wtorek, 31 maja 2016

Nowości: co w maju?

16 komentarzy:
Maj, maj i po maju. Przerażające. Rejestracja na studia załatwiona, powolne pakowanie i przerażenie powrotem do Polski w trakcie. Za kilka dni przylatuje moja mama z bratem. Za niecały miesiąc wracamy. Pamiętam jak nie mogłam się przyzwyczaić na początku do tego wszystkiego dookoła i chciałam wrócić. Teraz jednak jest całkiem inaczej i niby nie chcę zostać w Londynie, ale też za bardzo nie chcę wyjeżdżać. To wszystko zrobiło się bardziej skomplikowane, niż myślałam. Niedługo będę musiała odesłać połowę moich rzeczy, później następną. To nie jest łatwe, czego się nie spodziewałam. Nie przyszliście tu jednak słuchać mojej przerażonej paplaniny tylko zobaczyć, jaki natłok książek do mnie dotarł. Znowu. Ja się chyba nigdy nie nauczę...


Perełka, która czeka na mnie w Polsce. Nie ma sensu już wysyłać kolejnych książek, gdyż i tak mam ich tutaj dobre kilkadziesiąt kilo. Pozycja od wydawnictwa Znak Horyzont. Bardzo lubię serię Ciekawostki Historyczne i jak na razie odpuściłam sobie tylko jedną pozycję z tego cyklu. Nie jest to zbyt gruba książeczka, więc pewnie szybko ją pochłonę po powrocie. Mam naprawdę ogromne zaległości, więc pewnie przez pierwszy tydzień po powrocie będę siedzieć w domu i nadrabiać.


Wydawnictwo Znak naprawdę mnie ostatnio rozpieszcza, więc pewnie nie zdziwi Was kolejna pozycja od nich. Tę książkę mam jeszcze w ebooku, więc początkiem czerwca pojawi się jej recenzja. Mam ochotę na coś lekkiego, więc chętnie się zabiorę za nią po tych wszystkich cyklach fantasy, które zakończyłam w maju.

poniedziałek, 30 maja 2016

[517] PRZEDPREMIEROWO: Chciwość - Marta Guzowska

4 komentarze:
Tytuł: Chciwość
Tytuł oryginału: Chciwość
Autor: Marta Guzowska
Tłumaczenie: nie dotyczy
Seria: Simona Brenner
Tom: 1
Data wydania: 03 czerwca 2016
Liczba stron: 350
Wydawnictwo: Burda Książki
Cena na okładce: 34,90
Z pewnością wiecie, że uwielbiam książki kryminalne. Szczególnie takie, gdzie głównego bohatera nie da się nie lubić. Taka postać musi być niecodzienna, pełna asertywności, poczucia humoru i to wystarczy, bym wciągnęła się w jego historię. Gdy pojawiła się zapowiedź nowej pozycji Marty Guzowskiej wiedziałam, że to ten moment, kiedy po raz pierwszy stykam się z jej twórczością. Inny cykl tej autorki, ten o Mario Yblu, mam już na oku od jakiegoś czasu. Teraz jeszcze bardziej jestem pewna, że po niego kiedyś chwycę.

Simona Brenner jest archeologiem. I to piekielnie dobrym. Uwielbia to, co robi. Interesują ją wszystkie znaleziska z dawnych okresów i potrafi sobie poradzić z ekspertyzą na mistrzowskim wręcz poziomie. Obecnie pracuje na największych wykopaliskach na całym świecie. Jest cierpliwa, co pomaga jej nie tylko w odkrywaniu dawnych dóbr kultury. Praca archeolożki jest bardzo interesująca, jednak nie przynosi zbyt dużych pieniędzy. Dlatego Simona ma jeszcze jedno zajęcie. Jest również cenioną złodziejką. 

Od dłuższego czasu przygotowuje się do wykonania zlecenia, które otrzymała. Ma odnaleźć i ukraść pewien złoty diadem ze skarbu Priama. Jego kopia - czego mnóstwo ludzi nie jest świadomych - znajduje się w muzeum w Rosji. Jest ona jedyną osobą, która potrafi dopatrzeć się różnicy między oryginałem. Tylko jedna rzecz pozostaje problemem - Simona przeszukała już wszystkie miejsca, gdzie powinien znajdować się owy przedmiot, a czas się kończy. I to nie jest jedyny problem.

Simona jest jedną z tych bohaterek, których nie da się nie lubić. Mogłoby się wydawać, że czytanie o archelożce, która okrada świat z dóbr kultury będzie nudne. Przecież to żaden wyczyn wynieść coś z ogromnego magazynu, do którego można bez problemu wejść, a i tak nikt się nie zorientuje, że kilka rzeczy ubyło. 

sobota, 28 maja 2016

Paper Towns, czyli Papierowe Miasta w Londynie #17

Brak komentarzy:

Znowu krótko i na temat. Powinnam więcej czasu poświęcać na Paper Towns, ale dzisiaj zbytnio zajęłam się czytaniem. Po skończeniu Ostatecznego argumentu od razu zabrałam się za Chciwość, Marty Guzowskiej (recenzja w poniedziałek), a z racji tego, że noc jeszcze młoda łyknę sobie jeszcze kolejny tom o Staszku, Tomasza Duszyńskiego. Może uda mi się nawet skończyć, zanim Dawid wróci do domu, skoro mi tak dobrze dzisiaj czytanie idzie.

W tym tygodniu wybraliśmy się do The Royal Air Force Museum, które chciałam zobaczyć po lekturze Rycerzy wojennego nieba. Było w porządku, ale trochę się zawiodłam, gdyż oczekiwałam czegoś więcej, niż wielgachnego hangaru wypełnionego po brzegi samolotami. Mimo to cieszę się, że się tam wybrałam, choćby tylko dla samolotu, jakim latał Franz. Fajnie było zobaczyć taki na żywo. Niektóre również były całkiem, całkiem. Szczególnie latająca łódź, która wyglądała jak zrobiona z folii aluminiowej. A była naprawdę ogromna.

Do końca mojego pobytu w Londynie zostało dokładnie 31 dni. Co znaczy, że przed nami jeszcze cztery, pięć odcinków Paper Towns. Przyzwyczaiłam się już do tych sobotnich postów i będzie ciężko mi się odzwyczaić. Jeszcze nie wyleciałam, a już chcę tu wrócić. Ciężkie jest życie osoby, która sama nie wie, czego chce od życia.

piątek, 27 maja 2016

[516] Ostateczny argument - Joe Abercrombie + podsumowanie serii

10 komentarzy:
Świat się zmienia. Pomału. Krok po kroku.

