piątek, 31 lipca 2015

[341] Ogień i woda - Victoria Scott

14 komentarzy:
Tytuł: Ogień i woda
Tytuł oryginału: Fire & Flood
Autor: Victoria Scott
Tłumaczenie: Marzena Dziewońska
Seria: Ogień i woda
Tom: 1
Data wydania: 17 czerwiec 2015
Liczba stron: 368
Wydawnictwo: IUVI
Cena na okładce: 34,90
Po Wielkim Marszu nie miałam jeszcze dość wyścigów, więc chwyciłam za Ogień i wodę. Ta książka leżała sobie i czekała, aż najdzie mnie ochota na typowo młodzieżową historię. Nie spodziewałam się po niej za dużo, gdyż ostatnio ten gatunek średnio wypadał w moich oczach. Całe szczęście, że Victoria Scott pokazała mi, że wcale nie jestem na nie za stara, tylko najwidoczniej źle wybierałam tytuły.

Tella Holloway lubiła swoje życie, jednak wszystko się zmieniło, gdy jej starszy brat zachorował. Żaden lekarz nie wie, co dolega Cody'emu. Rodzice decydują się na przeprowadzkę w miejsce, gdzie będzie mało ludzi i świeże powietrze. Ta decyzja dobija towarzyską Tellę, która musi zacząć żyć bez znajomych i wszelkich sprzętów elektronicznych oraz z myślą, że życie jej brata dobiega końca.

Pewnego dnia Tella znajduje na swoim łóżku małą niebieską paczkę zawierającą małe urządzenie. Jest pewna, że to prezent od rodziców, którzy mają wyrzuty sumienia, że zabrali ją od ukochanego życia. Kiedy mała słuchaweczka przekazuje jej informacje, jak wziąć udział w Piekielnym Wyścigu jest zaintrygowana. Pojawia się szansa, by uratować życie Cody'ego, gdyż nagrodą jest specyfik, który leczy wszelkie śmiertelne choroby. 

Tato jednak na widok przedmiotu wpada w złość i zabiera go, co dziwi Tellę. Cody udaje, że to on jest autorem żartu, jednak nie wypada to zbyt przekonująco. Dziewczynie udaje się odzyskać urządzenie i Piekielny Wyścig staje przed nią otworem. Wie ona, że jej brat zrobiłby dla niej to samo, dlatego ucieka z domu i jedzie po swoją Pandorę, która ma pomóc jej podczas wyścigu. Tella musi przeżyć cztery etapy, w których bierze udział mnóstwo osób. Wszystkie wydają się wiedzieć, czym jest Piekielny Wyścig i co powinni robić. Dodatkowo ich Pandory mają specjalne umiejętności, których ona nie dostrzega u swojej.

czwartek, 30 lipca 2015

Liebster Blog Award, czyli czytanie gdzie popadnie.

10 komentarzy:
Wyróżnienie Liebster Blog Award otrzymywane jest od innego blogera w ramach uznania za dobrze wykonaną robotę. Jest przyznawane dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów. Osoba z wyróżnionego bloga odpowiada na dziesięć pytań zadanych przez osobę, która blog wyróżniła, Następnie również wyróżnia dziesięć osób, informuje je o tym wyróżnieniu i zadaje dziesięć pytań. Nie można nominować bloga, z którego otrzymało się wyróżnienie. 

Moja kolejna nominacja do Liebster Blog Award. Tym razem bardzo dziękuję Ami z bloga Czytam z pasją. Musicie mi wybaczyć, jednak tym razem nikogo nie nominuję - nie wiem, skąd wytrzasnę kolejne dziesięć osób. Tak więc jeśli chcecie możecie mnie do takich zabaw nominować, jednak nie będę przekazywać pałeczki dalej.

Ostatni obejrzany przez Ciebie film godny polecenia?


Właśnie wróciłam z kina i mimo, że to bajka, nie film, mogę Wam go z całą pewnością polecić. Mam na myśli W głowie się nie mieści, czyli animację o emocjach. Muszę szczerze przyznać, że nie tego się spodziewałam, jednak jest to pozytywne zaskoczenie. Nie jest to tylko bajka, gdzie możemy się pośmiać i szybko o niej zapomnieć. Ma w sobie morał i przekazuje naprawdę ważne kwestie. Do tego z całą pewnością nie jest tylko dla dzieci. Mogłabym nawet rzec, że dzieci są ostatnimi, którzy powinni to oglądać. Mam dwie książeczki na temat tej bajki i z pewnością pojawią się ich recenzje. Przy okazji opowiem Wam trochę o samym filmie.

środa, 29 lipca 2015

[340] Wielki Marsz - Richard Bachman

33 komentarze:
Tytuł: Wielki Marsz
Tytuł oryginału: The Long Walk
Autor: Richard Bachman
Tłumaczenie: Paweł Korombel
Seria: -
Tom: -
Data wydania: 08 lipiec 2008
Liczba stron: 264
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Cena na okładce: 34,00
Chyba jeszcze nigdy nie dedykowałam nikomu recenzji, jednak zawsze musi być ten pierwszy raz. Ta opinia jest specjalna, bo dla specjalnego człowieka. Mnóstwo ludzi próbowało mnie przekonać, żebym szybko zabrała się za Kinga, bo przecież to pisarz nad pisarzami. Nikomu się nie udało. Dopóki nie poznałam Kamila i nie mogłam już wytrzymać. Skoro On tak wychwala Wielki Marsz, to musi coś w tym być! Zignorowałam stosy do recenzji i zabrałam się za pierwszą książkę Kinga w moim życiu.

Wielki Marsz jest organizowany w Stanach Zjednoczonych co roku. Stu chłopaków maszeruje, dopóki żywy nie zostanie tylko jeden. Nie mogą zejść poniżej wyznaczonego tempa. Mogą dostać trzy ostrzeżenia. Czwartego już nie ma. Jest tylko czerwona kartka. Śmierć. Idą po spełnienie swoich największych marzeń. Z taką motywacją zaczynają drogę. Później stawka wzrasta. Nagrodą jest własne życie. Nie ma tu miejsca na litość i czystą grę. 

Od dłuższego czasu miałam na oku tę książkę. Zaciekawiła mnie jej fabuła. Zastanawiałam się, jak można napisać całą książkę o podążaniu przed siebie. Brakowało mi tylko motywacji, by w końcu ją przeczytać. Gdy już przy niej siadłam potrzebowałam tylko kilku godzin. Ta pozycja jest bardzo cienka, więc nie zdziwiłam się, gdy nastąpił koniec. Byłam jednak w szoku. Prawdziwym szoku. 

