środa, 31 sierpnia 2016

Podsumowanie miesiąca + stosik // sierpień 2016

10 komentarzy:

Sierpień spokojnie mogę obwołać najlepszym miesiącem roku 2k16, mimo wszystkich złych dni, których się namnożyło jak mrówków. Wydarzyło się jednak bardzo sporo dobrego i udało mi się spełnić jedno z moich większych marzeń, czyli zobaczyć Sabaton na żywo. Do tej pory nie mogę uwierzyć, że stałam w pierwszym rzędzie i jedynym, co oddzielało mnie od Joakima była barierka i kilku ochroniarzy, którzy mieli naprawdę pełne ręce roboty. Miałam ochotę wyjść na scenę i wydrzeć się na ten tłum, by dali im przez chwilę odpocząć. To, co się tam działo przekracza ludzkie pojęcie. Jocke na scenie jest po prostu niesamowity i co z tego, że stanie tam przypłaciłam sporą ilością siniaków, mnóstwo razy dostałam ludzkim tyłkiem po głowie i byłam cała mokra z wody, którą ochrona namiętnie polewała tłum, powrót do domu zajął mi całą noc i uwierzcie, kilka godzin na dworze nad ranem też może być dobrym wspomnieniem. Teraz tylko czekam z nadzieją, że Sabaton zagra jeszcze w tym roku w Polsce. Możecie być pewni, że tam będę. 


Ten miesiąc był trochę słabszy czytelniczo od wcześniejszych, gdyż wygrzebałam się praktycznie ze wszystkich egzemplarzy recenzenckich i postawiłam na książki trochę bardziej ambitne. Nie spieszę się też z ich czytaniem, całe dnie spędzam ze znajomymi i - choć blog na tym cierpi - cieszę się z tej zmiany. Dzięki temu miałam możliwość przeczytania dawno planowanych książek, wypełnienie kilku punktów z wyzwania czytelniczego Rory Gilmore i zwyczajną dobrą zabawę. Pojawiło się mało recenzji, gdyż nie chciałam pisać o czymś, co już jest uznane za klasykę. Może kiedyś to się zmieni i pewnie tak będzie, gdy już nie będę miała czasu na nowości. A teraz idzie wrzesień i kilka smakowitych kąsków się szykuje. 

[568] RECENZJA SPECJALNA: Ostatnie życzenie - Andrzej Sapkowski

30 komentarzy:
Tytuł: Ostatnie życzenie
Tytuł oryginału: Ostatnie życzenie
Autor: Andrzej Sapkowski
Tłumaczenie: -
Seria: Wiedźmin Geralt z Rivii
Tom:1
Data wydania: listopad 2014
Liczba stron: 332
Wydawnictwo: superNOWA
Cena na okładce: 46,20
Odkąd pamiętam ciągle słyszałam o tym, jaki to Wiedźmin jest cudowny. Dawno temu spróbowałam się dowiedzieć, czy świat ma rację, jednak po lekturze kilku stron doszłam do wniosku, że jednak się myli, bo przecież tego się nie da czytać. Na swoje usprawiedliwienie mogę powiedzieć, że wtedy interesował mnie całkiem inny typ literatury, więc to musi być powodem mojego niezadowolenia. Czasy się zmieniają, ja się zmieniłam, więc postanowiłam jeszcze raz dać szansę Sapkowskiemu i ruszyłam szturmem do biblioteki po Ostatnie życzenie. Od tamtej pory minęły może dwa tygodnie, a ja już jestem właścicielką czterech tomów. Tak. Zdecydowanie Wiedźmin jest cudowny.

Nigdy nie sądziłam, że przeczytam Wiedźmina. O to, że go pokocham również nigdy bym siebie nie posądziła. Kiedyś, jakieś kilka lat temu, miałam okazję przeczytać Sezon burz i tak bardzo nie wiedziałam o co chodzi, że cała lektura skończyła się na około pięćdziesiątej stronie. Wtedy też zaczęłam stronić od tej serii. Moje nastawienie zmieniło się, kiedy… nie miałam czego już oglądać na YouTubie… Tak, Aypa włączyła sobie let’s play z Wiedźmina 3 i popłynęła. Po obejrzeniu całości, było mi mało, dlatego też postanowiłam sięgnąć na wakacjach po książki. Tym razem w odpowiedniej kolejności i jako-takiej wiedzy o wiedźmińskim świecie.

Geralt - jak już pewnie się domyśliliście - jest Wiedźminem, czyli kimś, kto jeździ po świecie i walczy z różnymi stworami, z którymi zwykły człowiek nie dałby sobie rady. Wiedźmini znani są z tego, że za odpowiednią zapłatę rozprawią się ze wszystkimi upiorami, jakie można sobie tylko wyobrazić. Nie są jednak już tak popularni jak kiedyś. Wychowanie wiedźmina nie jest łatwe. Trzeba małego chłopca poddać wielu różnym mutacjom i nie wszystkim udaje się przeżyć. Białowłosy Geralt miał jednak szczęście i teraz błąka się po świecie w poszukiwaniu jakiegoś zadania, które pozwoli mu na zarobienie pieniędzy. Całe szczęście, że na świecie wciąż pełno potwornego paskudztwa...

niedziela, 28 sierpnia 2016

[567] Sabaton. Lwy północy - Jordan Babula

Brak komentarzy:
Polacy szczerze kochają Sabaton. Sabaton szczerze kocha Polaków. Nikt nie ma co do tego najmniejszych wątpliwości.