Tytuł: Ostateczny argument
Tytuł oryginału: Last Argument of Kings
Autor: Joe Abercrombie
Tłumaczenie: Wojciech Szypuła
Seria: Pierwsze prawo
Tom: 3
Data wydania: 27 kwietnia 2016 
Liczba stron: 842
Wydawnictwo: MAG
Cena na okładce: 49,00
Jak widzicie dalej jestem zdania, że miesiąc bez Abercrombiego to miesiąc stracony. Maj okazał się być czasem, kiedy kończę serie, więc trochę mi smutno, że rozstałam się już z Morzem Drzazg oraz Pierwszym prawem. I to wcale nie są ostatnie cykle, które udało mi się zakończyć w ostatnim czasie. Tyle rozstań z bohaterami, że można nabawić się jakiejś traumy. 

Logen, po powrocie z wyprawy z Bayazem, postanawia wrócić na Północ i rozprawić się w końcu z Bethodem. Rozstaje się więc on z Pierwszym z Magów, Jezalem, Dan Lutharem i - czego strasznie żałuje - Ferro, która dalej żyje jedynie swoją zemstą i gwałtownie zakończyła wszystko, co było między nimi podczas tej długiej wędrówki. Krwawy-Dziewięć wracana Północ robić to, co potrafi najlepiej. Zabijać. 

Superior Glokta ma niemałe problemy. Znalazł się pomiędzy młotem a kowadłem i wygląda na to, że nie uda mu się długo pozostać przy życiu, co - wbrew pozorom - wcale nie wydaje się być takim koszmarem dla człowieka, który przeżył dwa lata tortur i każdy jego dzień zaczyna się od problemów ze wstaniem z łóżka. Mimo to ciągle jest niedoceniany, pomiata się nim i on sam już nie wie, co ma zrobić, by nie skończyć jako worek kości.

Jezal po powrocie z końca świata jest innym człowiekiem. Kiedy zaczynał wyprawę czuł wyłącznie pogardę dla swoich towarzyszy. Teraz ciężko mu pożegnać się z Logenem, który okazał się być niesamowitym przyjacielem i nauczył go wszystkiego, co może mu się przydać w życiu. Teraz ma zamiar porzucić walkę i być z kobietą, o której myślał całą drogę. Z Ardee. Kiedy ponownie się z nią spotyka doznaje szoku. Jednak nie tylko jego wymarzona dziewczyna się zmieniła. Król umiera, a jego następcą jest człowiek, który ani przez chwilę się tego nie spodziewał, choć kiedyś często o tym marzył...

czwartek, 26 maja 2016

I AM SHERLOCKED | PART ONE

8 komentarzy:

Jeśli jesteście ze mną już jakiś czas to doskonale wiecie, że uwielbiam Sherlocka Holmesa i wszystko, co się z jego postacią wiąże. Dzisiaj postanowiłam podzielić się z Wami częścią przedmiotów związanych z bohaterem stworzonym przez Arthura Conan Doyle'a i Benedictem Cumberbatchem, czyli najlepszym jego odtwórcą. Jest to tylko większa część tego, co posiadam, gdyż resztę mam w Polsce. W domu zostawiłam wszystkie pozostałe wydania książek, jakie mam i kilka gadżetów, nad czym ubolewam. Nie ukrywam, że większość tego, co tu widzicie zostało zakupione w Londynie, napiszę Wam więc z jakich sklepów pochodzą.

Moja historia z Sherlockiem jest dosyć prosta. Pewnego dnia dostałam od wydawnictwa Zysk do recenzji pierwszy tom i przepadłam. Dosłownie chwile później zabrałam się za cudowny serial od BBC i przepadłam jeszcze bardziej. Uwielbiam nietypowy charakter Holmesa, jego dziwne zachowanie i oczywiście dedukcję. Serial zaś kocham za to, jak Ben odgrywa rolę mojego ulubionego bohatera, za poczucie humoru i to, że nieważne ile razy go oglądam i tak nigdy się nie nudzę. Keep Calm and wait for season four.


1. The Sherlock Holmes Book, DK Publishing [WHSmith]
2. The Complete Sherlock Holmes, Barnes and Noble [TkMaxx]
3. Sherlock Holmes: The Essential Mysteries in One Sitting [przypadkowa księgarnia na Camden]
4. A Colouring Book Adventure. Sherlock. The Mind Palace, BBC Books [HobbyCraft]
5. His Last Bow, BBC Books [przypadkowa księgarnia na Oxford Street]
6. Sherlock Chronicles, BBC Books [przypadkowa księgarnia na Wembley]

środa, 25 maja 2016

[515] Teraz albo nigdy - Sarah Dessen

4 komentarze:
Tytuł: Teraz albo nigdy
Tytuł oryginału: The truth about forever
Autor: Sarah Dessen
Tłumaczenie: Maria Zawadzka
Seria: -
Tom: -
Data wydania: 18 maja 2016
Liczba stron: 384
Wydawnictwo:  HarperCollins Polska
Cena na okładce: 34,90
Ostatnio czytam tak mało powieści młodzieżowych, takich typowo obyczajowych, że po prostu myślałam, że zwariuję. Nie sądziłam, że tak bardzo potrzebuję tego zapomnienia, jaki dają. Czytanie ich - w przeciwieństwie do lektury pozycji fantastycznych czy kryminalnych - pozwala się uspokoić, psychicznie odpocząć. Sarah Dessen jest autorką bardzo znaną za granicą i w Polsce również pojawia się coraz więcej jej powieści. Choć dobijam dwudziestki - wiem, niemożliwe - dalej czasami chwytam za ten gatunek, który we wczesnej młodości był moim ulubionym.

Macy przeżyła traumę, która do tej pory ciągnie się za nią i nie pozwala jej w pełni cieszyć się życiem. Kiedy była świadkiem śmierci swojego ojca czuła, że to jej wina, iż nie dostrzegła wcześniej, jak jest przepracowany i akurat tego dnia lenistwo zatrzymało ją w łóżku i zbyt długo się wahała przez porannym bieganiem. Teraz musi być idealna w każdym calu. Codziennie się uczy, myje naczynia zaraz po jedzeniu i dba o doskonały przedziałek. Dopóki panuje nad sobą wszystko będzie dobrze. Taki sam stosunek do sprawy ma jej matka, która żyje wyłącznie pracą.