Jacy ludzie zgadzają się na wymordowanie dziewięćdziesięciu dziewięciu chłopców, jeszcze dzieci? Czy obietnica spełnienia marzeń wystarczy, by postawić na szali własne życie? Całe wydarzenie odbieramy z perspektywy Raya. Chłopak ma dziewczynę, kochającą matkę. Sam nie wie, dlaczego się zgłosił. Sam nie wie, dlaczego został wybrany. Nikt go do tego nie zmuszał. On sam podjął taką decyzję.

wtorek, 28 lipca 2015

KONKURSOWY WTOREK: Może książkę? #6

23 komentarze:
Witam Was w kolejnym KONKURSOWYM WTORKU! Tym razem jest trochę inny od innych. Wiem, że mówiłam, iż te konkursy zawsze będą opierać się na losowaniu, więc jeden egzemplarz rozdam właśnie w ten sposób. Chciałabym jednak, byście wykazali się też trochę kreatywnością. Dlatego to wygrania są dwa egzemplarze Sztuki zentagle!

Jeśli wierzycie w swoją kreatywność lub po prostu chcecie spróbować stworzyć coś nowego, to narysujcie coś, używając sztuki zentagle. Jeśli nie jesteście pewni, jak to powinno wyglądać, to wystarczy wpisać w Google słowo zentagle i jest tam naprawdę dużo inspiracji. Swoje prace wysyłajcie mi na mejla: kyou@onet.pl do 09.08.2015.  Mogą to być skany lub zdjęcia, jednak każdy obrazek powinien być ręcznie przez Was wykonany i podpisany. Tematyka, tak jak i rozmiar pracy, dowolna. 

Dla tych, którzy chętnie by nauczyli się sztuki zentagle, a nie bardzo wierzą w swoje obecne umiejętności - wystarczy być obserwatorem bloga, zgłosić się w komentarzu i podać swojego mejla. Zwycięzca zostanie wyłoniony drogą losowania.

Tak więc tym razem macie dwie szanse na wygraną, gdyż wzięcie udziału w konkursie w sposób kreatywny nie wyklucza możliwości zgłoszenia się w komentarzu!

REGULAMIN
1. Organizatorem konkursu jest blog papierowemiasta.blogspot,com
2. Fundatorem nagród jest wydawnictwo Arkady.
3. Warunkiem uczestnictwa w konkursie jest posiadanie adresu korespondencyjnego na terenie Polski oraz bycie obserwatorem bloga papierowemiasta.blogspot.com
4. Konkurs trwa od 28.07.2015 do 09.08.2015 do godziny 23.59.
5. Jeden zwycięzca zostanie wyłoniony drogą losowania, drugi wybrany przeze mnie na podstawie podesłanej pracy.
6. Wyniki ogłoszone będą 10.08.2015 w osobnym poście.
7. Wysyłając swoje prace zgadzacie się na opublikowanie zwycięskiej pracy na blogu.
8. Każda praca musi być odręcznie przez Was podpisana i być Waszego autorstwa.
9. Zwycięzcy w ciągu pięciu dni powinni odpowiedzieć na mejla, którego otrzymają. W innym wypadku nastąpi ponowne losowanie lub wybrana zostanie inna praca.

poniedziałek, 27 lipca 2015

[339] Dżokej - Gaja Kołodziej + wyniki konkursu

15 komentarzy:
Tytuł: Dżokej
Tytuł oryginału: Dżokej
Autor: Gaja Kołodziej
Tłumaczenie: nie dotyczy
Seria: -
Tom: -
Data wydania: czerwiec 2015
Liczba stron: 240
Wydawnictwo: Literary Art Institute
Cena na okładce: ?
Być może jeszcze tego nie wiecie, ale ja naprawdę uwielbiam Gaję Kołodziej. Jest jedną z autorek, którą kiedyś się zachwycałam i muszę Wam zdradzić, że czytałam wszystko, co napisała. Kiedy zobaczyłam, że pojawił się Dżokej od razu wiedziałam, że muszę go przeczytać. Nie ukrywam, że książki Gai Kołodziej są dla młodszych, gdyż zwykle są to obyczajówki z lekkim romansem w tle.

Emma ma dwadzieścia cztery lata i właśnie kończy studia dotyczące hodowli koni. Zakochała się w tych zwierzętach, gdy miała osiem lat i zobaczyła w telewizji wyścigi konne. Od tamtej pory wiedziała, że swoje życie chce wiązać z koniami, czego nie popierała jej rodzina. 

Dziewczyna uczyła się naprawdę dobrze, dlatego nie miała problemów, z dostaniem się na praktyki w dobrej stadninie. Jej przyjaciółka, Zuza, wiodła jednak inne życie, a jej oceny nie były najlepsze, więc Emma - nie chcąc jechać sama do obcego miejsca - musiała się dopasować. Stadnina w Niemczech wydała się jej przyjaciółce najlepszym pomysłem, więc obie złożyły tam podania i dostały się. Zawsze ostrożna dziewczyna długo zastanawiała się nad wyjazdem. Przekonało ją dopiero nazwisko, wymienione na stronie internetowej stadniny - James McThorne. Dżokej, który jechał na zwycięskim koniu w wyścigu, który zmienił życie Emmy. Idol jej dzieciństwa. 

Na miejscu okazuje się, że są pewne problemy z ich praktykami i zostaną przyjęte, gdy uda im się doprowadzić boksy do porządku w tydzień. Emma ciężko pracuje, co daje efekty. Zuza jednak rzuca się w wir życia towarzyskiego. Dziewczyna dostrzega Jamesa, jednak okazuje się być innym człowiekiem, niż się spodziewała. Coś się zmieniło. Coś sprawiło, że McThorne stał się wrakiem człowieka. Emma nie potrafi jednak przejść obok niego obojętnie.

sobota, 25 lipca 2015

[338] KREATYWNA SOBOTA: Połącz kropki. Dzieła sztuki, krajobrazy i pojazdy

12 komentarzy:
Tytuł: Połącz kropki. Dzieła sztuki, krajobrazy i pojazdy
Tytuł oryginału: ?
Autor: David Woodroffe (?)
Tłumaczenie: ?
Seria: Połącz kropki
Tom: -
Data wydania: lipiec 2015
Liczba stron: 128
Wydawnictwo: Buchmann
Cena na okładce: 24,99
Wiem, że od ostatniej KREATYWNEJ SOBOTY minął dopiero tydzień, a nie dwa, jak zwykle. Mam dla Was jednak pewną wiadomość. Otóż rynek zaczęły zalewać pozycje, które doskonale pasują do tej serii, więc wpisy będą pojawiały się co sobotę. Dopóki wychodzą coraz to nowsze kreatywne książeczki nie muszę się martwić, że KREATYWNA SOBOTA będzie skończona.