Tytuł: Sabaton. Lwy północy
Tytuł oryginału: Sabaton. Lwy północy
Autor: Jordan Babula
Tłumaczenie: -
Seria: -
Tom: -
Data wydania: 2016
Liczba stron: 312
Wydawnictwo: InRock
Cena na okładce: 39,90
Ci, którzy już czytają mojego bloga na pewno są świadomi mojej miłości do Sabatonu. W momencie, gdy Wy czytacie tą recenzję ja jestem w drodze na ich koncert i zdecydowanie nie mogę się już doczekać chwili, gdy zobaczę Joakima na scenie. Przez ostatnie dwa dni namiętnie poznawałam historię całego zespołu. Pewnie Was dziwi fakt, że dopiero teraz. Postanowiłam jednak, że Lwy północy przeczytam przed koncertem, jeśli kiedyś na taki pojadę. Bilety mam już od marca, acz dopiero teraz postanowiłam dowiedzieć się tego wszystkiego, co o Sabatonie pisał Jordan Babula.

Sabaton jest szwedzkim zespołem, który szturmem podbił całą Europę. Znani są z tego, że śpiewają o ważnych historycznych bitwach, wydarzeniach, ludziach... Nie zapominają o tym, co było. Pamiętają także o Polsce, więc nie da się ukryć, że w naszym kraju mają bardzo dużo fanów. Autor postanowił więc przybliżyć nam to, jak Sabaton powstawał i co ciekawsze wydarzenia z tras koncertowych. Wielkim plusem jest to, że dostajemy bezpośrednie wypowiedzi członków zespołu i możemy dowiedzieć się naprawdę ciekawych rzeczy. Osobiście nie raz, nie dwa, śmiałam się w głos z tego, co przytrafiało się chłopakom, lub miałam łzy wzruszenia w oczach z powodu ich zachowania czy troski o swoich fanów. Uwielbiałam Sabaton przed lekturą Lwów północy, teraz zaś kocham ich jeszcze bardziej.

Nie da się ukryć faktu, że jest to jedna z lepszych biografii - jeśli nie najlepsza! - jaką czytałam w życiu. Jordan Babula okazał się tak wspaniałym narratorem całej tej historii, że naprawdę mam ochotę poznać go i porozmawiać z nim na żywo. Do swojej książki wybrał naprawdę ciekawe kwestie, jednak jestem pewna, że ma w zanadrzu jeszcze więcej. I ja to więcej chcę wiedzieć. Jestem już pewna, że Joakim jest człowiekiem, którego naprawdę warto znać i wyróżnia się na tle innych wokalistów zespołów tego typu.

wtorek, 23 sierpnia 2016

[566] Zapiski starego świntucha - Charles Bukowski

4 komentarze:
ludzie zawsze wystrychną cię na dudka.
nie ufaj nikomu.

Tytuł: Zapiski starego świntucha
Tytuł oryginału: Notes of a Dirty Old Man
Autor: Charles Bukowski
Tłumaczenie: Jacek Lachowski
Seria: -
Tom: -
Data wydania: 11 maja 2016
Liczba stron: 260
Wydawnictwo: Noir Sur Blanc
Cena na okładce: 29,00
Niesamowicie mocno tęskniłam za Charlesem Bukowskim, z którym spędzałam jeden dzień w tygodniu przez kilka miesięcy. Później odkryłam, że niedługo wychodzi kolejne wznowienie jego książki i byłam szczęśliwa, że mogę zabrać się za Zapiski starego świntucha, które stały na mojej półce i na które co chwilę lubieżnie zerkałam. Charles Bukowski jest jednym z tych ludzi, którzy niesamowicie mocno mnie motywują do życia i uświadamiają, że zawsze może być gorzej. Ta pozycja to taki typowy Bukowski, o ile tego człowieka można określić takim przymiotnikiem. 

W Zapiskach starego świntucha znajdujemy wybór tekstów Bukowskiego, które publikowane były w alternatywnym magazynie Open City. Pięćdziesięcioletni Bukowski pisał to, na co miał ochotę i wszystko było publikowane, bez korekty i cenzury. Są to jedne z lepszych lat tego autora, co naprawdę widać po tym, co stworzył. Minęło prawie czterdzieści lat od publikacji tych tekstów, a nawet dzisiaj wywołałyby one niemały skandal obyczajowy. Nikt nie ukrywa, że słowo moralność było jednym z niewielu, których Charles Bukowski nie uznawał. 

Nie wiedziałam, czego mam się spodziewać po Zapiskach starego świntucha. Tutaj nie mamy z góry określonej tematyki zbioru. Dostajemy po prostu to, co przez jakiś czas siedziało w głowie naprawdę dziwnej osoby. Przerażająca perspektywa, prawda? Mimo to zaglądnięcie w myśli Charlesa Bukowskiego to zdecydowanie zbyt kuszące, bym mogła sobie to darować z powodu lekkiego strachu. Naprawdę chciałabym poznać tego autora i jest mi okropnie przykro, że już nie jest to możliwe, gdyż to jeden z moich ulubionych pisarzy. I mimo tego, że pewnie szybko bym stamtąd uciekła, to i tak niesamowicie żałuję. Musiał być bardzo specyficzny.

sobota, 20 sierpnia 2016

[565] Powrót na Wyspę Potępionych - Melissa de la Cruz

2 komentarze:
Tytuł: Powrót na Wyspę Potępionych
Tytuł oryginału: Return to the Isle od the Lost
Autor: Melissa de la Cruz
Tłumaczenie: Anna Klingofer
Seria: Następcy
Tom: 2
Data wydania: 15 czerwca 2016
Liczba stron: 320
Wydawnictwo: Egmont
Cena na okładce: 29,99
Po przeczytaniu Wyspy potępionych byłam trochę rozczarowana. Spodziewałam się całkiem dużo, mimo nazwiska Melissy de la Cruz na okładce, z którą jakoś się nie lubię. Kiedy zobaczyłam premierę drugiego tomu przez chwilę się wahałam, jednak później doszłam do wniosku, że skoro są wakacje mogę trochę odpuścić i zaryzykować. Powrót na Wyspę Potępionych mile mnie zaskoczył.