Teraz jej chłopak, Jason, wyjeżdża na obóz dla mózgowców. Jest zorganizowany i ambitny, prawdziwy ideał, do którego dąży Macy. Dziewczyna ma zastąpić go w pracy w bibliotece, gdzie nie jest zbyt mile widziana. Zapowiada się bardzo nudne lato, jednak podczas kolejnego firmowego przyjęcia mamy poznaje Delię, ciężarną właścicielkę wynajętego cateringu. Pomaga jej, przez co dostaje propozycje podjęcia pracy. Chaos, który towarzyszy kobiecie i jej młodym pomocnikom jest czymś, czego unikała wcześniej jak ognia. Coś jednak przyciąga ją do żywiołowej Kristy, monotonnej Monici, dziwnego Berta i niesamowicie przystojnego Wesa, w obecności którego nie potrafi uspokoić szybko bijącego serca.

poniedziałek, 23 maja 2016

[514] Red Rising. Gwiazda zaranna - Pierce Brown

Brak komentarzy:
Synu mój, synu mój,
Pamiętaj niewolę,
Gdy Złoci rządzili żelazną ręką.
Krzyczeliśmy, krzyczeliśmy,
Wołając o swoje,
Wołając o lepsze sny.

Tytuł: Red Rising: Gwiazda zaranna
Tytuł oryginału: Red Rising Trilogy #3: 
Morning Star
Autor: Pierce Brown
Tłumaczenie: Małgorzata Koczańska
Seria: Red Rising
Tom: 3
Data wydania: 20 kwietnia 2016
Liczba stron: 512
Wydawnictwo: Drageus
Cena na okładce: 39,90
Zastanawiam się, dlaczego cała Polska nie zachwyca się tą serią. Pierwszy tom podbił moje serce i nie mogłam się od niego oderwać. Drugi był już trochę gorszy, nie wciągnął mnie tak mocno, a postać Darrowa zrobiła się bardzo nieznośna, jednak od razu, gdy otworzyłam Gwiazdę zaranną poczułam, że wszystko wróciło na właściwe tory. Z racji tego, że zwykle nie czytam książek, które dzieją się w przestrzeni kosmicznej - zbytnio zalatuje mi to science-fiction - nie jestem specjalistką w tej dziedzinie, jednak warto chwycić za Red Rising tylko z powodu świata, który wykreował Pierce Brown.

Darrow stracił wszystko. Jego prawdziwa tożsamość wyszła na jaw, Synowie Aresa zostali zniszczeni, rodzina chłopaka - już mężczyzny - została zabrana do niewoli przez Szakala, a on sam zamknięty jest w małym, betonowym pomieszczeniu i powoli traci zmysły. Pragnienie życia jest zbyt silne, by popełnić samobójstwo. 

PodKolory w końcu zdecydowały się walczyć. Powstanie bardzo szybko się rozwija, co dla Złotych nie jest zbyt dobre, gdyż wśród nich również pojawiła się niezgoda. Układ Słoneczny to jeden wielki chaos. Wybuchła wojna. Synowie Aresa, którzy przeżyli, nie stracili nadziei na to, że uratują Darrowa. Jest ich nadzieją, zrobią wszystko, by wyciągnąć go z łap Szakala.

W Złotym synie Darrow był bardzo zagubioną postacią. Jako złoty był popularny i wspinał się po szczeblach kariery. Mimo to pamiętał o swojej żonie, Eo, którą brutalnie stracono. Osobiście zmiany w nim nie przypadły mi do gustu. Drugi tom był pełen walk i sporo wydarzeń odbyło się zbyt szybko, przez co czułam się przytłoczona. Kolejna zmiana głównego bohatera była wynikiem trzymiesięcznych tortur i dziewięciu miesięcy spędzonych w zamknięciu. Mężczyzna staje się przestraszonym cieniem dawnego siebie. Osobą bardziej podobną do tej ze Złotej krwi, którą był i którą pokochałam. Odkrył na nowo swoje serce i wiele zrozumiał, przez co lektura Gwiazdy zarannej okazała się być niesamowitym przeżyciem. 

sobota, 21 maja 2016

Paper Towns, czyli Papierowe Miasta w Londynie #16

Brak komentarzy:

Dzisiaj po raz kolejny nudny post, gdyż w tym tygodniu znowu skupiłam się bardziej na zakupach. Muszę powoli kupować wszystko, co chcę ze sobą zabrać do domu, bo koniec czerwca już niedługo. Obiecuje Wam, że po 10 czerwca zdjęć z cudownych miejsc będzie bardzo dużo, gdyż czeka mnie prawie trzy tygodnie intensywnego zwiedzania z moją mamą. Planuję też napisać post na temat miejsc, które warto odwiedzić będąc w Londynie. Więc będzie jeszcze londyński czerwiec i później wracamy do normalnego życia. Wakacje zapowiadają się za to niesamowicie, gdyż cały lipiec spędzę z moją najlepszą przyjaciółką, więc nudno nie będzie. Później... się zobaczy.

Dodatkowo znowu pojawiło się jedzenie. Tak to już jest jak człowiek jest na diecie i jedyne o czym myśli, to następny posiłek. Chciałabym też napisać co nieco o motywacji, jednak nie wiem jak to przyjmiecie, gdyż do przecież książkowy blog i nie chcę zmieniać go w typowo lifestyle'owego. Zobaczymy, jak te wszystkie plany wyjdą, a na razie zapraszam Was do tygodnia ze mną w Londynie.

piątek, 20 maja 2016

[513] Jedwabnik - Robert Galbraith

2 komentarze:
Tytuł: Jedwabnik
Tytuł oryginału: The Silkworm
Autor: Robert Galbraith
Tłumaczenie: Anna Gralak
Seria: Cormoran Strike
Tom: 2
Data wydania: 24 września 2014
Liczba stron: 480
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Cena na okładce: 39,90
Jak widzicie nie wytrzymałam zbyt długo i po Jedwabnika chwyciłam jeszcze w maju. Po Wołaniu kukułki nie mogłam się doczekać, gdy powrócę do agencji Strike'a i będę razem z nim i Robin rozwiązywać zagadki. Wspominałam już, że podchodziłam sceptycznie do tej serii i wcale nie miałam na nią ochoty, gdy wychodziła. Dopiero przypadek sprawił, że cały cykl wylądował na mojej półce i zakochałam się całkowicie. Do Jedwabnika podchodziłam z ogromnymi oczekiwaniami i - być może właśnie przez to - trochę się zawiodłam. Mimo to dalej jestem zdania, że po Cormorana Strike'a po prostu trzeba chwycić. 