Pierwszą kolorowanką, którą nabyłam, był Kolorowy Trening Antystresowy. Esy-floresy, wydawnictwa Buchmann. Wydawnictwo to można nazwać swego rodzaju prekursorem tej mody w Polsce. I tym razem postanowili wydać coś nowego przed innymi. W ten sposób na naszym rynku pojawiła się seria Połącz kropki

Z całą pewnością w dzieciństwie mieliście styczność z taką formą zabawy. Tutaj jednak otrzymujemy rysunki bardziej skomplikowane, a ilość tych kropek przekracza ludzką granicę cierpliwości. Polecam ludziom z dobrym wzrokiem. Przy dwusetnej kropce zaczyna się dwoić w oczach. Mimo to kiedy widzę tą książeczkę zaczynam się uśmiechać. Najlepiej, kiedy naprawdę nie widać, co na obrazku się znajduje. Wtedy cała zabawa gwarantowana!

Podobnie, jak w przypadku kolorowanek, tak mocno skupiamy się na szczegółach, że wszelkie stresujące sprawy tracą znaczenie. Jest to kolejna pozycja doskonała dla osób ze stresującą pracą czy po prostu chodzących jeszcze do szkoły. Kiedy znajdziecie czas na jeden rysunek z pewnością poczujecie się lepiej. No i na Połącz kropki trzeba mniej czasu, niż na kolorowanki.

piątek, 24 lipca 2015

[337] Szósty patrol - Siergiej Łukjanienko

10 komentarzy:
Tytuł: Szósty patrol
Tytuł oryginału: Шестой Дозор
Autor: Siergiej Łukjanienko
Tłumaczenie: Ewa Skórska
Seria: Patrole
Tom: 6
Data wydania: 15 lipiec 2015
Liczba stron: 348
Wydawnictwo: MAG
Cena na okładce: 35,00
Pewnie zaraz mnie zlinczujecie. Tak. Znowu zaczęłam serię od końca. Czasami mi się to zdarza i mimo. że trudno połapać mi się w sytuacji, która się rozgrywa, to i tak dalej będę to robić. W ten sposób zaczęła się moja przygoda z Harrym Potterem. W przypadku Patroli chwyciłam za Szósty patrol z prostego powodu: zainteresował mnie zarys fabuły. No i do tego uwielbiam rosyjskich pisarzy. Kolejny niespodziewany fakt o mnie. 

W Moskwie grasuje wampir. Poluje na ludzi bez żadnego schematu, jednak ich nie zabija. Sprawę dostaje Anton Gorodecki. Mężczyzna próbując rozwiązać sprawę ataków odkrywa, że wszystko sięga dużo głębiej. Nadchodzi koniec świata. Zamieszany jest w to on, jego córka, żona, Jasność, Ciemność a nawet sam Zmrok. 

Rosyjska literatura nie należy do najłatwiejszych, jednak mi zawsze przypada do gustu. Lubię też książki, które dzieją się w tym kraju. Można by rzec, że jest on takim moim ulubionym książkowym miejscem. Ucieszyłam się, że akcja Szóstego patrolu dzieje się w Moskwie. Jest to jeden z plusów całej tej historii.

Jeśli czytaliście Patrole od samego początku dobrze znacie bohaterów. Wiecie, jak zmieniali się w przeciągu wszystkich poprzednich tomów, znacie ich lepiej, niż ja po lekturze Szóstego patrolu. Mimo to rodzina Gorodeckich naprawdę przypadła mi do gustu. Musieli razem naprawdę dużo przejść, co wnioskuje z ich przywiązania do siebie i tego, jak się wspierają. Anton jest dobrym ojcem i mężem. Niczego nie ukrywa przed bliskimi i naprawdę dba o ich bezpieczeństwo - czasami nawet do przesady. Przyznam, że ignorowałam postać jego żony. Byłam skupiona na Nadii, ich córce. Absolutna, bardzo dużo mocy w czternastoletnim ciele chyba zawsze zwraca na siebie uwagę.

środa, 22 lipca 2015

[336] Pół króla - Joe Abercrombie

16 komentarzy:
Tytuł: Pół króla
Tytuł oryginału: Half a King
Autor: Joe Abercrombie
Tłumaczenie: Agnieszka Jacewicz
Seria: Morze Drzazg
Tom: 1
Data wydania: 07 kwiecień 2015
Liczba stron: 400
Wydawnictwo: Rebis
Cena na okładce: 34,90
Po lekturze Ostrza postanowiłam kontynuować przygodę z Abercrombiem. Na swojej drodze napotkałam Pół króla. Słyszałam, że ta książka jest przeznaczona dla młodszych czytelników, niż inne dzieła tego autora, jednak postanowiłam się nie zrażać, szczególnie, że naprawdę lubię nurt Young Adult. No i to Abercrombie. 

Yarvi jest szczęśliwy. Przynajmniej na tyle, na ile może być królewski syn ze zniekształconą ręką. Nie ma jak utrzymać równocześnie tarczy i miecza, więc jest pośmiewiskiem poddanych i własnej rodziny. Uczy się więc na ministra i skupia się na własnym umyśle. Chwila, gdy dowiaduje się o śmierci ojca i starszego brata jest najgorszą, w jego życiu. Nagle okazuje się, że musi porzucić marzenia i zasiąść na Czarnym Tronie.

Składa przysięgę, że pomści śmierć rodziny i razem z stryjem Odemem wyrusza na ziemie Groma-gil-Gorma. Nie spodziewa się, że nie przyjdzie mu już wrócić do domu i padnie ofiarą zdrady jedynego krewnego, którego uważał za stojącego po jego stronie. Po przeżyciu wypadku trafia jako niewolnik na statek Wiatr południa, na którym w ciężkich warunkach musi wiosłować. Przysiągł jednak, że odzyska swój tron. Musi tylko wrócić do domu.

Na początek muszę się do czegoś przyznać. Zaczęłam czytać tę książkę ze świadomością, iż historia w niej będzie łagodniejsza od tego, co zwykle otrzymujemy po tym autorze. Mimo to spodziewałam się czegoś więcej. Mimo, że krew leje się tu strumieniami czuć, w jakim wieku powinien być odbiorca. Fabuła nie jest skomplikowana, sytuacja polityczna dość jasna i klarowna, a przebieg podróży w pewien sposób przewidywalny. Czuć tu jednak rękę Abercrombiego. Tu, czyli w tym, jak wykreował swoich bohaterów. Nie są oni schematyczni, więc powiew świeżości bucha nam prosto w twarz.

poniedziałek, 20 lipca 2015

[335] Z mgły zrodzony - Brandon Sanderson

36 komentarzy:
Tytuł: Z mgły zrodzony
Tytuł oryginału: Mistborn
Autor: Brandon Sanderson
Tłumaczenie: Aleksandra Jagiełowicz
Seria: Ostatnie Imperium
Tom: 1
Data wydania: 15 czerwiec 2015
Liczba stron: 624
Wydawnictwo: MAG
Cena na okładce: 49,00
Właśnie skończyłam czytać tę książkę. Jest to moje pierwsze spotkanie z tym autorem. I wiecie co? Bestialsko złamał mi serce. Pokochałam Z mgły zrodzonego, jednak nigdy nie wybaczę Sandersonowi tego, co zrobił.

