niedziela, 31 lipca 2016

Podsumowanie miesiąca + stosik // lipiec 2016

24 komentarze:

I lipiec dobiegł końca. Z racji tego, że dostałam się na studia ten miesiąc upłynął mi na nadrabianiu zaległości czytelniczych. Nie udało mi się zrobić na blogu wszystkiego, co bym chciała z powodu buntu laptopa, więc będę miała sporo roboty, kiedy już do mnie wróci. Mam tylko nadzieję, że uda mi się ze wszystkim wyrobić przed październikiem. Teraz Papierowe Miasta czeka kilka zmian i coraz bardziej kusi mnie założenie kanału na YouTube. Zobaczymy, co to będzie. Muszę się jednak pochwalić, że w tym miesiącu udało mi się w końcu ograniczyć liczbę napływających książek. Pewnie niemała w tym zasługa wydawnictw, które w wakacje wydają mniej niż zwykle, a mnie dużo pozycji nie zaintrygowało, ale i tak jestem z siebie dumna.

// STOSIK //

sobota, 30 lipca 2016

WYZWANIE CZYTELNICZE RORY GILMORE

Brak komentarzy:

Jakiś czas temu zaczęłam oglądać serial Gilmore Girls, który wciągnął mnie na tyle mocno, że więcej czasu spędzam przed tabletem, niż czytając. Wszystkiemu winna Aliska z bloga Siostry w bibliotece, którą na pewno znacie również z jej kanału na YouTube. Początkowo nie miałam zamiaru brać udziału w WYZWANIU CZYTELNICZYM RORY GILMORE, jednak z czasem zaczęłam przekonywać się do tego pomysłu coraz bardziej szczególnie dlatego, że z owej listy czytałam naprawdę mało książek, przez co bardzo mi wstyd i uznałam, że nadszedł czas by to nadrobić. Razem z przyjaciółką mamy zamiar czytać minimum dwie książki z owego wyzwania w miesiącu, a i tak pewnie zajmie nam to kilka lat, choćbym czytała wyłącznie pozycje z listy. Z racji tego, że nie wszystkie książki z listy są wydane w języku polskim mamy zamiar na razie zająć się tymi dostępnymi na naszym rynku.

[553] Ostre cięcia - Joe Abercrombie

12 komentarzy:
Tam, gdzie nie ma prawa, nie ma też zbrodni.

Tytuł: Ostre cięcia
Tytuł oryginału: Sharp Ends
Autor: Joe Abercrombie
Tłumaczenie: Robert Waliś
Seria: Pierwsze prawo
Tom: 0,5 (opowiadania)
Data wydania: 15 czerwca 2016 
Liczba stron: 335
Wydawnictwo: MAG
Cena na okładce: 35,00
Zakończenie serii Pierwsze prawo mnie zawiodło, jednak to uniwersum bardzo pokochałam, więc gdy dowiedziałam się o premierze Ostrych cięć oszalałam z radości i wiedziałam, że choć nie lubię opowiadań i tak się zabiorę za ten zbiór. Nie wiedziałam, czego się spodziewać, choć podeszłam do niej z ogromnym entuzjazmem. Joe Abercrombie to jeden z moich ulubionych autorów książek fantasy (w końcu ostatecznie wygrał z nim Sanderson, jednak i tak kocham serie, którymi zarzuca nas Joe), więc mam zamiar przeczytać wszystko, co stworzy. Patrząc na Ostre cięcia jestem szczęśliwa, że nie zrezygnowałam po marnym końcu Ostatecznego argumentu.

Shevedieh jest jedną z najlepszych złodziejek Styrii; Sand dan Glokta uważa, że sam jeden jest w stanie pokonać najazd Gurkhulczyków na Unię; Gnat z drużyną wyrusza by zdobyć tajemniczy przedmiot, chociaż sam nie wie, czego szukają, a Bethod za wszelką cenę próbuje zaprowadzić pokój na Północy.

Podoba mi się, że Joe Abercrombie stworzył zbiór opowiadań o wydarzeniach, które dzieją się przed pierwszym tomem Pierwszego prawa. Najbardziej zakochałam się w historii Bethoda, którego wszyscy fani tej serii znają jako złoczyńcę i wroga Logena Dziewięciopalcego. Nie spodziewałam się, że zanim stał się tym, którego wszyscy nienawidzą próbował być naprawdę dobrym człowiekiem i miał możliwości, by zaprowadzić pokój na wstrząsanej wojnami Północy. Kończąc te opowiadanie siedziałam z szeroko otwartymi ustami i miałam ochotę krzyczeć ze zdziwienia. Teraz już całkiem inaczej odbieram Ostrze i pozostałe tomy. Wszystko zrozumiałam. Jeśli jesteście fanami tego uniwersum zdecydowanie musicie zabrać się za Ostre cięcia, choć tylko dwie historie są tutaj niesamowite, to i tak warto poświęcić popołudnie i cofnąć się w czasie do chwili, gdy Glokta świecił pełnią blasku.