Po rozwiązaniu sprawy samobójstwa Luli Landry agencja detektywistyczna Cormorana Strike'a zaczęła przeżywać prawdziwe oblężenie. Problemy finansowe się skończyły, więc mężczyzna może pozwolić sobie na dalsze zatrudnianie Robin, która jest bardzo szczęśliwa z tego powodu, mimo niskiej stawki. 

Kiedy pewnego dnia w biurze zjawia się ubogo wyglądająca kobieta Strike postanawia ją przyjąć, choć obawia się, że za zlecenie nie dostanie wynagrodzenia. Jest ona żoną pisarza Owena Quine'a, który zniknął jakiś czas temu i nie daje znaku życia. Jest on żywicielem rodziny, a pieniądze powoli się kończą. Żona twierdzi, że wyjechał po raz kolejny, by odpocząć. Takie zniknięcia mu się zdarzały, jednak minęło już zbyt dużo czasu. 

Strike dowiaduje się, iż mężczyzna nie jest zbyt lubiany, a jego najnowsza książka, Bombyx Mori, nigdy nie zostanie opublikowana z powodu zawarcia w niej współpracowników, znajomych a nawet żony pisarza. Informacje w środku mogą zniszczyć życie niejednego człowieka, więc kiedy ciało Quine'a zostaje znalezione w dość nietypowych okolicznościach podejrzenie pada na klientkę Cormorana. Detektyw jest pewny, że jest ona niewinna, więc postanawia zrobić wszystko, by złapać prawdziwego sprawcę.

czwartek, 19 maja 2016

{ EpikBox #4 }

10 komentarzy:
Minął już ten czas, gdy do EpikBoxa odliczałam dni, jednak nadal - jak widzicie - kupuję pudełko ciekawa tego, co mogę znaleźć w środku. Ostatnio wspominałam, że nie jestem pewna, czy dalej będę wydawać pieniążki na tego kota w worku. Postanowiłam, że do czterech razy sztuka i kliknęłam zamów. Wczoraj u mnie w domu w Polsce pojawił się kurier i mama od razu dobrała się do środka, równie ciekawa, jak ja. Zerkałam na ekran laptopa zaglądając, co mama tam wyciąga ze środka. Modliłam się tylko, by nie znaleźć tam ani kubka, ani torby. Okazało się, że moje prośby zostały wysłuchane, jednak byłam bardzo zdziwiona faktem, jak tym razem mało rzeczy znalazło się w pudełku. Ekipa EpikBoxa przyzwyczaiła nas już do zasypywania mnóstwem gadżetów, przez co poczułam się odrobinę zawiedziona. 

Najważniejszą rzeczą w pudełku zdecydowanie jest książka. Spodziewałam się jej i nie jest to dla mnie żadnym zaskoczeniem. Mimo to cieszę się, że już po raz czwarty EpikBoxowi udało się podesłać mi książkę, której nie mam i nie zapowiadało się na to, bym miała mieć. Zapowiada się świetnie, więc tutaj wielki plus. Fajnym dodatkiem jest też naklejka z tekstem od autorki, która spoczywa ukryta przed Wami w środku, gdyż moja mama jakoś chyba o niej zapomniała robiąc zdjęcie. Kolejną rzeczą, na którą zwróciłam uwagę była poszewka na poduszkę. Nie torba, nie kubek! Bardzo mi się przyda, do nowego pokoju, jeśli dostanę się na studia. Standardowo zakładki muszą być i te są cudowne. Nie spodziewałam się, że pojawi się inny kształt, więc tu również na plus. Jeśli chodzi o tatuaże, to na pewno używać ich nie będę. Mam swój własny, prawdziwy, i dziwnie bym się czuła oklejając się takimi. Mamy tu jeszcze list od ekipy z EpikBoxa, książeczkę o książkach i kupon rabatowy. Słowem: mniej ciekawe rzeczy.

środa, 18 maja 2016

[512] I odpuść nam nasze... - Janusz Leon Wiśniewski

10 komentarzy:
Tytuł: I odpuść nam nasze...
Tytuł oryginału: I odpuść nam nasze...
Autor: Janusz Leon Wiśniewski
Tłumaczenie: -
Seria: Na F/Aktach
Tom: -
Data wydania: 22 października 2015
Liczba stron: 220
Wydawnictwo:  Od deski do deski
Cena na okładce: 35,00
Janusz Leon Wiśniewski to od dłuższego czasu bardzo znane nazwisko. Pamiętam jak rzucało mi się w oczy, gdy w księgarni buszowałam w poszukiwaniu - jeszcze wtedy - paranormalnych romansów. Było to kilka lat temu, a książki tego autora dalej są zaczytywane. Postanowiłam w końcu sama się przekonać, czy Wiśniewski okaże się podbić i moje serce. Wcześniejsze pozycje z serii Na F/Aktach były bardzo mocne, więc po przeczytaniu Innej duszy i Preparatora musiało minąć trochę czasu, zanim byłam gotowa znowu sięgnąć po ten cykl.

Kiedy w 1991 roku Andrzej Zaucha został zabity pod teatrem STU w Krakowie ludzie byli w szoku. Życie straciła tam też Zuzanna Leśniak. Sprawcą był mąż kobiety, który odkrył romans tej dwójki. Mężczyzna - Francuz z pochodzenia, Polak z wyboru - sam zgłosił się na policję, złożył zeznania, przyznał do wszystkiego, po czym odsiedział pełne piętnaście lat kary nie skarżąc się na nic i czując, że zasłużył całkowicie. 