Mal i jej przyjaciele zadomowili się już w Auradonie i ciężko im sobie wyobrazić, że mieliby wrócić na stare śmieci. Odkąd Diabolina została pokonana wszystkim oddycha się łatwiej. Pewnego dnia jednak każdy z czwórki bohaterów otrzymał wiadomość, że powinien jak najszybciej wrócić na Wyspę potępionych. Fakt, że żadnego z rodziców nie widać w magicznym zwierciadle sprawia, że długo się nie wahają. Muszą sprawdzić, co się dzieje.

Główne postaci bardzo się zmieniły od poprzedniego tomu. Nie da się ukryć, że był to zabieg dość przewidywalny, gdyż ta historia jest przeznaczona raczej dla młodszych, niż starszych i ma uczyć, że dobro jest w każdym, a bycie złym nie popłaca. Nie utożsamiam się z żadnym z bohaterów, a towarzyszenie im mnie nie wciąga tak, jak powinno, jednak w Powrocie na Wyspę Potępionych coś się zmieniło i czytało mi się ją dużo lepiej, niż poprzednią część.

Wydaje mi się, że styl pisania Melissy de la Cruz minimalnie się zmienił na lepsze i przestał mnie tak bardzo odrzucać. Ucieszyło mnie to, bo bajkowe motywy są moimi ulubionymi i początkowo miałam ogromne oczekiwania w stosunku do całej tej serii.

czwartek, 18 sierpnia 2016

[564] Tytany - Victoria Scott

2 komentarze:
Tytuł: Tytany
Tytuł oryginału: Titans
Autor: Victoria Scott
Tłumaczenie: Matylda Biernańska
Seria: -
Tom:-
Data wydania: 02 czerwca 2016
Liczba stron: 320
Wydawnictwo: IUVI
Cena na okładce: 34,90
Mamy wakacje, więc nie mogę zagrzebywać się wyłącznie w klasyce i czasami chwytam za młodzieżówki, które stosami zalegają mi na półkach. Ostatnio ciągle przechodzi mi przez głowę myśl, iż sporo życia zmarnowałam na książki, które tak naprawdę nic szczególnego nie wniosły do mojego życia. Nic, poza radością, a przecież właśnie to jest naprawdę ważne. Dlatego też postanowiłam podejść do Tytanów w sposób otwarty i bez wyrzutów sumienia, że nie czytam w tym momencie czegoś bardziej ambitnego. Victoria Scott jest autorką już mi dobrze znaną z serii Ogień i woda. Ucieszyłam się, że ta pozycja jest jednotomówką, gdyż uważam, że kontynuacja poprzedniej serii Victorii Scott jest zwyczajnie kiepska.

Astrid uwielbia tytany. Mogłaby patrzeć godzinami, jak biegną te pół maszyny, pół konie. Kocha je, choć jest świadoma tego, że to przez nie jej rodzina się rozpada. Ojciec dziewczyny jest uzależniony od hazardu i przegrał wszystkie oszczędności rodziny. Teraz właśnie stracił pracę, więc zawisł nad nimi koszmar eksmisji. Boi się, że jej rodzinne więzi pękną, gdyż wszyscy oddalają się od siebie coraz bardziej. Tegoroczny wyścig jednak będzie inny. Jedna osoba będzie miała możliwość wystartowania w wyścigu bez tej ogromnej opłaty wpisowej. Astrid wie, że nie ma szans na wzięcie udziału w gonitwie, gdyż tytany kosztują majątek, każdy z nich może tylko raz w życiu wziąć udział w gonitwie i nie ma nikogo, kto mógłby go jej pożyczyć. Pojawia się jednak ktoś, kto chce, by jego własny tytan pojawił się na torze.... Nie przypomina on jednak wszystkich innych. On czuje.

Byłam niesamowicie pozytywnie zaskoczona Tytanami. Zakochałam się w nich, czego się nie spodziewałam i poczułam do Victorii Scott wdzięczność, że nie dała się ponieść typowemu schematowi, który zwykle pojawia się w powieściach młodzieżowych. Tytany podbiły moje serce.

środa, 17 sierpnia 2016

[563] PREMIEROWO: Gniazdo - Cynthia D'Aprix Sweeney

Brak komentarzy:
Tytuł: Gniazdo
Tytuł oryginału:The Nest
Autor: Cynthia D'Aprix Sweeney
Tłumaczenie: Anna Gralak
Seria: -
Tom:-
Data wydania: 17 sierpnia 2016
Liczba stron: 350
Wydawnictwo: Znak Literanova
Cena na okładce: 39,90
Mnóstwo ludzi czekało na premierę tej książki. Ja nie jestem w tym gronie, gdyż zwyczajnie nie interesuję się zagranicznymi książkami, więc The Nest wcale nie było czymś, do czego odliczałabym dni. Polska zapowiedź jednak już mnie zaintrygowała, więc się na Gniazdo zaczaiłam. Wahałam się, gdyż ostro trzymam się postanowienia, by czytać naprawdę tylko to, co chcę poznać na 100% i nie bawić się w półśrodki, jednak uznałam, że skoro coś mnie tak mocno przyciąga, to przecież mogę zaryzykować...