Ostatnie Imperium jest miejscem, gdzie popiół sypie się z nieba, najbiedniejsza warstwa społeczna - skaa - jest uciskana i traktowana gorzej niż zwierzęta, a władzę od tysiąca lat sprawuje Ostatni Imperator. Obligatorzy pilnują, by nikt się nie zbuntował i nie próbował zmienić systemu, arystokracja wykorzystuje skaa i nie uważa ich za ludzi. Cały ustrój polityczny oparty jest na kulcie jednego człowieka, uznanego za Boga i niezwyciężonego. 

Vin pochodzi z najniższej warstwy społecznej. Żyje jako członkini szajki zbójeckiej, gdzie razem z nimi walczy o przetrwanie. Dawno już zginęłaby na ulicy, gdyby nie Szczęście, które wyczuwa w sobie i używa go, by wpłynąć na uczucia innych. Jest bardzo ostrożna - nikomu nie ufa, gdyż ślepo wierzy w to, że wszyscy ją zdradzą. Ma dopiero szesnaście lat, jednak wyczynem jest to, że przeżyła tak długo. Zawdzięcza to wyłącznie swojemu Szczęściu oraz ukrywaniu się przed oczami postronnych. 

Kiedy pewnego dnia w jej życiu pojawia się Kelsier dziewczyna sama nie wie, co ma zrobić. Została sama na świecie, a wiedza, którą mężczyzna posiada na temat jej Szczęścia bardzo ją interesuje. Kelsier powoli wprowadza ją we wszystko, co wie o allomancji. Cena, jaką Vin za to płaci przeraża nawet ją - zostaje zwerbowana do grupy, która próbuje wywołać rewolucję wśród od wieków uciskanych skaa. Nagle musi przestać się ukrywać i przestać stosować taktykę, która pozwoliła jej tyle przetrwać. Jedyne, co musi opanować oprócz magii metali, jest zaufanie innym.

niedziela, 19 lipca 2015

{ EpikBox #1 }

37 komentarzy:
Na pewno wiecie, czym jest EpikBox. Nie jestem pierwszą osobą, która postanowiła zrobić na ten temat wpis, jednak mimo wszystko zdecydowałam się opublikować moją opinię na temat tej nowości na polskim rynku. Pudełko przyszło kilka dni temu, jednak ja dopiero dzisiaj wróciłam do domu i miałam możliwość zobaczenia go na własne oczy. Nie byłam zdziwiona tym, co znalazłam w środku, gdyż już doskonale wiedziałam, co tam jest. Nie mogłam się powstrzymać przez pooglądaniem relacji innych, więc sama zepsułam sobie niespodziankę.

EpikBox to magiczny box subskrypcyjny dostarczany co trzy miesiące wprost pod Twoje drzwi. Każdy EpikBox będzie zawierać jedną książkową nowość z nurtu Young Adult i od trzech do pięciu gadżetów, które pomogą Ci wyrazić swoją miłość do czytania.

sobota, 18 lipca 2015

[334] KREATYWNA SOBOTA: Sztuka zentagle

26 komentarzy:
Tytuł: Sztuka zentagle
Tytuł oryginału: ?
Autor: praca zbiorowa
Tłumaczenie: ?
Seria: -
Tom: -
Data wydania: 13 maj 2015
Liczba stron: 144
Wydawnictwo: Arkady
Cena na okładce: 29,99
Dzisiejsza KREATYWNA SOBOTA jest inna niż zwykle. Was też zapewne dziwi fakt, że dzisiejszy odcinek to nie kolejna recenzja kolorowanki. Nie zdziwię się, jeśli nie wiecie, czym jest sztuka zentagle. Do niedawna sama jeszcze nie wiedziałam. Wydawnictwo Arkady postanowiło mnie uświadomić i przysłało mi ogromną przesyłkę, w której znalazłam właśnie tą pozycję. Postaram się więc Wam przybliżyć tą tajemniczą technikę medytacyjną. 

Zentagle jest łatwą do nauczenia techniką medytacyjną, która polega na tworzeniu rysunków przy wykorzystaniu konkretnych wzorów. Rozwija to w nas umiejętność skupienia się, przy czym relaksuje i wycisza. 

Sztuka zentagle to nie jest pozycja do kolorowania. To trzeba zaznaczyć na samym początku, by później uniknąć niedomówień. Tym razem na naszym polskim rynku pojawił się pewnego rodzaju poradnik. Cztery trenerki zentagle pokazują rysowanie podstawowych wzorów od samego początku, uczą dostrzegać wzory w przedmiotach codziennego użytku, na które natykamy się na każdym kroku. 

Nigdy wcześniej nie sądziłam, że kiedykolwiek poznam jakąś sztukę medytacji. Okazało się jednak, że dla wewnętrznej równowagi wcale nie trzeba siedzieć w dziwnych pozycjach i ciągle mruczeć omm. Wystarczy wziąć do ręki kawałek kartki, cienkopis, długopis albo zwykły ołówek i powoli odwzorowywać to, co otrzymujemy na każdej ze stron. Zapewne wiele z Was rysowało podobne obrazki całkowicie nieświadomie. Pewnie zastanawiacie się w takim razie, po co poradnik, skoro można to robić instynktownie. Otóż zapewne chcielibyście... umieć to lepiej.

piątek, 17 lipca 2015

[333] PRZEDPREMIEROWO: Powrót do Daringham Hall - Kathryn Taylor

13 komentarzy:
Tytuł: Powrót do Daringham Hall
Tytuł oryginału: Daringham Hall - Das Erbe
Autor: Kathryn Taylor
Tłumaczenie: Daria Kuczyńska-Szymala
Seria: Daringham Hall
Tom: 1
Data wydania: 27 lipiec 2015
Liczba stron: 360
Wydawnictwo: Otwarte
Cena na okładce: 36,90
Po raz pierwszy z Kathryn Taylor spotkałam się podczas lektury Barw miłości. Tamta książka nie była zbyt rewelacyjna, jednak w autorce wyczułam potencjał, więc nie zraziłam się do niej i z dużym optymizmem podeszłam do jej nowej serii, Daringham Hall

Benedict Sterling osiągnął w życiu ogromny sukces. Jest właścicielem dobrze prosperującej firmy i nie brakuje mu pieniędzy. Sam osiągnął wszystko, co ma. Do świata zewnętrznego podchodzi z ostrożnością i bezwzględnością. Na łożu śmierci matka wyznała mu prawdę o jego szlacheckim pochodzeniu, jednak nie zdradziła tożsamości ojca. Gdy udaje mu się ją poznać wyrusza do Anglii, by zemścić się na nieznanej rodzinie.

W drodze do posiadłości Camdenów zostaje okradziony i pobity. Próbując odnaleźć pomoc zostaje ogłuszony przez przestraszoną kobietę, która uznaje go za włamywacza. Cios w głowę sprawia, że traci pamięć i sam nie wie, kim jest.