I odpuść nam nasze... opowiada o życiu podwójnego mordercy, jednak poznając głównego bohatera ciężko w to uwierzyć. Wincent uwielbia teatr, jest człowiekiem spokojnym i kulturalnym. Autor opowiada jego historię od momentu, gdy rozpoczął nowe życie z nową kobietą. Poznajemy jednak przeszłość mężczyzny, gdyż nachodzą go najróżniejsze wspomnienia z czasu, gdy pokochał Polskę, poznał swoją - zdradziecką, jak się okazało - żonę oraz te z więzienia. Zabieg jest dosyć ciekawy, jednak momentami niekiedy zwyczajnie nudny. 

Opowieści z czasu PRL-u sprawiały, że miałam ochotę ziewać szeroko. Najbardziej podobały mi się momenty, gdy dowiadywaliśmy się, jak Wincent poznał Agnieszkę, która stała się moją ulubioną postacią z I odpuść nam nasze.... Podziwiam ją za jej podejście do życia i do przeszłości swojego partnera. Czytając o ich pierwszym spotkaniu nie sposób było się nie uśmiechać.

poniedziałek, 16 maja 2016

[511] PRZEDPREMIEROWO: Zostawić Daringham Hall - Kathryn Taylor

Brak komentarzy:
Tytuł: Zostawić Daringham Hall
Tytuł oryginału: Daringham Hall - Die Rückkehr
Autor: Kathryn Taylor
Tłumaczenie: Agnieszka Hofmann
Seria: Daringham Hall
Tom: 3
Data wydania: 18 maja 2016
Liczba stron: 320
Wydawnictwo: Otwarte
Cena na okładce: 36,90
Kiedy zaczynałam swoją przygodę z Daringham Hall byłam bardzo podekscytowana. Powrót do Daringham Hall i Ocalić Daringham Hall okazały się być bardzo dobre, choć oczekiwałam po nich więcej. Trzecią część powitałam już z dużo mniejszym entuzjazmem, gdyż spodziewałam się, że Kathryn Taylor niczym mnie już nie zaskoczy. Niestety, miałam rację. Dodatkowo tym razem nie tylko tytuł jest adekwatny do treści, ale i okładka. Nie zaprzeczam, że jest bardzo ładna, ale... nie pasuje. Zbyt dużo zdradza, naprawdę.

Choć Ben ma plan na to, by rodzinny majątek Camdenów stanął na nogi w rezydencji wcale nie panuje spokój. Niektórzy członkowie rodziny i mnóstwo mieszkańców miasteczka nie potrafią znieść ciągłych zmian. Przebudowa i otwarcie Daringham Hall dla turystów jest dla nich koszmarem, czego nie ukrywają ciągle krytykując Bena. Kiedy na terenie posiadłości wybucha pożar wydaje się, że to nie był przypadek. Jest to kropla, która przelała czarę. Mężczyzna poważnie rozważa sprzedanie budynku, by odzyskać choć trochę włożonego w niego majątku. Kate jest przerażona tym, że mogłoby to się stać. Myśl, że Ben może opuścić dom i ją na zawsze jest nie do zniesienia.

Dwie pierwsze części bardzo mnie wciągnęły, więc spodziewałam się, że tutaj będzie podobnie. Okazało się jednak, że znowu mamy tutaj ten sam schemat, co w Ocalić Daringham Hall. Podobne rozterki, podobne zachowanie, podobne zakończenie. Męczyło mnie to bardzo, acz chciałam zakończyć serię, więc dzielnie brnęłam przez tę lawinę wątpliwości, która - wydawało się - przestała męczyć Bena pod koniec poprzedniego tomu. Nie mogę powiedzieć, że czytanie Zostawić Daringham Hall nie było przyjemne. Sagi rodzinne mają to do siebie, że miło się je czyta. Czasami jednak wymagam od książki, by wywołała we mnie jakieś emocje, a tutaj nie było czegoś takiego. Przeczytałam, wzruszyłam ramionami, wzięłam się za coś innego. 

sobota, 14 maja 2016

Paper Towns, czyli Papierowe Miasta w Londynie #15

30 komentarzy:

Witajcie w kolejnym Paper Towns. Wiem, że trochę późno pojawia się dzisiejszy post, jednak z powodu pewnych problemów technicznych późno wróciliśmy z zakupów i zanim ogarnęliśmy wszystko to wyszło jak wyszło. Ten tydzień minął bardzo szybko, wręcz nie zauważyłam kiedy. W niedzielę pojechaliśmy na Camdem, gdzie dawno nie byłam. Nie robiłam jednak obsesyjnie zdjęć wszystkiego, gdyż już kiedyś pokazałam Wam to miejsce [tutaj]. Nic nie kupiłam, za to jadłam chyba jedne z najlepszych pierogów w życiu. Wyjechać do Anglii żeby znaleźć takie pyszności... Trochę śmieszne. Polecam Wam jednak zdecydowanie zajrzeć na Camdem gdy będziecie w Londynie i w morzu orientalnych smaków poszukać małej polskiej budki z jedzeniem. 

piątek, 13 maja 2016

[510] Żałobne Opaski - Brandon Sanderson

6 komentarzy:
Tytuł: Żałobne Opaski
Tytuł oryginału: Bands of Mourning
Autor: Brandon Sanderson
Tłumaczenie: Anna Studniarek
Seria: Ostatnie Imperium
Tom: 6
Data wydania: 27 kwietnia 2016
Liczba stron: 384
Wydawnictwo: MAG
Cena na okładce: 29,90
Kolejna część Ostatniego Imperium wpadła w moje ręce i praktycznie od razu zabrałam się za jej czytanie. Teraz wydawnictwo nie każe nam czekać tak długo, jak w przypadku trzech pierwszych tomów, ale nie dziwi mnie to, porównując objętości. Nie przeszkadza mi to, że teraz raz w miesiącu mogę czytać Sandersona. Stało się to już moim nawykiem i mam nadzieję, że zawsze znajdzie się jakaś jego książka, którą będę mogła poznać i pokochać. Jeśli chodzi o Żałobne opaski od razu Wam wyznam, że ma mieszane uczucie. Przebiegu kilku wątków się domyśliłam, a mimo to i tak czytałam zachłannie. Mój obiektywny umysł bije się z sercem. 

Kiedy badacz kandra powrócił do Elendel z rysunkami, które przedstawiają Żałobne Opaski Ostatniego Imperatora Nieśmiertelni zwracają się o pomoc do Waxiliuma. Ich naukowiec wrócił bez jednego kolca, więc nie wiadomo, o co dokładnie chodzi na jego obrazkach. Wax odmawia jednak kategorycznie. Po ostatnich manipulacjach Harmonii nie ma już ochoty być jego narzędziem. 