Rodzina Plumbów zawsze była specyficzna. Matka nigdy nie interesowała się swoją gromadką dzieci, więc wyrosły one na ludzi niedostrzegających patologii we własnym życiu. Melody coraz bardziej zadręcza się kredytem hipotecznym, który wisi nad jej głową, a bliźniaczki niedługo pójdą na studia, co będzie ich kosztować majątek, którego zwyczajnie nie mają. Jack od zawsze wpada na pomysły, które nie wypalają, przez co ciągle ma kłopoty. Tym razem postąpił nierozważnie i żeby ratować swój sklep z antykami zaciągnął kredyt pod zastaw domku letniskowego, którego jest właścicielem razem ze swoim mężem. Bea jest pisarką, a przynajmniej nią była, kilka lat temu. Teraz wciąż próbuje napisać powieść, ale nie potrafi jej skończyć. Dla nich wszystkich ratunkiem jest Gniazdo, czyli pieniądze zostawione przez ojca. Otrzymają je dopiero w momencie, gdy najmłodsza z nich wszystkich, Melody, skończy czterdzieści lat. Jednak dzieje się coś, co wytrąca ich wszystkich z równowagi. Leo, ich brat, który w życiu osiągnął najwięcej i nigdy nie musiał przejmować się pieniędzmi ma wypadek. Przez jego uzależnienie od narkotyków i alkohol młoda kelnerka jadąca z nim autem traci stopę. Żeby wyciszyć całą sprawę do akcji wkracza matka. Wyciąga z Gniazda większą część sumy, by wspomóc syna. Nie interesuje jej fakt, że to, co zrobiła, będzie kosztowało jej pozostałe dzieci marzenia i zrzuci im na głowę jeszcze więcej problemów.

niedziela, 14 sierpnia 2016

[562] Kocham Rzym - Isabelle Lafléche

2 komentarze:
Tytuł: Kocham Rzym
Tytuł oryginału: J'adore Rome
Autor: Isabelle Lafléche
Tłumaczenie: Katarzyna Macharuk
Seria: J'adore
Tom: 3
Data wydania: 04 sierpnia 2016
Liczba stron: 340
Wydawnictwo: Literackie
Cena na okładce: 34,90
Obiecałam sobie, że teraz będę czytać już mniej obyczajówek i młodzieżówek, jednak kiedy w zapowiedziach zobaczyłam Kocham Rzym pomyślałam jedynie nareszcie! i od razu upewniłam się, że do mnie dotrze. Zapewne dziwi Was mój entuzjazm, gdyż ta książka wygląda bardzo niepozornie i sprawia wrażenie głupiutkiej powieści dla kobiet, ale gwarantuję Wam, że to nieprawda.

Jestem wielką przeciwniczką podróbek. Są ludzie - nawet wśród moich znajomych - którzy tego nie rozumieją i zdecydowanie wolą kupić coś taniego, nawet jeśli nie jest to oryginalnym produktem. Zdaję sobie sprawę z tego, że nie każdego stać, by wydać majątek na bieliznę z Calvina Kleina lub Jacka Willsa, jednak wtedy wystarczy nie rozglądać się za marnymi substytutami tych firm. To proste. W serii J'adore problem podróbek jest jednym z głównych wątków i dlatego polecam ją każdemu, kto nie potrafi zrozumieć mojej miłości do rzeczy z wyższych półek.

Catherine Lambert jest zachwycona. Antoine zaprasza ją na romantyczny weekend w Rzymie. Dzięki temu będzie mogła spędzić trochę czasu z ukochanym i zrobić zakupy we Włoszech, stolicy marek z wyższych półek. Niestety - odwołuje on wszystko w ostatniej chwili i nawet nie zjawia się na lotnisku, by poinformować ją, że to nie on poleci z Catherine, tylko jej najlepszy przyjaciel Rikash. Po początkowym zawiedzeniu rzymskie uliczki i atrakcje lekko podnoszą ją na duchu. Dodatkowo okazuje się, że weekend w Rzymie może przemienić się w kolejne śledztwo w sprawie podróbek. I sprawa nie jest prosta. We wszystko zamieszana jest mafia...

Podziwiam Isabelle Lafléche za cały cykl J'adore. Zdecydowanie musi mieć ogromną wiedzę na temat świata mody i tego, jak funkcjonuje to wszystko za kulisami. Z szeroko otwartymi oczami śledziłam wszystkie kroki Catherine z zazdrością czytając o sklepach jakie odwiedza. Oddam sporo za wycieczkę do Rzymu i kartę kredytową bez limitu.

sobota, 13 sierpnia 2016

[561] RECENZJA SPECJALNA: Harry Potter i Kamień Filozoficzny - J.K. Rowling

10 komentarzy:
Tytuł: Harry Potter i Kamień Filozoficzny
Tytuł oryginału: Harry Potter and the 
Philosopher's Stone
Autor: J.K. Rowling
Tłumaczenie: Andrzej Polkowski
Seria: Harry Potter
Tom:1
Data wydania: 20 lipca 2016
Liczba stron: 328
Wydawnictwo: Media Rodzina
Cena na okładce: 35,00
Nadszedł czas na kolejną RECENZJĘ SPECJALNĄ. Trzeba korzystać z czasu wolnego i realizować różne projekty. Nie będę ukrywać, że zebranie się do napisania tego postu było naprawdę ciężkie i zmotywował mnie do tego fakt, że stwierdzenie to miało być na wczoraj wcale nie jest metaforą. Nie jest to moje pierwsze spotkanie ani z Harrym Potterem, ani z twórczością J.K. Rowling, której seria o Cormoranie Strike'u jest jedną z moich ulubionych. Moja historia z Potterem jest dość specyficzna, gdyż naprawdę długo broniłam się przed tymi książkami twierdząc, że nie są one dla mnie. Dopiero postawiona przed faktem, że na urodziny dostałam siódmy tom zrozumiałam, że czas najwyższy. Tak. Przyznaję się. Pierwszą książką o Harrym Potterze, jaką przeczytałam, był Harry Potter i Insygnia Śmierci. Po zakończeniu jej poszłam do biblioteki i zaczęłam poznawać tę opowieść tak jak trzeba - od początku. I wcale nie przeszkadzało mi to, że znałam zakończenie. Nie miałam jednak na swojej półce wszystkich części, wyłącznie owy ostatni tom. Nowe wydania sprawiły jednak, że postanowiłam uzbierać cały cykl, by móc do niej wracać w każdej chwili.
 
