nie pojawi się w nim Tina. Nawet przelotem. To jedna z tych bohaterek, które zostały stworzone tylko po to, żeby ich nie lubić. 

Ta książka jest dosyć gruba, a i tak po skończeniu miałam wrażenie, że chciałabym więcej i więcej. Nie przepadam za seriami, w których każdy tom jest o innym bohaterze, ale tak pokochałam Knockemout, że wrócę tutaj, gdy tylko w Polsce pojawi się Things We Hide From The Light. Koniec końców przebojowa Lina to ktoś, z kim chętnie spędziłabym czas. Mam nadzieję, że dzięki drugiemu tomowi dowiem się też, co dalej u Naomi, Knoxa i innych, których poznaliśmy w części pierwszej. Nie przeszkadzało mi nawet zbyt cukierkowe i nieprawdopodobne zakończenie. Koniec końców czasami warto odpuścić i po prostu marzyć. 

★★★★★★★★★☆

To, co zostaje w nas na zawsze // Lucy Score // Knockemout // tom 1 // 22 marca 2023 // 640 stron // wydawnictwo Media Rodzina


Za książkę bardzo dziękuję TaniaKsiazka.pl

[96/2022] #BLOGUJEZTK: MAM NA IMIĘ JUTRO // DAMIAN DIBBEN

grudnia 30, 2022

[96/2022] #BLOGUJEZTK: MAM NA IMIĘ JUTRO // DAMIAN DIBBEN

Macie czasami tak, że widząc zapowiedź książki od razu wiecie - bez czytania opisu, bez wgłębiania się w recenzje - że to będzie książka idealna dla Was? Właśnie tak czułam się patrząc na okładkę Mam na imię Jutro. Byłam niesamowicie podekscytowana, gdy wreszcie - po niemałych przygodach - wzięłam ją w swoje ręce. 

Rok 1815. Zimowy wieczór w Wenecji. Pewien pies czuwa przy katedrze, mając nadzieję, że wreszcie pojawi się jego pan. Dawno temu właśnie tu się rozdzielili i tu mieli się spotkać. Minęły jednak lata, a po panu – lekarzu, chemiku i filozofie, z którym przemierzył całą Europę, odwiedzając królewskie dwory i pola bitwy – wciąż nie ma śladu. Pies wyczuwa jednak trop jego odwiecznego wroga. Porzuca więc w miarę bezpieczne schronienie i wyrusza w podróż w poszukiwaniu najbliższego mu człowieka.

Tak zaczyna się przygoda Jutra, który na przestrzeni wieków przemierza świat w poszukiwaniu człowieka, który uczynił go nieśmiertelnym. Jego łapy niestrudzenie przebiegają pola bitew i królewskie dwory. A jego historia jest opowieścią o lojalności i determinacji, przyjaźni (zarówno ze zwierzętami, jak i z ludźmi), miłości (tej jednej, jedynej), podziwie (dla ludzkich talentów) i rozpaczy (z powodu ich nieumiejętności życia w pokoju).

Z mokrym nosem przy ziemi i wiernym towarzyszem, kundlem wabiącym się Sporco, u boku musi się spieszyć – by znaleźć pana, zanim zrobi to ten Zły. I nie może się przy tym nadziwić, że te dwunożne istoty rządzące światem, które potrafią kochać i tworzyć takie piękne rzeczy, stać na tyle okrucieństwa. Mimo to nie traci nadziei i pędzi na swych czterech łapach na ratunek panu, biorąc udział w szalonym wyścigu z czasem, by u jego kresu poznać ludzkość od podszewki i okrutną cenę nieśmiertelności.

Barwny portret ludzkości na przestrzeni wieków. Niesamowita i wciągająca bez reszty opowieść o odwadze i poświęceniu oraz nierozerwalnej – silniejszej niż czas – więzi między dwiema duszami.

Bo czy ktoś może kochać bardziej niż pies?

Gdy poznajemy naszego głównego - psiego - bohatera nie znamy oficjalnie jego imienia. Nie przedstawia nam się, ale z każdą stroną dowiadujemy się coraz więcej o jego przeszłości. Nie odkrywa od razu przed nami wszystkich kart, ale wędrówka z nim i z jego panem po dawnych dworach było czymś niesamowitym. Jutro spotyka najbardziej znanych ludzi renesansu, jako pierwszy ogląda największe dzieła ludzkości. Byłam oczarowana. Kocham historię, kocham sztukę, matematykę, naukę. Ta książka to czysty geniusz.

"Jutro zaczniemy od nowa", mawiał, czasami w odniesieniu do jakiegoś drobiazgu, przypalonego obiadu, kłopotów z powozem, który utknął w błocie, czasami zaś w chwilach głębokiej rozpaczy, gdy coś wstrząsnęło nami do głębi i potrzebowaliśmy promyka nadziei.