Okazuje się jednak, że w sprawę zamieszany może być jego wuj Edwarn i Krąg. Postanawia więc to zbadać i wyruszyć jego tropem. Jeśli ta organizacja zdobędzie Żałobne Opaski, które dają właścicielowi całą moc Ostatniego Imperatora, to będzie koniec wszystkiego.

Nigdy nie ukrywałam, że to te trzy pierwsze części Ostatniego Imperium są najlepsze, z całej serii. Bardziej skomplikowane, przemyślane i pełne niespodziewanych zwrotów akcji. Nie zmienia to jednak faktu, że po prostu kocham to uniwersum, w którym wszystko się dzieje. Allomancja i Feruchemia są jednymi z lepszych - nazwijmy to - super mocy, z jakimi kiedykolwiek się spotkałam. Choć tęsknię za Kelsierem i Vin to bardzo polubiłam Waxa i Wayne'a, więc z radością będę czytać wszystko, co autor będzie chciał jeszcze stworzyć w tym świecie. Jak się okazało wiele on jeszcze ma w sobie tajemnic. 

środa, 11 maja 2016

[509] Rycerze wojennego nieba - Adam Makos, Larry Alexander

Brak komentarzy:
Tytuł: Rycerze wojennego nieba
Tytuł oryginału: A Higher Call
Autor: Adam Makos, Larry Alexander
Tłumaczenie: Konrad Majchrzak
Seria: -
Tom: -
Data wydania: 2014
Liczba stron: 384
Wydawnictwo:  Rebis
Cena na okładce: 49,90
Rycerze wojennego nieba już dawno wpadli mi w oko. Dobrze znałam wydarzenie, które połączyło tych dwóch mężczyzn, jednak z chęcią sięgnęłam po tę książkę, by dowiedzieć się więcej o nich, o ich życiu i wszystkim, co ich spotkało. Adam Makos osobiście poznał Charlesa Browna i Franza Stieglera, a zebranie ich opowieści w całość zajęło mu prawie dziesięć lat. Nie ma więc wątpliwości, że dostajemy tutaj relacje z pierwszej ręki i to z obu stron barykady. 

To, co połączyło życia Franza Stieglera i Charliego Browna stało się 20 grudnia 1943 roku, podczas II wojny światowej. Franz, niemiecki pilot, nie planował dla siebie takiej przyszłości. Uwielbiał lotnictwo od dziecka i tę pasję wspierał w nim i w jego bracie ojciec. Matka jednak chciała, by syn został księdzem, co samemu chłopcu nie przeszkadzało. Mimo to postanowił robić to, co w życiu kocha i nie został duchownym. Życie miało dla niego inne plany. Jako niemiecki pilot został rzucony w wir walki. Latał nad Afryką, żył na pustyni razem ze swoim dywizjonem i patrzył na śmierć wielu młodziutkich pilotów, którzy odbywali czasami tylko jeden lot i ginęli.

Charliemu nie poświęcamy tutaj tak dużo uwagi. Amerykański pilot, dobry przyjaciel, stateczny człowiek. To właśnie on pilotował B-17, gdy stało się to, w co nikt nie chciał uwierzyć i zostało zepchnięte pod dywan. Dzięki Franzowi udało mu się wrócić do domu razem z załogą i nigdy nie zapomniał tego Niemcowi, który ich nie zestrzelił, gdy ledwo unosili się nad ziemią, oraz wyprowadził ich z wrogiego terytorium.

Dzięki Rycerzom wojennego nieba mamy możliwość usłyszeć o tym wzruszającym akcie, jakim było uratowanie życia wrogowi. Większość tej książki opowiada o losach Franza przed wojną, w trakcie i po. Mimo to owe wydarzenie zostało opisane z dwóch punktów widzenia, co pozwala nam wejść w myśli i Niemca i Amerykanina.

poniedziałek, 9 maja 2016

[508] Harem Sulejmana - Colin Falconer

3 komentarze:
Tytuł: Harem Sulejmana
Tytuł oryginału: Harem
Autor: Colin Falconer
Tłumaczenie: Agnieszka Myśliwy
Seria: -
Tom: -
Data wydania: 04 kwietnia 2016
Liczba stron: 512
Wydawnictwo:  Między Słowami
Cena na okładce: 39,90
Pewnie jesteście lekko zdziwieni moim doborem lektury - nawet ja byłam tym zdumiona. Mimo to z ciekawością chwyciłam za książkę, która, jak głosi napis na okładce, jest o bohaterach serialu Wspaniałe stulecie. Fanką owego serialu nie jestem, jednak powodem tego jest fakt, iż nigdy nie miałam jakoś czasu usiąść przed telewizorem i zobaczyć pierwszy odcinek. Te, które miałam okazję zobaczyć kątem oka utwierdziły mnie tylko w przekonaniu, że nie mam pojęcia co się w tym całym Imperium Osmańskim dzieje. Kiedy otrzymałam Harem Sulejmana wiedziałam, że w końcu mogę dowiedzieć się o co ten cały szum. 

XVI wiek dla Imperium Osmańskiego był czasem rozkwitu. Na tronie zasiadł Sulejman II, który jest władcą dobrym i wszyscy wierzą, że Islam dostał swoją szansę na podbicie świata. Kocha swoją wybrankę, Gülbehar, całym sercem i jest dumny z syna, Mustafy, którego mu dała. Nie widzi więc powodu, by odwiedzać swój harem, co powoduje niezadowolenie wśród dziewcząt i jego matki nieprzepadającej za kobietą syna. 

Hürrem, rudowłosa niewolnica z Rosji, siłą zostaje wcielona z haremu. Poprzysięga zemstę całemu Imperium Osmańskiemu. Do tego celu postanawia zrobić wszystko, czego potrzeba. Skoro trafiła w pobliże Sułtana Sulejmana decyduje, że zajmie miejsce Gülbehar i zniszczy ich świat od środka. 