Chyba nie ma człowieka na świecie, który nie słyszał o Harrym Potterze. Jest to jedna z najlepszych serii jakie w ogóle oglądałam i jakie znam. Niestety nigdy nie przeczytałam książek. Z racji tego, że są wakacje, postanowiłam ten stan rzeczy zmienić. A że niedawno wyszło kolejne wydanie serii o czarodziejach z Hogwartu to można jeszcze popatrzeć na te niesamowite okładki!

Harry Potter nie pamięta swoich rodziców. Zginęli w wypadku, gdy był jeszcze niemowlęciem, dlatego wychowują go wuj i ciotka, którzy - nie wiedząc czemu - od zawsze traktowali go jak kogoś niewartego uwagi, czułości i zrozumienia. Prawie jedenastoletni chłopak pogodził się z tym, że zmuszony jest wieść takie życie, a czasami jest świadkiem dziwnych zdarzeń. Wszystko zmienia się jednak, gdy do Harry'ego przychodzi list...

środa, 10 sierpnia 2016

[560] Pani mnie z kimś pomyliła - Ilona Łepkowska

Brak komentarzy:
Tytuł: Pani mnie z kimś pomyliła
Tytuł oryginału: Pani mnie z kimś pomyliła
Autor: Ilona Łepkowska
Tłumaczenie: nie dotyczy
Seria: -
Tom: -
Data wydania: 2016
Liczba stron: 448
Wydawnictwo: Muza
Cena na okładce: 39,90
Lato jest idealną porą na czytanie lekkich książek. Osobiście ostatnio pokochałam klasykę i zerkam w jej stronę za stosu zaległych egzemplarzy recenzenckich, ale już niedługo i będę mogła zatonąć w tych pozycjach, które zdecydowanie są nieśmiertelne. Wiem, że na studiach będę jednak miała na głowie poważnych lektur od groma, więc pozwalam sobie na odetchnięcie. Na Pani mnie z kimś pomyliła zdecydowałam się z powodu mamy. Miałam cichą nadzieję, że uda mi się zainteresować ją książkami, jednak się zawiodłam. Pozostało mi jedynie samej poznać ten tytuł.

Joanna żyje z dnia na dzień. Musi sama wychowywać nastoletnią córkę, były mąż w ogóle nie płaci alimentów, a coraz bardziej zbliża się termin do wpłacenia pieniędzy na obóz językowy w Londynie, o którym marzy Misia. Ojciec po raz kolejny wyłgał się brakiem funduszy, więc kobiecie pozostaje jedynie pożyczyć i mieć nadzieję, że wszystko się ułoży.

Z pomocą przychodzi jej najlepszy przyjaciel, który oferuje jej wysokopłatną pracę na kilka dni. Joanna miałaby być tłumaczką włoskiego producenta filmowego. Kiedy udaje jej się nawiązać porozumienie z mężczyzną dzieje się coś, czego nikt się nie spodziewał. Joanna psując casting na prowadzącą programu próbuje uspokoić pokłóconą rodzinę biorącą udział w show. Fabio jest pewien, że właśnie znalazł gwiazdę swojego programu.

Ilona Łepkowska skupiła się tutaj na wydarzeniach, o których marzy spora część żeńskiej populacji. Z biednej kobiety ledwie wiążącej koniec z końcem Joanna zmieniła się na bogatą gwiazdę telewizji. Motyw Kopciuszka jest bardzo popularny w kobiecej literaturze, jednak autorka naprawdę mocno mnie zaskoczyła pisząc o czarnych stronach show-biznesu.

poniedziałek, 8 sierpnia 2016

[559] Gregor i tajemne znaki - Suzanne Collins

Brak komentarzy:
Tytuł: Gregor i tajemne znaki
Tytuł oryginału: Gregor and the Marks
of Secret
Autor: Suzanne Collins
Tłumaczenie: Dorota Dziewońska
Seria: Kroniki Podziemia
Tom: 4
Data wydania: 02 czerwca 2016
Liczba stron: 368
Wydawnictwo: IUVI
Cena na okładce: 34,90
Kolejny tom Kronik podziemia pojawił się na naszym polskim rynku. Pierwsze trzy bardzo mi się podobały, jednak teraz jestem już trochę zmęczona schematem, który za każdym razem funduje nam Suzanne Collins. Chwytając za czwartą część miałam nadzieję na lekką odmianę i ucieszyłam się, że ją zastałam, jednak jestem już naprawdę znudzona przygodami Gregora i przeraża mnie fakt, że przede mną jeszcze piąty - na szczęście ostatni - tom.

Gregor teraz często odwiedza Podziemie, by widywać się z mamą, która dalej tam przebywa i wraca do zdrowia, oraz uczy się echolokacji wraz z Ripredem. Na pewnym spotkaniu pojawia się również Mortifer, biały szczur, którego kiedyś ocalił Gregor. Zwierzę bardzo urosło i widać, że nie potrafi nad sobą panować. Ripred ostrzega chłopca, że być może będą musieli zabić go, gdyż jest zagrożeniem dla wszystkich. Gdy przyjaciel chłopca znika wychodzi na jaw, jaki los czeka myszy, jeśli Gregor nie weźmie się w garść i nie wyruszy na kolejną wyprawę. Tym razem bez przepowiedni, która mogłaby naprowadzić go na właściwy trop.