Kate jest miejscowym weterynarzem i naprawdę nie chciała skrzywdzić tego mężczyzny. Ciężka pomyłka, którą popełniła, gryzie jej sumienie. Stan przybysza sugeruje, że już wcześniej nie miał szczęścia i został ciężko pobity. Postanawia mu pomóc i zaprasza go do siebie, dopóki nieznajomemu się nie poprawi.


Ostatnia książka Kathryn Taylor była dobra, jeśli chodzi o styl. Brakło jej dobrej fabuły. Tutaj na szczęście okazało się, że ta autorka ma naprawdę dobre pomysły. Osobiście bardzo lubię takie angielskie klimaty, posiadłości i rodziny z tradycjami. Od razu mam ochotę wypić dobrą herbatę. 

środa, 15 lipca 2015

[332] Co jeśli... - Rebecca Donovan

40 komentarzy:
Tytuł: Co jeśli...
Tytuł oryginału: What If
Autor: Rebecca Donovan
Tłumaczenie: Andrzej Goździkowski
Seria: -
Tom: -
Data wydania: 17 czerwiec 2015
Liczba stron: 380
Wydawnictwo: Feeria Young
Cena na okładce: 35,90
Wy wszyscy pewnie już znacie Rebeccę Donovan, jednak jeśli chodzi o mnie to nasze pierwsze spotkanie. Sama nie wiem dlaczego nie zainteresowałam się serią Oddechy. Przyznam, że żałowałam, iż tego nie zrobiłam, gdy miałam okazję. Gdy tylko pojawiło się Co jeśli... od razu zdecydowałam, że muszę ją przeczytać. Koniec z byciem autorowym ignorantem. Trzeba poznać poczytnych pisarzy.

Cal w dzieciństwie należał do pewnej paczki. Przyjaźnił się z trzema dziewczynami, które mieszkały w sąsiedztwie. Z czasem jednak wszystko zaczęło się zmieniać. Rechelle się przeprowadziła, Nicole zerwała kontakt. Został tylko on i Rae. W chwili, gdy skończyło się liceum śliczna, popularna i delikatna Nicole zniknęła. Wszyscy myśleli, że za namową rodziców poszła na Harvard. Słuch po niej zaginął.

Kiedy pewnego dnia Cal na swojej drodze spotyka Nyelle, jest w szoku. Przecież tak dobrze zna te oczy! Jednak mimo uderzającego podobieństwa ta dziewczyna nie może być Nicole. Włosy w nieładzie, ogromne ubrania i szalone pomysły. Jego przyjaciółka z dzieciństwa była ułożona, grzeczna i nienagannie ubrana. Cal mógłby jednak przysiąc, że właśnie spotkał ją ponownie i czuje do niej to samo, co dawniej. Co się stało z tą dziewczynką w cytrynowej sukience?

Nie lubię tego, że podczas lektury jakiejś książki od razu przychodzi mi do głowy jakaś inna pozycja, podobna do tej. Mimo, że bardzo się starałam, nie mogłam się pozbyć wrażenia, że Co jeśli... przypomina Papierowe miasta, Johna Greena. Oczywiście nie w złym sensie. Nyelle bardzo przypominała mi z charakteru Margo Spiegelman (i do córki Kapelusznika z Ever After High...). Takie same zwariowane pomysły, ukryta osobowość i smykałka do zagadek.  Muszę przyznać, że Rebecca Donovan wykazała się tutaj, jeśli chodzi o kreacje bohaterów. Naprawdę mocno przypadli mi do gustu.

wtorek, 14 lipca 2015

KONKURSOWY WTOREK: Może książkę? #5

28 komentarzy:
Witajcie! Nadszedł kolejny KONKURSOWY WTOREK! Tym razem mam dla Was książkę jednej z moich ulubionych autorek z młodzieńczych czasów. Jest to jej najnowsze dzieło i ciekawa jestem, jak bardzo się rozwinęła od czasu, gdy na książkowym rynku pojawiły się jej Przemilczenia. Pojawiły się wtedy komentarze, że z chęcią poznalibyście twórczość autorki, więc teraz macie szansę!

Wzięcie udziału w konkursie jest bardzo proste - wystarczy być obserwatorem bloga, a w komentarzu wyrazić chęć wygrania książki i podać mejla. 

REGULAMIN
1. Organizatorem konkursu jest blog papierowemiasta.blogspot,com
2. Fundatorem nagrody jest wydawnictwo Literatury Art Institute.
3. Warunkiem uczestnictwa w konkursie jest posiadanie adresu korespondencyjnego na terenie Polski oraz bycie obserwatorem bloga papierowemiasta.blogspot.com
4. Konkurs trwa od 14.07.2015 do 26.07.2015 do godziny 23.59.
5. Zwycięzca zostanie wybrany drogą losowania.
6. Wyniki ogłoszone będą 27.07.2015 w wpisie dotyczącym recenzji książki Dżokej.
7. Zwycięzca w ciągu pięciu dni powinien odpowiedzieć na mejla, który otrzyma. W innym wypadku nastąpi ponowne losowanie.

poniedziałek, 13 lipca 2015

[331] Musimy coś zmienić - Sandy Hall + wyniki konkursu

24 komentarze:
Tytuł: Musimy coś zmienić
Tytuł oryginału: A Little Something Different
Autor: Sandy Hall
Tłumaczenie: Małgorzata Rymsza
Seria: -
Tom: -
Data wydania: 06 maj 2015
Liczba stron: 304
Wydawnictwo: Pascal
Cena na okładce: 36,90
Kiedy zobaczyłam okładkę tej książki wiedziałam, że muszę ją przeczytać. Wiem, nie powinnam oceniać książki po wydaniu, jednak nie umiem się tego oduczyć, a rzadko kiedy się zawodzę. Musimy coś zmienić kolorystycznie przypomina mi Eleonorę & Parka, jednak tej drugiej pozycji nie mam zamiaru czytać. Kiedyś bardzo chciałam, później mnie jednak odrzuciła. Ta książka nie jest zbyt popularna, mało kto o niej mówił, pisał. Postanowiłam więc na własnej skórze stwierdzić, co ma nam do pokazania Sandy Hall. Nie żałowałam ani chwili z tych, które poświęciłam na lekturę. 

Lea i Gabe są dla siebie stworzeni. Widzą to wszyscy, którzy spędzają czas w ich towarzystwie, tylko nie oni sami. Są sobą zainteresowani, jednak ich wrodzona nieśmiałość nie daje im zauważyć tego u siebie nawzajem. Lubią tą samą muzykę, to samo jedzenie, a nawet śmieją się z tego samego.

Nawet nie przypuszczają, ile osób trzyma za nich kciuki i ma nadzieję na to, że w końcu się zejdą. Pracownicy Starbucksa potajemnie ich obserwują, kelnerka sadza ich przy jednym stoliku, wiewiórka uważa, że do siebie pasują. Nawet kierowca autobusu opowiada o nich swojej żonie, a ich nauczycielka wzięła sobie za cel ich zeswatać. Wszyscy uważają, że im się uda. Ale czy nie przeszkodzi w tym tajemnica, którą tak mocno skrywa Gabe?