Bohaterów w Haremie Sulejmana jest naprawdę dużo. Sporo czasu zajęło mi zorientowanie się, kto jest kim, kto się liczy i kto trzyma w dłoniach władzę. Kilka postaci przypadło mi do gustu, jednak żaden nie podbił mojego serca i nawet częste śmierci traktowałam z przymrużeniem oka i bez zbytniego sentymentalizmu. Nie przywiązałam się do nich i nie śledziłam ich losów z zapartym tchem.

sobota, 7 maja 2016

Paper Towns, czyli Papierowe Miasta w Londynie #14

32 komentarze:

Mam nadzieję, że się nie obrazicie, że tak dzisiaj wpadam tutaj i wypadam, ale dopiero wróciłam do domu, jest późno, a mnie ciągnie do książki, więc powiem Wam tylko, że w tym tygodniu znowu padło na park. Mam zamiar zrobić osobny post o miejscach wartych odwiedzenia w Londynie, więc nie będę się za bardzo rozpisywać. Przy okazji podrzucam Wam też zdjęcia moich posiłków z jednego dnia. Nie wszystkich, bo jem pięć, ale i tak możecie zobaczyć, jak się katuję, by zrzucić trochę centymetrów. Oczywiście nie do przesady, bo nie ograniczam wszystkiego. Czekoladę też czasem zjem. A co. A teraz wracam do czytania Haremu Sulejmana. 

piątek, 6 maja 2016

[507] Fanny Hill. Wspomnienia kurtyzany - John Cleland

4 komentarze:
Tytuł: Fanny Hill. Wspomnienia kurtyzany
Tytuł oryginału: Fanny Hill: memoirs of
a woman of pleasure
Autor: John Cleland
Tłumaczenie: Joanna Środa
Seria: Arcydzieła literatury światowej
Tom: -
Data wydania: 2012
Liczba stron: 256
Wydawnictwo:  Vesper
Cena na okładce: 19,90
Po cudownej przygodzie, jaką okazał się być Doktor Jekyll i pan Hyde szybko postanowiłam chwycić za kolejną pozycję z serii Arcydzieła literatury światowej. Padło na tę pozycję całkowicie przypadkowo. Była wysoko na liście moich książek do przeczytania więc postanowiłam się za nią zabrać. Ostrzegano mnie, że jest to opowieść dla starszych czytelników, jednak uznałam, że mój wiek jak i dojrzałość pozwalają mi zapoznać się ze sławną Fanny Hill i jej wspomnieniami.

Fanny urodziła się w bardzo biednej rodzinie, gdzie jedynie ona miała tyle szczęścia, by przeżyć swoje całe rodzeństwo. Gdy rodzice zostali ofiarami epidemii piętnastoletnia dziewczyna sprzedaje rodzinny dom i - za namową pewnej kobiety, która roztoczyła przed Fanny uroki wielkiego miasta - udaje się z nią do Londynu, gdzie szybko zostaje porzucona. Sama w obcym mieście nie wie, co ze sobą począć. Udaje się więc do agencji z nadzieją, że znajdą jej jakąś pracę. Długo nie musi czekać. Pewna kobieta od razu zabiera ją do swojego domu mając przy tym nieczyste zamiary, jednak niedoświadczona życiowo dziewczyna nie wie jeszcze, czego będzie od niej wymagała...

Od razu zaznaczam, iż jestem świadoma, że ta powieść uznawana jest za niesamowicie kontrowersyjną, jednak dziwi mnie fakt, że w dzisiejszych czasach ludzi jeszcze coś gorszy, jeśli wziąć pod uwagę choćby osławione 50 twarzy Greya, które przy Fanny Hill. Wspomnieniach kurtyzany wydają się być kiepskiej jakości historyjką dla dorosłych, choć zawierają o wiele bardziej wypaczony obraz miłości cielesnej. Osobiście mam jakie takie doświadczenie z erotykami i wiedziałam, na co się porywam. Miałam jednak mylne wyobrażenia co do te powieści. Spodziewałam się, że będzie ona pełna nieszczęść i depresyjnego nastawienia do życia. Okazało się jednak, że wręcz przeciwnie. John Cleland stworzył opowieść o prawdziwej woli walki, o przetrwaniu i miłości, która zdarza się tylko raz. Jeśli są ludzie, którzy widzą w Pamiętnikach Fanny Hill wyłącznie seks to widocznie muszą jeszcze trochę odczekać i ponownie zabrać się za lekturę szukając głębiej.

środa, 4 maja 2016

[506] Pół wojny - Joe Abercrombie

4 komentarze:
Tytuł: Pół wojny
Tytuł oryginału: Half a War
Autor: Joe Abercrombie
Tłumaczenie: Agnieszka Jacewicz
Seria: Morze Drzazg
Tom: 3
Data wydania: 16 lutego 2016
Liczba stron: 456
Wydawnictwo: Rebis
Cena na okładce: 34,90
Od jakiegoś czasu odkładałam na później lekturę trzeciego tomu Morza Drzazg. Przerażał mnie fakt, że to już koniec. Nie zakochałam się w tej serii tak mocno jak w Pierwszym prawie, jednak zżyłam się z bohaterami. Druga część okazała się być wspaniałą i to ona sprawiła, że odzyskałam nadzieję na to, że uda mi się zakochać i w Połowie wojny. Nigdy nie ukrywałam, że Yarvi - główny bohater pierwszej części i ważna postać w pozostałych - nie jest moim ulubieńcem i bardzo go nie lubię. To Zadra zyskała moją sympatię i to ona skłoniła mnie do kontynuowania przygody z tym cyklem.

Księżniczka Skara właśnie została na świecie sama. Throvenland nie doczekał się pomocy ze strony swoich sojuszników i jego władza została stłamszona. Dziewczyna patrząc jak ginie jej dziadek nie mogła nic zrobić. Przebrana za niewolnicę opuściła ojczyznę i została skazana na łaskę króla Gettlandu, Uthila, i jego żony, a swojej kuzynki. Przyjęta z otwartymi ramionami przysięga, że odzyska tron i pomści swoją stratę.

Ojciec Yarvi dalej knuje. Jest pewny, że nadchodzi wojna. Dzięki temu, że podstępem doprowadził do sojuszu z Gromem Gil Gormem może ruszyć na Najwyższego Króla, który - dzięki babce Wexen - włada ogromną armią. Matka Wojna rozłożyła swoje skrzydła i teraz całe Morze Drzazg może zadrzeć w posadach.