Choć Gregor i tajemne znaki to już przedostatnia część i - teoretycznie - wszystko zmierza ku finałowi, który powinien zwalać z nóg, moim zdaniem jest to najgorszy tom ze wszystkich. Widocznie zerwanie ze schematem nie wyszło Suzanne Collins na dobre, przez co tym razem nie mogłam się wczuć w całą tę historię i mam nadzieję, że zakończenie zrzuci mnie z nóg, gdyż jak na razie jestem zawiedziona tym, co otrzymałam od autorki.

Gregor trochę się rozwinął, jednak dalej odczuwam wrażenie, że jest zbyt dojrzały jak na swój wiek, a równocześnie zbyt dziecinny, by przeżywać to wszystko. Dodatkowo zabieranie ze sobą małej dziewczynki, jaką jest Botka, jest zdecydowanie nieodpowiedzialne, aż dziwi mnie fakt, że mama rodzeństwa wyraża na to zgodę. O ile za pierwszym razem nie mieli wyboru, tak później to lekkie przegięcie.

niedziela, 7 sierpnia 2016

[558] PRZEDPREMIEROWO: Zbrodnie pozamałżeńskie - Daniel Koziarski, Agnieszka Lingas-Łoniewska

8 komentarzy:
Tytuł: Zbrodnie pozamałżeńskie
Tytuł oryginału: Zbrodnie pozamałżeńskie
Autor: Daniel Koziarski, Agnieszka 
Lingas-Łoniewska
Tłumaczenie: nie dotyczy
Seria: -
Tom: -
Data wydania: 01 września 2016
Liczba stron: 366
Wydawnictwo: Novae Res
Cena na okładce: 34,00
Obiecałam sobie, że nie będę już czytać wszystkiego jak leci. Zwykle po prostu łapię za wszystko, co choć troszkę mnie intryguje i kończy się na tym, że ginę pod natłokiem książek, których czytanie zajmuje mi tygodnie. Ostatnio więc naprawdę mocno zastanawiam się nad każdą pozycją kilkakrotnie. Coś mnie jednak drgnęło i obok Zbrodni pozamałżeńskich nie mogłam przejść obojętnie. Dobrze, że instynkt rzadko mnie zawodzi.

Marcin jest szczęśliwy, że udaje mu się wspinać po szczeblach kariery piłkarskiej. Dzięki temu bez problemu może bez problemu utrzymać siebie i swoją żonę, Alicję. Mężczyzna marzy o dziecku i szczęśliwym związku, jednak jego żona ma całkiem inne poglądy. Dla niej liczy się jedyni jej rozwój intelektualny i pisanie książki, którą tworzy razem ze swoim przyjacielem z uczelni. Marcin nigdy wcześniej nie dopatrywał się u swojej żony śladów zdrady, jednak coraz bardziej go to nurtuje. Postanawia dać Adamowi nauczkę i odszukuje w telefonie numer do człowieka, którego lepiej jest nie znać.

Mieszkanie obok zaś wszystko wydaje się być idealne. Przynajmniej na pierwszy rzut oka. Arek jest wziętym prawnikiem i nie ma problemów z utrzymaniem rodziny. Jego żona, Marta, czuje się zaś w tym układzie trochę nieswojo. Pogodziła się z tym, że jej życie opiera się wyłączni na roli żony i matki, jednak nie jest zbyt szczęśliwa, dlatego zaczyna szukać spełnienia w ramionach innego, studenta Damiana. Arek jednak nie dostrzega niewierności żony, gdyż jest zbyt zajęty wodzeniem wzrokiem za swoim nowym aplikantem, Maciejem...

Zbrodnie pozamałżeńskie nie należą do gatunku, za którym bym bardzo przepadała. Praktycznie w ogóle go nie czytam, więc nie mam porównania, acz tę pozycję naprawdę mocno polubiłam. Od samego początku się wciągnęłam.

sobota, 6 sierpnia 2016

[557] Czarownik z krainy Oz - L. Frank Baum

1 komentarz:
Nieważne, jak szare i ponure są nasze domy, bo my, ludzie z krwi i kości, wolimy własny kraj od innego, obcego, nawet najpiękniejszego.

Tytuł: Czarownik z krainy Oz
Tytuł oryginału: The Wizard of Oz
Autor: L. Frank Baum
Tłumaczenie: Bogumiła Kaniewska
Seria: -
Tom: -
Data wydania: 14 października 2013
Liczba stron: 254
Wydawnictwo: Vesper
Cena na okładce: 35,90
Dalej jestem zdania, że w moim życiu nadeszła odpowiednia chwila, by nadrobić trochę klasyki, której kiedyś unikałam jak ognia. Na półce od jakiegoś czasu stał Czarownik z krainy Oz, więc uznałam, że jest to dobra pora, by poznać tę historię. Znałam sporo adaptacji i ciekawa byłam tego, czy oryginał jest zgodny z tym, o czym do tej pory słyszałam. Okazało się, że - choć raz - twórcy ekranizacji jakiejś książki naprawdę oparli się mocno na pierwowzorze.

Dorotka do tej pory znała jedynie suche, szare i ponure Kansas. Pewnego dnia przez prerię przeszło tornado, które zabrało ze sobą dziewczynkę wraz z jej małym pieskiem, Toto. Los chciał, by jej dom wylądował w pięknej krainie Oz, przy czym przy lądowaniu zabił Złą Wiedźmę ze Wschodu. W ten sposób staje się dla niektórych bohaterką. Nie chce jednak zostać w tym - choć cudownym - obcym miejscu. Tęskni za ciocią i wujkiem. Za radą Dobrej Czarownicy z Północy postanawia wyruszyć żółtą drogą do Szmaragdowego Miasta, by Czarownik Oz odesłał ją z powrotem do Kansas.