Może i fabuła tej książki brzmi banalnie. Kolejny romans między studentami. Są jednak dwie kwestie, które wyróżniają tą pozycję z wielkiego stosu innych. Po pierwsze: napisana została z perspektywy wszystkich, tylko nie głównych bohaterów. Nie wiemy, co myśli Lea. Nie wiemy, co czuje Gabe. Możemy tylko stać z boku i razem z wiewiórką i ławką obserwować, jak się mijają. Ciekawe spojrzenie na świat. Spotykam się z czymś takim po raz pierwszy i bardzo mi się podoba.

niedziela, 12 lipca 2015

Episod 04: Forever

18 komentarzy:
Sama nie wiem, jak to się stało, że zaczęłam oglądać Forever. Ale stało się, a ja zakochałam się w tym serialu tak bardzo, jak tylko umiem. Bardzo się ucieszyłam, że odnalazłam kolejny, który przypadł mi do gustu. Jestem dosyć wybredna, jeśli chodzi o nie. Mimo to mam pewien stały schemat, którego poszukuję. Jeśli czytacie moje Episody z pewnością wiecie, o czym mówię. Lubię seriale, które opierają się na zagadkach kryminalnych, jednak mają do tego fabułę, która wiąże ze sobą poszczególne odcinki. W tym wypadku Forever jest takim pomieszaniem Dr. House'a z Sherlockiem. Perfekcja.

[330] Collide - Gail McHugh

14 komentarzy:
Tytuł: Collide
Tytuł oryginału: Collide
Autor: Gail McHugh
Tłumaczenie: Anna Dorota Kamińska
Seria: Collide
Tom: 1
Data wydania: 17 czerwiec 2015
Liczba stron: 368
Wydawnictwo: Akurat
Cena na okładce: 34,90
Wiem, że recenzja miała ukazać się w piątek, za co Was bardzo przepraszam. Nie udało mi się jej napisać. Początkowo myślałam, że na Collide zakończę ten maraton lekkich książek, jednak nie. W poniedziałek możecie spodziewać się recenzji Musimy coś zmienić oraz rozwiązania konkursu, a w piątek Powrotu do Daringham Hall. W środę prawdopodobnie pojawi się Co jeśli... i obiecuję, że zacznę szaleć z fantastyką, bo Kamil przestanie wchodzić na mojego bloga, a tego bym nie chciała. Tak więc niedługo znowu zagości różnorodność, a teraz przejdźmy do książki, która po prostu zabiła moje uczucia do tego gatunku. 

Kiedy mama Emily zmarła, ta postanowiła przeprowadzić się do Nowego Jorku ze swoim chłopakiem, Dillonem. Mimo, że bardzo go kocha i dużo mu zawdzięcza postanawia na razie nie mieszkać razem z nim, tylko ze swoją przyjaciółką. Zaczyna nowe życie w obcym mieście, spędza czas z chłopakiem i przyjaciółką oraz pracuje jako kelnerka. Pierwszego dnia w pracy szef prosi ją, by dostarczyła jedno zamówienie. Dziewczyna godzi się, po czym odbiorcą okazuje się niezwykle przystojny mężczyzna.

Gavin nigdy nie wierzył w miłość od pierwszego wierzenia. Do czasu. Kiedy spotkał Emily stracił grunt pod nogami. Zaczyna obsesyjnie o niej myśleć i stara się być tam, gdzie ona. Gdy dowiedział się, że jest ona dziewczyną Dillona, jego przyjaciela, nie wie co ma ze sobą zrobić. Nie jest w stanie wyrzucić ją z myśli, a naiwna Emily nie widzi tego, co ma pod nosem oraz manipulacji, którym ulega ze strony swojego chłopaka.

Nie będę rozwodzić się nad postaciami, gdyż są po prostu przeciętne. Gavin przypomina wszystkich mężczyzn z literatury tego gatunku. Uroczy, trochę arogancki i pewny siebie. Brzmi znajomo? Emily jest taką niezdecydowaną gąską. Ślepo wpatrzona w Dillona ignoruje swoje potrzeby i uczucia. Żadne z nich nie jest osobą, z którą mogłabym spędzić czas i nie zwariować.

środa, 8 lipca 2015

[329] Śmiałe marzenia - Nora Roberts

16 komentarzy:
Tytuł: Śmiałe marzenia
Tytuł oryginału: Daring to Dream 
Autor: Nora Roberts
Tłumaczenie: Katarzyna Przybyś
Seria: Koronkowa/Marzenia
Tom: 1
Data wydania: 4 marzec 2015
Liczba stron: 320
Wydawnictwo: Książnica
Cena na okładce: 29,99
Jak już wspominałam, na ten tydzień przewidziałam recenzję książek obyczajowych i typowych romansów. Sama nie wiem dlaczego naszła mnie na nie ochota. Po rozczarowaniu, jakim okazało się być Angielskie lato, postawiłam na coś, co po prostu musiało okazać się być stereotypową pozycją tego gatunku. Kiedy zaczęłam, odetchnęłam z ulgą. Od książki Nory Roberts otrzymałam to, czego oczekiwałam. Nigdy nie wymagam zbyt dużo od romansów, gdyż w większości mają po prostu umilać czas i dawać rozrywki znudzonym kobietom. 

Margo od dzieciństwa marzyła o sławie i bogactwie. Już jako dziecko grzeszyła urodą, więc zawsze twierdziła, że jest to jej klucz do sukcesu. Mieszkała w domu państwa Templeton, właścicieli ogromnej sieci hoteli, gdzie jej matka była pomocą domową. Wychowana została wraz z Laurą, córką Templetonów, oraz Kate, ich daleką krewną. Od zawsze była dobrze traktowana i niczego jej nie brakowało. Mimo to jej marzenia nie zniknęły, dlatego w wieku osiemnastu lat uciekła z domu, by je spełnić. 

Po dziesięciu latach zmuszona została wrócić do domu. Jej agent i kochanek okazał się być zwykłym oszustem. Udało jej się uniknąć więzienia, gdyż nie miała nic wspólnego z handel narkotykami. Czuje się okropnie z myślą, że straciła wszystko i została z ogromnymi długami. Kariera modelki legła w gruzach, a imię zostało zniesławione. Musi teraz przemóc się, by przyjąć pomoc od przyjaciółek i od Josha, brata Laury, który od dziecka był w nią wpatrzony jak w obrazek.