Jutro czeka na swojego pana niczym legendarny Hachiko. Zastanawiam się, czy nie jest on pierwowzorem naszego bohatera. Oczekiwanie razem z nim na schodach katedry wydaje się czymś nudnym, ale Jutro zabiera nas w podróż po swoich przygodach i najcenniejszych wspomnieniach. Dowiadujemy się też skąd wzięła się jego nieśmiertelność i zaskoczyło mnie to. Damian Dibben dostał za to ode mnie ogromnego plusa. Zwykle autorzy unikają takich opisów, a alchemia nieskończonego bycia jest tutaj całkiem logicznie ujęta. I nie, nie ma tutaj mitycznego kamienia filozoficznego. Chociaż pojawiają się podobieństwa. 

Ciekawie było przeżyć to wszystko z perspektywy psa. Jestem pewna, że jest to dosyć nierealne - raczej nikt nie traktował tak zwierząt w tamtych czasach - ale czy nieśmiertelność nie jest sama w sobie dosyć nieprawdopodobna? Wczułam się i nie chciałam odkładać Mam na imię Jutro nawet na sekundę. Bardzo mocno wzięłam do siebie wszelkie morały z tej historii i staram się żyć podobną filozofią jak pan Jutra. Dzięki temu żyje mi się dużo łatwiej, spokojniej.

"Widzisz, jak można zmienić historię? - powiedział do mnie - Nigdy nie jest za późno, by kształtować świat wedle swoich marzeń"

Jedynym minusem tej historii jest jej zakończenie. O ile początek powoli nas wprowadza w całość i na spokojnie płyniemy przez tę książkę to zakończenie jest jak rwąca rzeka. Za szybkie, za bardzo chaotyczne. Przyznam, że strona, w którą poszła fabuła bardzo mnie zaskoczyła. Spodziewałam się czegoś całkiem innego i - powiem Wam tak w tajemnicy - trochę mnie to rozczarowało. Myślałam, że Mam na imię Jutro mnie zniszczy, ale nic z tego. Wręcz przeciwnie. Dała mi ta historia mnóstwo siły do życia. 

Dopisałam ten tytuł jako ostatnia najlepsza książka tego roku. Zasługuje na to. Wiem też, że będę często dawać go jako prezent. Nie dość, że jest cudownie wydana, to jeszcze zawiera w sobie cudowny przekaz i bohaterów. Sporo tu śmierci, ale tyle samo nadziei i wiary w lepsze... jutro. Kocham. 

★★★★★★★★★☆

Mam na imię Jutro // Damian Dibben // seria butikowa // 09 listopada 2022 // 384 strony // wydawnictwo Albatros 

Za książkę dziękuję TaniaKsiazka.pl!


A Wam w tym Nowym Roku... Dużo miłości i zdrowia. 

[94/2022] INNA OPOWIEŚĆ WIGILIJNA // ELIZABETH ANN SCARBOROUGH

grudnia 20, 2022

[94/2022] INNA OPOWIEŚĆ WIGILIJNA // ELIZABETH ANN SCARBOROUGH

Jeśli szukacie idealnej książki na święta to Inna opowieść wigilijna to jest to. Nie miałam zbyt wielkich oczekiwań, gdy po nią sięgnęłam, a nie byłam w stanie jej odłożyć. Spędziłam z nią calutki dzień pełen wyrzeczeń i szukania choć chwili spokoju. 

Ponadczasowa klasyka – Dickensowska "Opowieść wigilijna" – w erze komputerów

Monica Banks, dyrektor naczelna międzynarodowej firmy komputerowej, to pracoholiczka, w której życiu nie ma miejsca na dom, rodzinę czy miłość. Nieczuła i sarkastyczna, w Wigilię odmawia swoim pracownikom urlopu. Tego samego wieczoru w swoim biurowym komputerze odkrywa ducha. Duch to nie kto inny, jak Ebenezer Scrooge. Tak, ten sam.

Przebudzony przez pewną bystrą dziewczynkę o imieniu Tina, Scrooge jest gotów i pełen chęci, by odegrać rolę ducha Bożego Narodzenia. Odkrywa, że świat bardzo się zmienił od jego czasów, i chociaż wie, że duch miłości, hojności i przebaczenia jest wieczny, będzie potrzebował więcej niż odrobiny wsparcia technicznego, by przekonać Monicę do przemiany, jeszcze zanim nadejdzie świt.

Monica jest okropnym człowiekiem. Myślę, że nawet oryginalny Scrooge był lepszy od niej. I to właśnie on został wysłany, by naprowadzić ją na dobrą drogę. Świetnym pomysłem jest przeniesienie Opowieści wigilijnej do współczesnego świata. Komputerowy Ebenezer podbił moje serce. Elizabeth Ann Scarborough wymyśliła coś genialnego i - co więcej - bardzo dobrze to zrealizowała.