Kto nie zna historii o Dorotce, jej piesku Toto i osobliwych przyjaciołach, których spotyka na swojej drodze? Czarownik z krainy Oz jest książką bardzo znaną, więc na pewno o niej słyszeliście. Osobiście nigdy wcześniej nie miałam styczności z dziełem L. Franka Bauma, dlatego też podchodziłam do niej z wielkim entuzjazmem. I małymi obawami, że za bardzo się rozczaruję. Strach, że jestem już za duża na takie pozycje towarzyszy mi za każdym razem, gdy łapię za klasykę dla dzieci i młodzieży.

L. Frank Baum chciał stworzyć coś innego, co sprawi, że mali czytelnicy znowu zakochają się w baśniach i zawarł w nich sporo fantastyki i radości, minimalizując grozę, więc Czarownika można czytać każdemu, bez względu na wiek, płeć czy pochodzenie.

środa, 3 sierpnia 2016

[556] Faust. Tragedii część pierwsza - Johann Wolfgang von Goethe

8 komentarzy:
Człowiek diabła nie powstrzyma!

Tytuł: Faust. Tragedii część pierwsza
Tytuł oryginału: Faust. Der Tragödie erster Teil
Autor: Johann Wolfgang von Goethe
Tłumaczenie: Paweł Jan Węcławski
Seria: Faust
Tom: 1
Data wydania: lipiec 2016
Liczba stron: 268
Wydawnictwo: Novae Res
Cena na okładce: 29,00
Wciąż nie mogę uwierzyć, że porywam się z motyką na słońce i zaraz spiszę moją opinię o książce, która uznana jest za klasykę i najprawdopodobniej nie mam żadnych podstaw, by wyrażać swoją opinię, skoro zrobiło to już przede mną tysiące lepiej wykształconych ludzi. Uznałam jednak, że nikogo nie skrzywdzę moim zdaniem, a być może przekonam kogoś, że po klasykę warto sięgnąć. Ona nie gryzie.

Tym razem nie będę przybliżać Wam fabuły w tradycyjny sposób. Uważam, że Faust jest historią, którą warto znać, choć niekiedy czyta się go ciężko i naprawdę mocno trzeba się skupić, by zrozumieć wszystko tak, jak Goethe by tego pragnął. Nie będę Was oszukiwać mówiąc, że uda Wam się usiąść, przeczytać całość i od razu będziecie wiedzieć wszystko. Mamy tutaj opowieść o człowieku, który jest już tak bardzo znudzony życiem, że daje się wplątać w układ z Diabłem za obietnicę, że uda mu się odnaleźć sens życia. Zdecydowanie brzmi to ciekawie, a jeśli dodać do tego fakt, że Mefistofeles założył się z samym Bogiem o to, że uda mu się sprowadzić Fausta na złą drogę... Nie da się zaprzeczyć temu, że Goethe miał fantazję.

Świat czyta Fausta od wielu, wielu lat, a przesłanie w nim zawarte wciąż jest aktualne. Właśnie po tym poznaje się prawdziwe arcydzieło literatury. Czytając o Fauście odnosiłam wrażenie, że nie jest to ten sam człowiek, o którym z początku mówił Bóg. Bardzo łatwo dał się zmanipulować złym siłom i zawarł z nimi pakt. Dopatrzyłam się w tym zwykłej ludzkiej ciekawości i przesytu życiem. Nie da się ukryć, że Faust to człowiek wykształcony i inteligenty, więc powinien wiedzieć, że nie ma nic za darmo, a dusza jest ceną, której nigdy nie warto płacić.

wtorek, 2 sierpnia 2016

[555] Zakazana księga - Christian Jacq

4 komentarze:
Tytuł: Zakazana księga
Tytuł oryginału: Le livre interdit
Autor: Christian Jacq
Tłumaczenie: Monika Szewc-Osiecka
Seria: Śledztwa księcia Setny
Tom: 2
Data wydania: 21 czerwca 2016
Liczba stron: 256
Wydawnictwo: Rebis
Cena na okładce: 29,90
Całkiem niedawno czytałam pierwszy tom tej egipskiej serii. Przeklęty grobowiec średnio przypadł mi do gustu, jednak postanowiłam dać kolejną szansę Christianowi Jacqowi. Obawiałam się, że autor nie podniesie poziomu Śledztw księcia Setny i - niestety - miałam rację.

Książę Setna, młodszy z dwóch synów faraona Ramzesa II, udaje się do stolicy, by w końcu dowiedzieć się, o co chodzi z zapieczętowanym dzbanem Ozyrysa, który zniknął z przeklętego grobowca. Droga do ojca jest jednak ciężka, a siły zła nie chcą, by młody kapłan zdobył potrzebne mu informacje. Misja, którą otrzymuje Setna jest ciężka i wręcz niemożliwa do zrealizowania. Musi odnaleźć Księgę Totha, która jako jedyna może pomóc w pokonaniu czarnoksiężnika. Dodatkowo chłopak martwi się o swoją narzeczoną, która musiała uciekać z domu rodzinnego.

Sekhet znalazła schronienie w domu pewnych ludzi. Wie jednak, że nie może długo u nich zostać, a gospodarze również nie są pewni, dlaczego się ukrywa. Martwią się, że sprowadzi na nich kłopoty. Dziewczyna obawia się o swoje życie i wie, że ojciec tak po prostu nie zapomni. Ma jednak wiadomość, którą koniecznie musi przekonać Setnie, a pomoże im ona stawić czoła złu.