Kiedy zaczęłam czytać pomyślałam sobie, że to bardzo dobra książka. Tak po prostu. Takie wrażenie towarzyszyło mi aż do zakończenia. Nie wiedziałam, czego się mam spodziewać po Norze Roberts. Wiem, że jest bardzo cenioną autorką romansów, jednak to było moje pierwsze spotkanie z nią. Początkowo obawiałam się, że nie przypadnie mi do gustu, a ja już zaopatrzyłam się w całą serię Koronkową. Na szczęście nasze pierwsze spotkanie uważam za udane.

wtorek, 7 lipca 2015

HONEYOWELOVE: ODCINEK DRUGI

16 komentarzy:

Witajcie w kolejnym odcinku HONEYOWELOVE. Postanowiłam wpisy dodawać do dwa tygodnie, by zdjęć nie było tyle, co ostatnio. Tym razem koniec przydługich początków. Nie mam nic więcej do ogłoszenia, co samą mnie dziwi niemiłosiernie. Dzisiaj na pierwszym zdjęciu wylądowały moje ukochane Conversy. Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym miała takie, które łatwo dorwać w sklepie. Przeszukałam internety i nie znalazłam takich drugich. Swoje kupiłam stacjonarnie, w sklepie, którego nazwy już nie pamiętam. To promocja mojego życia. Bordowe należą do mojej przyjaciółki. Tego dnia były dni naszego miasta, które zresztą mocno mnie rozczarowały.


Jak sami widzicie - ludzie tłumnie przybyli by posłuchać zespołu, którego nazwy nawet nie pamiętam. Jak sami dumnie ogłosili, doszli na półfinału jednego z tych programów telewizyjnych, dzięki którym ludzie stają się sławni. Proszę, nie pytajcie. Nie mam pojęcia. Jedyne, o czym warto wspomnieć: jak wata cukrowa się skropli pod wpływem wilgoci prosto na spodnie, to zaczyna się mienić jak brokat. 

poniedziałek, 6 lipca 2015

[328] Angielskie lato - Małgorzata Mroczkowska

15 komentarzy:
Tytuł: Angielskie lato
Tytuł oryginału: Angielskie lato
Autor: Małgorzata Mroczkowska
Tłumaczenie: -
Seria: -
Tom: -
Data wydania: maj 2015
Liczba stron: 360
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Cena na okładce: 34,90
Recenzją tej książki zaczynam tydzień recenzji pozycji bardziej obyczajowych. Naszła mnie ochota na lżejsze powieści - coś idealnego na lato. Wybrałam sobie trzy historie i zabrałam za czytanie. Zaczęłam od tej. Nie wiem dlaczego. Może dlatego, że sam tytuł narzuca od razu myśli o wakacjach? Nie czytałam opisu Angielskiego lata, nie miałam pojęcia, o czym jest. Teraz trochę żałuję, że tego nie zrobiłam. Może wtedy nie wierzyłabym tak ślepo, że jest to kolejna optymistyczna książeczka, która umili mi wieczór.

Anna jest bardzo szczęśliwą czterdziestolatką. Ma cudownego męża, w życiu niczego jej nie brakuje. Jedyną tajemnicą, która dręczy jej podświadomość jest przeszłość Waltera, który nigdy nie mówi o swojej matce. Gdy kobieta umiera pozostawia po sobie dom w nadmorskiej miejscowości. Mężczyzna ma zamiar odremontować go i sprzedać. 

W dzień pogrzebu dzwoni do niej przyjaciółka z młodych lat, Helena. Prosi Annę by ta znalazła jej synowi, Wojtkowi, pracę w Anglii. Kobieta postanawia wynająć go i jego dziewczynę do remontu mieszkania po teściowej. Walter nie ma nic przeciwko - nie chce tylko widzieć tego miejsca na oczy. Kobieta postanawia osobiście wszystkiego dopilnować, dlatego na czas prac przeprowadza się do tej małej miejscowości, do domu, gdzie młodość spędził jej mąż.

Młodzi okazują się być ludźmi pełnymi energii i zapału do pracy. Anna dobrze czuje się w ich towarzystwie, jednak trudno jej udawać samej przed sobą, że dwudziestoletni Wojtek nie rzuca w jej stronę długich spojrzeń. Co więcej musi też udawać, że nic a nic ją to nie obchodzi i nie zabiega, o jego towarzystwo.

Zacząć muszę od tego, że nie podobał mi się fakt, iż na samym początku zostało nam zdradzone zakończenie. Czasami jest to dobrym zabiegiem literackim, jednak nie tym razem. W gruncie rzeczy przez to, że wiedziałam, co czeka bohaterów starałam się do nich nie przywiązać. Udało mi się.

sobota, 4 lipca 2015

[327] Ciemność płonie - Jakub Ćwiek

23 komentarze:
Tytuł: Ciemność płonie
Tytuł oryginału: Ciemność płonie
Autor: Jakub Ćwiek
Tłumaczenie: -
Seria: -
Tom: -
Data wydania: 18 marzec 2015
Liczba stron: 320
Wydawnictwo: SQN
Cena na okładce: 34,90
Tak, mamy dzisiaj sobotę i jeden wpis już się pojawił. Wspominałam Wam, że w piątek nie będę w stanie opublikować recenzji, jednak Ciemność płonie jest tak cudowną pozycją, że nie mogę się powstrzymać i złamię dla niej swoje własne reguły. Po lekturze Cudów i Dziwów Mistrza Haxerlina, Jacka Wróbla, nabrałam ochoty na Jakuba Ćwieka. Z pewnością dobrze już wiecie, że jest on moim ulubieńcem, zaraz po Remigiuszu Mrozie. Sama nie wiem, co skłoniło mnie do sięgnięcia akurat po tę historię. Nieprzeczytaną mam jeszcze najnowszą część Kłamcy. Nie ważne jak, ważne, że się stało - zakochałam się w tej pozycji. Bardziej nawet niż w sławetnych Chłopcach. Dawno już nie czytałam historii tak klimatycznej, a przy tym tak bardzo wciągającej i realnej, że podczas czytania musiałam zamykać oczy z autentycznego przerażenia. 

Dworzec w Katowicach z pozoru nie różni się od innych. Ludzie śpieszą się w różne miejsca nie zwracając uwagi na nic dookoła i nie zastanawiając się nawet nad tym, jakie wydarzenia sprawiły, że tak dużo bezdomnych mieszka na peronach. Natalia studiuje w mieście i wiedzie życie zwykłej studentki. Kiedy na dworcu zaczepia ją kilku chłopaków nikt nie ma zamiaru jej pomóc - nikt, poza starszym panem, który rozpędza napastników. Chcąc mu się jakoś odwdzięczyć znajduje w portfelu starą monetę. Nie ma pojęcia, skąd się wzięła, jednak w ramach podziękowania oddaje ją wybawcy, czym niezmiernie go cieszy. Natka nie spodziewa się, że w ten sposób przejęła na siebie Ciemność. Po powrocie do domu, gdy zapada zmierzch, Ciemność przychodzi po nią. Dziwne, płonące postacie utkane z mroku. Dziewczyna w akcie desperacji dociera do dworca, gdzie cała historia się zaczęła. Jest przerażona. Odnajduje jednak innych Wybranych, którzy już znają zasady, które narzuciła im Ciemność. Co jednak, gdy reguły gry zaczną się zmieniać i nawet dworzec może przestać być bezpiecznym miejscem?