Od razu zapałałam sympatią do Skary, podobnie jak w poprzedniej części do Zadry. Dziewczyna wiedziała, że kiedyś zostanie królową, jednak nie miało to nadejść zbyt szybko. Teraz pozbawiona swojego dziedzictwa przysięga zemstę, co jest dość powtarzającym się motywem w tej serii. Mimo to jej odwaga zrobiła na mnie wrażenie i kibicowałam jej całym sercem, choć decyzja, którą podjęła na samym końcu sprawiła, że sama miałam ochotę przeszyć ją mieczem. Albo toporem. Bycie władczynią wcale nie oznacza, że trzeba odrzucić wszystko, co nie ma znaczenia dla kraju.

poniedziałek, 2 maja 2016

[505] Wołanie kukułki - Robert Galbraith

12 komentarzy:
Tytuł: Wołanie kukułki
Tytuł oryginału: The cuckoo's calling
Autor: Robert Galbraith
Tłumaczenie: Anna Gralak
Seria: Cormoran Strike
Tom: 1
Data wydania: 4 grudnia 2013
Liczba stron: 452
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Cena na okładce: 31,90
Pamiętam jaki szał wywołała ta książka w momencie, gdy wyszło na jaw, że jej autorką jest naprawdę J.K. Rowling. Osobiście nie zainteresowałam się nią zbytnio. Wtedy kryminały omijałam szerokim łukiem, więc Wołanie kukułki nie wylądowało na mojej liście do szybkiego przeczytania. Minęło jednak kilka lat, moje podejście do tego gatunku się zmieniło całkowicie, a mnie zaintrygowała postać Cormorana Strike'a. Szybko zaopatrzyłam się w całą serię i zabrałam do czytania. 

Lula Landry jest bardzo cenioną supermodelką. W momencie, gdy znajdują jej ciało pod balkonem jej apartamentu szybko pada stwierdzenie samobójstwo. Dziewczyna miała problemy z własną psychiką i nie było to tajemnicą. John, brat modelki, nie wierzy jednak we wnioski policji i wynajmuje prywatnego detektywa żeby doszedł do prawdy. Cormoran Strike ma właśnie pewne problemy osobiste. Rozstał się ze swoją narzeczoną i w ten sposób został zmuszony do mieszkania we własnej agencji, a wierzyciele czekają na spłaty długu. 

Robin otrzymała kolejną pracę z Rozwiązań Tymczasowych. Ciągle nie traci nadziei i oczekuje na stałe zatrudnienie. Cormoran Strike, jej chwilowy pracodawca, nie jest zbyt zachwycony nową pracownicą, gdyż nie bardzo stać go na asystentkę. Mimo to godzi się na to, by przepracowała u niego tydzień. Robin jest zachwycona tym, że może pracować u prawdziwego detektywa i z entuzjazmem rzuca się w wir nowej pracy. 

Zaczęłam czytać Wołanie kukułki i od razu pokochałam Cormorana. Jest on postacią bardzo nietuzinkową, co jest cechą często spotykaną w powieściach kryminalnych. Właśnie dlatego bardzo polubiłam ten gatunek. Strike ma sławnego ojca, którego widział tylko dwa razy w życiu, półtora nogi i jest weteranem wojennym. Do tego jest bardzo ogromnym mężczyzną, czym wyróżnia się z tłumu. Wojskowe wyszkolenie sprawia, że jest niczym Sherlock Holmes.

niedziela, 1 maja 2016

Zapowiedzi: co ciekawego na maj?

12 komentarzy:
I już maj. Nie podoba mi się, że czas leci tak szybko. Dni przemykają jeden za drugim, ale na to nic nie poradzę, więc muszę po prostu pogodzić się z tym. Ten miesiąc na szczęście nie wypełniają zapowiedzi książek, które koniecznie chcę przeczytać, więc mam nadzieję, że nie zaleje mnie znowu fala egzemplarzy recenzenckich. Wydawnictwa zapewne będą w trakcie miesiąca ogłaszać nowości, więc nie będzie tak dobrze, jak mam nadzieję, że powinno. Nie mam nic przeciwko nowym książkom, ale czas wygrzebać się z tych zaległości, które tylko rosną. Z pozycji na ten miesiąc cztery już mam, więc postaram się szybko z nich wykaraskać. 

WYDAWNICTWO SQN

Korespondencja godna szerszego grona odbiorców

Drugi tom Listów niezapomnianych to kolejny bogaty i inspirujący zbiór korespondencji, który przypomina nam, jak wiele z tego, co ważne w naszym życiu, uwieczniamy w listach.

Listy niezapomniane. Tom II to wiele wzruszających, tragicznych, zabawnych i ponadczasowych historii zapisanych na zaskakująco trwałym tworzywie – papierze.









Premiera: 18 maja 2016

Paper Towns, czyli Papierowe Miasta w Londynie #13

8 komentarzy:

Jadąc do Londynu byłam pewna, że miejscem, które KONIECZNIE muszę odwiedzić jest The Sherlock Holmes Museum. Mijały tygodnie, a ja dalej odkładałam tą wycieczkę. Obawiałam się trochę, że kiedy już ją zakończę nie będę miała na co czekać. Jednak Dawid stwierdził, że idziemy i koniec wymówek. Wzięłam głęboki oddech i ruszyliśmy. Jeśli przyjedziecie do Anglii i również będziecie chcieli odwiedzić to miejsce to musicie wiedzieć dwie rzeczy. The Sherlock Holmes Museum jest płatne. Może Was dziwić, że to mówię, ale tutaj większość takich placówek jest darmowa. Nie tym razem. Za wstęp musicie zapłacić 15 £ od osoby.

Po drugie polecam to muzeum tylko osobom, które naprawdę uwielbiają Sherlocka. W środku bowiem znajdują się pomieszczenia, w których mógłby mieszkać Sherlock Holmes oraz kilka figur woskowych, które przedstawiają postaci z opowieści Doyle'a. Nie ma tam nic, co zachwyciłoby ludzi nieinteresujących się najsławniejszym detektywem wszech czasów. Oczywiście nie odradzam Wam wycieczki, bo mi bardzo się podobało. Ostrzegam tylko, byście nie doszli do wniosku, że zmarnowaliście trochę pieniążków. Sklepik z pamiątkami jest obok wejścia do muzeum, więc żeby coś kupić nie musicie wcale wchodzić do środka. Jeśli chodzi o ceny tam nie są tak wygórowane jak w - na przykład - British Museum, gdzie za zwykłą zakładkę płaci się 10 £.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...