Być może i Monica, którą poznajemy z każdej możliwej strony, się zmienia, ale i tak z tyłu głowy miałam jej brak serca i bezczelność, która wręcz z niej emanowała na samym początku. Wiem, że okoliczności sprawiły, że taka się stała, ale nie mogłam pojąć jej zachowania. Koniec końców nawet swoich podwładnych powinno traktować się z szacunkiem. Etyka pracy tego wymaga. Dziwne, że nikt jej nigdzie nie zgłosił. To na pewno podpada pod jakiś paragraf.

Ebenezer Scrooge wziął sobie do serca rolę ducha Bożego Narodzenia i cudownie przeprowadził Monicę przez przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Podobało mi się, że możliwa przyszłość pokazuje naszą bohaterkę jako skończoną i samotną. Zwykle ludzie z dużymi pieniędzmi są ponad prawem i nie grozi im bankructwo. Tym razem życiowe wyboru miały zaprowadzić ją na dno. Już w tym jej głowa, by skończyło się inaczej. 

W przemianie Monici pomagają również pracownicy, którzy chętnie pracowaliby w lepszym i milszym środowisku. Pomaga też mała Tina, której serce jest tykającą bombą i którą o pomoc poprosił zmarły brat naszej głównej bohaterki. To właśnie ona z jego pomocą stworzyła Scrooge'a, żeby przeprowadził szefową jej dziadka przez jej własne życie. To, jak dobra i wyrozumiała jest ta dziewczynka sprawiło, że chciałam, by żyło się jej jak najlepiej i najdłużej. Chciałam też brać z niej przykład.

To naprawdę jedna z lepszych świątecznych książek, jakie przeczytałam w życiu. Lubię Opowieść wigilijną, ale ona nie poruszyła mnie nigdy tak mocno jak ta. Koniec końców tutaj autorka przeniosła ją w takie realia, które większość czytelników będzie w stanie odnieść do siebie. Łatwiej wczuć się w postać Monici, niż podstarzałego egoisty z dawnych lat. Nabrałam jednak ochoty na lekturę oryginału i chyba zrobię to w Boże Narodzenie. Do tej wersji będę jednak wracać co roku. Jest niesamowita.

★★★★★★★★★☆

Inna opowieść wigilijna // Elizabeth Ann Scarborough // 22 listopada 2022 // 248 stron // wydawnictwo Zysk i S-ka

Za książkę bardzo dziękuję wydawnictwu!

[89/2022] MYSZKA ZWANA MIIKĄ // MATT HAIG

grudnia 06, 2022

[89/2022] MYSZKA ZWANA MIIKĄ // MATT HAIG


Idą święta, więc wybieramy coraz bardziej świąteczne i zimowe książki. W tamtym roku oglądaliśmy Chłopca zwanego Gwiazdką i spodobał nam się, więc postanowiłam na dobranoc Leonowi czytać kontynuację, Myszkę zwaną Miiką. Przyznam, że ja bawiłam się chyba nawet lepiej niż on.

Życie z elfami, trollami i wróżkami może sprawić, że mała mysz poczuje się nieco dziwnie. Kiedy jednak Miika zaprzyjaźnia się z inną myszką, myśli, że to wreszcie koniec problemów. Ale tak naprawdę przygoda dopiero się zaczyna…

Oto opowieść o małej myszce i o magii. To również opowieść o wielkiej miłości (do sera) i o wielkim niebezpieczeństwie. I o zdobywaniu wiedzy o tym, co liczy się najbardziej. A także o pewnej pieczarce, rabunku i szczególnej mocy bycia sobą.

Miika jest ciekawym bohaterem. Idealnym dla małych dzieci. Jest w nim sporo wad, ale również zalet. Jest zagubiony, nie czuje się sobą. Wszystko dlatego, że nie pasuje do żadnej z grup obecnych w miasteczku. Pokazuje to, jak bardzo ciężko zaakceptować swoją inność. Koniec pokazuje nam, że warto. 

Czytaliśmy po kilka rozdziałów na dobranoc i udało nam się całkiem szybko skończyć. Było nam bardzo przykro, gdy nastał koniec. Zżyliśmy się z Miiką i cieszę się, że mieliśmy możliwość lepiej ją poznać. Towarzyszenie jej w odkrywaniu siebie było genialnym przeżyciem. O ile w poprzedniej części skupialiśmy się na Mikołaju, tak tutaj liczy się Miika, a chłopiec jest jedynie postacią poboczną i nie ma zbyt wiele wydarzeń związanych z nim bezpośrednio.

Leon ma cztery lata i jest w dobrym wieku do tej książki. Myślę, że przeciętny pięciolatek już się nadaje, żeby przeżyć tę przygodę. A Wy będziecie bawić się z nim równie dobrze.

★★★★★★★★★☆

Myszka zwana Miiką // Matt Haigh // 8 listopada 2022 // 176 stron // wydawnictwo Zysk

Za książkę bardzo dziękujemy wydawnictwu!

Copyright © Życie z książką , Blogger