KREATYWNA SOBOTA: kolorowa wyprawka.

8 komentarzy:
Witajcie w tą specjalną KREATYWNĄ SOBOTĘ. Tym razem mam dla Was obiecany wpis o wszystkim, czego potrzebuję do szczęścia - moich kolorowych przyborach. Koniec końców kolorowanek można mieć od groma, jednak trzeba mieć czym je wypełnić. Z racji tego, że uwielbiam wszystko, co pozostawia po sobie kolorowe ślady, trochę tego uzbierałam. Postanowiłam więc pokazać to, co jest już sprawdzone i warte uwagi. Za dwa tygodnie pojawi się kolejna recenzja, gdyż pojawiły się u mnie nowości, o których chętnie Wam opowiem. Nie macie jeszcze swojej kolorowanki? Może macie ochotę na mały konkurs? Zdradzę Wam tylko, że dostałam dość sporych rozmiarów paczkę od wydawnictwa Arkady i mogłabym się z Wami podzielić. Szczególnie, że jedna z otrzymanych pozycji jest przecudowna - najładniejsza kolorowanka, jaką do tej pory widziałam. Jacyś zainteresowani? 

Przejdźmy teraz do meritum. Od razu zaznaczam, że jeśli ciekawią Was kredki, to dużo Wam ich nie pokażę, gdyż najnormalniej w świecie bardziej gustuję w najróżniejszych cienkopisach, flamastrach i długopisach. Po ich użyciu kolorowanka ma żywsze kolory, a do tego wygląda mniej blado. Dla mnie to bardzo ważne, gdyż lubię wyraziste obrazki i na takim efekcie mi zależy. Stąd właśnie u mnie tyle takich przedmiotów - szukałam swoich ideałów i gdy je w końcu znalazłam mogę spokojnie zaopatrywać się w coraz to nowsze kolorowanki.

czwartek, 2 lipca 2015

Liebster Blog Award, czyli mordercze zapędy Kyou.

26 komentarzy:
Wyróżnienie Liebster Blog Award otrzymywane jest od innego blogera w ramach uznania za dobrze wykonaną robotę. Jest przyznawane dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów. Osoba z wyróżnionego bloga odpowiada na dziesięć pytań zadanych przez osobę, która blog wyróżniła, Następnie również wyróżnia dziesięć osób, informuje je o tym wyróżnieniu i zadaje dziesięć pytań. Nie można nominować bloga, z którego otrzymało się wyróżnienie. 

Pamiętam, że gdzieś na początku mojej blogowej przygody brałam już udział w Liebster Blog Award - razem z Mim, tak dawno to było. Teraz, po latach, Aypa z bloga Magia Mangi postanowiła nominować mnie do tej zabawy. Z racji tego, że mamy dzisiaj czwartek postanowiłam wziąć w niej udział i potraktować jako pewnego rodzaju TAG. Życzę więc Wam również miłej zabawy. Jak widzicie udało mi się napisać kilka słów mimo okropnego bólu głowy i wyjazdu. Jutrzejsza recenzja jednak dalej stoi pod znakiem zapytania.

Jak rozpoczęła się Twoja przygoda z blogowaniem?

Na to pytanie odpowiadałam już podczas wywiadu, jednak powtórzę to raz jeszcze. Długo myślałam nad założeniem bloga z recenzjami. Kiedy w końcu się na to zdecydowałam nie było odwrotu. Razem z przyjaciółką siadłyśmy i zaczęłyśmy. Ot tak. Myślę, że to była bardzo dobra decyzja. Nie było żadnych fajerwerków. Nawet nie spodziewałam się, że po dwóch latach dalej tu będę. Mam nadzieję, że jeszcze długo Papierowe Miasta będą istniały.

środa, 1 lipca 2015

[326] Cuda i Dziwy Mistrza Haxerlina - Jacek Wróbel

6 komentarzy:
Tytuł: Cuda i Dziwy Mistrza Haxerlina
Tytuł oryginału: Cuda i Dziwy
Mistrza Haxerlina
Autor: Jacek Wróbel
Tłumaczenie: -
Seria: -
Tom: -
Data wydania: 30 czerwiec 2015
Liczba stron: 375
Wydawnictwo: Genius Creations
Cena na okładce: 39,99
Sama nie wiem, co takiego przyciągnęło mnie do tej pozycji. Mam teraz etap na wszelkiego rodzaju obyczajówki i romanse i dobrze zdaję sobie z tego sprawę. Mimo to ciągle chwytam na fantastykę. Cuda i Dziwa Mistrza Haxerlina napatoczyły mi się całkowicie niespodziewanie. Od razu się za nie zabrałam, gdyż ciekawa byłam twórczości Jacka Wróbla. Nigdy wcześniej o nim nie słyszałam, a koniec końców polskich autorów trzeba wspierać!

Mistrz Haxerlin jeździ po świecie prowadząc swój interes pod nazwą Cuda i Dziwy. Sprzedaje magiczne przedmioty, które tak do końca magiczne nie są - żeby nie nazwać go oszustem. Unika miast, gdzie urzędują prawdziwy magowie. Jego szata za bardzo rzuca się w oczy, ale przecież prości ludzie lubią takie rzeczy. Podróżując napotyka na swojej drodze różne przeszkody, które pod nogi rzuca mu los - demony, tajemnicze zarazy, chłopców-geniuszów czy byłych kolegów ze studiów.

Cuda i Dziwy Mistrza Haxerlina można nazwać zbiorem opowiadań, które łączą ze sobą bohaterowie. Wspominałam już, że nie przepadam za opowiadaniami, jednak te można uznać jako książkę, która jest o wszelakich przygodach Haxerlina. Właśnie w taki sposób starałam się odebrać tą pozycję i to sprawiło, że nie przejmowałam się niczym i świetnie bawiłam podczas lektury.

Jacek Wróbel cechuje się ogromnym poczuciem humoru, co widać po przygodach głównego bohatera. Gatunek tej książki niebezpiecznie zmierza w kierunku groteski. Wydarzenia w Cudach i Dziwach Mistrza Haxerlina są bardzo nieprawdopodobne i naprawdę podziwiam autora za to, że wpadł na takie pomysły. W niektórych momentach nie mogłam przestać się śmiać. Sama nie wiem, czemu podczas lektury przyszedł mi do głowy Jakub Ćwiek. Książki tych pisarzy różnią się od siebie, a jednak w pewien sposób są do siebie podobne. Obaj mężczyźni nie trzymają się ściśle norm, które przyjęło społeczeństwo. Seks, brzydkie słowa i ogromne poczucie humoru - to ich łączy.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...