Fabuła dalej biegnie swoim torem i wciąż posuwa się bardzo pomału. Mogłoby się wydawać, że skoro książka jest tak krótka, akcja będzie goniła akcje, jednak według mnie jest zbyt statyczna, przez co zdarzyło mi się ziewać podczas lektury. Miałam nadzieję, że Zakazana księga zwali mnie z nóg i stało się to, jednak z całkiem innego powodu. Upadłam na łóżko i zasnęłam kilka sekund po zakończeniu. Christian Jacq otrzymał drugą szansę, a wciąż nie podołał moim oczekiwaniom. Z pewnością nie będę kontynuować przygody z Śledztwami księcia Setny.

poniedziałek, 1 sierpnia 2016

[554] Heaven. Miasto elfów - Christoph Marzi

3 komentarze:
- To Londyn - zauważył. - Tutaj wszystko jest możliwe.

Tytuł: Heaven. Miasto elfów
Tytuł oryginału: Heaven
Autor: Christoph Marzi
Tłumaczenie: Ewa Spirydowicz
Seria: -
Tom: -
Data wydania: 08 czerwca 2016
Liczba stron: 336
Wydawnictwo: Muza
Cena na okładce: 34,90
Powoli zaczęłam unikać lektur młodzieżowych i obyczajowych, skupiając się na bardziej poważnych książkach i klasyce - tej dla dorosłych i na nadrabianiu tej dla dzieci. Nie mogłam jednak przejść obojętnie obok Heaven. Coś mnie bardzo mocno do niej przyciągało. Nie jestem pewna, czy chodzi o cudowną okładkę; fakt, że akcja rozgrywa się w Londynie czy o zwykłą ludzką ciekawość. Co jakiś czas zerkałam na książkę Marziego i zastanawiałam się, czy już przyszedł na nią czas. Owszem. Nadszedł.

David ma osiemnaście lat i po ucieczce z domu swoje miejsce odnalazł w Londynie. Tutaj jest wolny, pracuje i może odetchnąć pełną piersią. Pewnej nocy na jednym z dachów spotyka niespodziewanie nastoletnią dziewczynę. Jest piękna i wyraźnie jest przerażona. Przedstawia się jako Heaven i z rozpaczą oznajmia, że ktoś ją napadł i wyciął jej serce. Po pierwszym szoku David postanawia pomóc nastolatce i odstawić ją do domu. Nie wie jednak, że oprawcy nie skończyli jeszcze z Heaven i depczą im po piętach. Dodatkowo pusta klatka piersiowa dziewczyny co jakiś czas daje o sobie znać...

Kiedy przeczytałam prolog miałam ochotę wybuchnąć śmiechem. Fraza zabili ją i uciekła nabiera nowego znaczenia. Choć fabuła z początku wydaje się być głupawa i zbyt wydumana szybko się okazuje, że wszystko to ma drugie dno i jest naprawdę dobrze przemyślane. Oryginalność wręcz wylewa się z Miasta elfów i jestem pewna, że z czymś takim jeszcze się nie spotkaliście. Mimo, że jest to powieść młodzieżowa sporo tutaj wątków, które spokojnie można było rozwinąć w taki sposób, by rozszerzyć grono odbiorców. Christoph Marzi nie zrobił tego, a mimo to uważam, że Heaven jest książką naprawdę wartą uwagi.

Gdyby przed lekturą tej pozycji ktoś powiedział mi, że tak bardzo polubię Miasto elfów chyba bym mu nie uwierzyła. A jednak tak się stało.

Zapowiedzi: co ciekawego na sierpień?

39 komentarzy:
Uwielbiam wakacje z powodu tego, że - jak na złość - pojawia się mało książek, które mnie interesują. Dzięki temu spokojnie mogę sobie nadrabiać zaległości, które się napiętrzyły przez cały rok. Postanowiłam też, że będę czytać więcej pozycji, których recenzji pisać nie muszę i w ten sposób na mojej liście do przeczytania pojawiło się sporo klasyki, zaraz biegnę do biblioteki i w kilka się zaopatrzę. Dlatego też ostrożnie podchodziłam do zapowiedzi sierpniowych, gdyż w lipcu udało mi się ograniczyć z egzemplarzami recenzenckimi i mam nadzieję, że tak samo będzie w tym miesiącu. Trzymajcie kciuki, gdyż wrześniowe nowości do mnie bardzo krzyczą i obawiam się, że nie uda mi się im odmówić. Wybrane przeze mnie tutaj książki interesują mnie, acz nie jestem pewna, czy zdecyduję się na wszystkie.

WYDAWNICTWO LITERACKIE

A weekend w Rzymie miał być taki romantyczny… Catherine Lambert, bohaterka bestsellerów Kocham Nowy Jork i Kocham Paryż, powraca w wielkim stylu w nowej, ekscytującej powieści Isabelle Lafléche.
Świat haute couture to nie tylko glamour i piękne ubrania. To także bezwzględny biznes. Intrygi, nieczyste zagrania, trzeba być czujnym. Jednak wybierając się na weekend do Rzymu, Catherine Lambert, przebojowa prawniczka z paryskiego domu mody, myśli tylko o romantycznym weekendzie z ukochanym. Tymczasem zamiast rozkoszować się winem, dobrym jedzeniem, słońcem i miłością, musi stawić czoła włoskiej mafii stojącej za podróbkami kreacji Diora, które Catherine przypadkiem właśnie odkryła... To może skończyć się źle! Na szczęście nasza bohaterka ma wiele szczęścia i... przystojnego anioła stróża w postaci pewnego młodego architekta!
 
 
 
 
Premiera: 04 sierpnia 2016
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...