piątek, 29 lipca 2016

[552] To skomplikowane. Julie - Jessica Park

Brak komentarzy:
Tytuł: To skomplikowane. Julie
Tytuł oryginału: Flat-Out Matt
Autor: Jessica Park
Tłumaczenie: Joanna Dziubińska
Seria: To skomplikowane (?)
Tom: 1 (?)
Data wydania: 11 maja 2016
Liczba stron: 320
Wydawnictwo: OMGBooks
Cena na okładce: 34,90
W wakacje nie można czytać samej klasyki i poważnej literatury. Odłożyłam więc obecnie czytanego Pana Tadeusza i zabrałam się za książkę, o której prawie całkowicie zapomniałam., a od premiery minęło już naprawdę dużo czasu. Dużo nie oczekiwałam, gdyż to jest najlepsze podejście, jeśli chodzi właśnie o obyczajówki i młodzieżówki, a okładka sugeruje, że właśnie z czymś takim będziemy mieć styczność w przypadku To skomplikowane. Julie.

Julie właśnie wyjechała do Bostonu na studia. Była bardzo podekscytowana wyprowadzką z domu i początkiem samodzielnego życia. Nie spodziewała się jednak, że już po samym przyjeździe los rzuci jej kłody pod nogi i zostanie okantowana przez człowieka, który oferował jej wynajęcie mieszkania. Julie zostaje bez dachu nad głową w obcym mieście. Na szczęście jej mama przypomina sobie o starej przyjaciółce ze studiów. Watkinsowie nie mają nic przeciwko oferowaniu pomocy obecnie bezdomnej studentce.

Przyjeżdża po nią Matt, młodszy z dwóch synów Erin. Chłopak wydaje się być miły, jednak jest czymś widocznie spięty. Próbuje przygotować Julie na spotkanie ze swoją siostrzyczką, Celeste, jednak przez gardło nie chce przejść mu poziom jej osobliwości. Dziewczyna zauważa, że w całym pięknym i ogromnym domu Watkinsów jest coś nie tak, a wymienianie mejli z nieobecnym w domu Finnem sprawia, że zaczyna coś czuć do chłopaka, którego nigdy w życiu nie widziała na oczy.

Julie jest główną bohaterką, więc ucieszyłam się, że nie jest irytującą osobowością. Można powiedzieć o niej, że jest zwyczajną nastolatką, która właśnie rozpoczyna studia. Nie pociągają jej zbyt imprezowanie i alkohol i naprawdę chciałaby skończyć dobrze studia. Nie jest też przy tym cnotką, która w ogóle nie wychodzi z domu i szybko odnajduje swoje miejsce w Bostonie.

środa, 27 lipca 2016

[551] Dystrykt 121. Nowe początki - Maria Wicik

10 komentarzy:
Tytuł: Nowe początki
Tytuł oryginału: Nowe początki
Autor: Maria Wicik
Tłumaczenie: nie dotyczy
Seria: Dystrykt 121
Tom: 2
Data wydania: 2016
Liczba stron: 294
Wydawnictwo: Warszawska Grupa 
Wydawnicza
Cena na okładce: 37,00
Dawno już nie miałam styczności z wampirzą literaturą, a wakacje są czasem, kiedy lubię do niej wracać, więc mój wzrok padł na leżącą na półce kontynuację Wybranki losu, Marii Wicik. Byłam bardzo ciekawa tego, czy styl autorki się rozwinął, jak czyta się obecnie to, co napisała. Z takimi pytaniami zasiadłam do lektury.

Setki bestii jest żądnych krwi i tylko czekają na moment, by pozbawić tego, co najcenniejsze - życia - mieszkańców dystryktów. Nie mają w sobie ani grama litości i mordują wszystko, co tylko stanie im na drodze. Jakby tego było mało problemy się nawarstwiają i na Rose czeka jeszcze coś okropnego. Ktoś odnalazł sposób, by mieszać w głowie wampirom i kontrolować je. Robią one przez to rzeczy, o których w innym wypadku nawet by nie pomyślały. Jedynym wyjściem z sytuacji jest szybka ucieczka. Mitchell zarządza ewakuację.

Pierwszą część Dystryktu 121 czytałam jakiś czas temu - równe dwa lata temu - i wszystkie szczegóły zatarły mi się w pamięci. Byłam przerażona zaczynając Nowe początki. Powtórzyłam sobie zakończenie Wybranki losu i - mimo faktu, że dostajemy tutaj bezpośrednią kontynuację tego, czym zakończył się tom pierwszy - dalej byłam bardzo zagubiona w całej tej fabule. Miałam nadzieję, że szybko uda mi się odnaleźć, jednak nie było to zbyt łatwe. Gdybym dysponowała większą ilością czasu zabrałabym się za tom pierwszy ponownie. Brakło mi na początku jakiegoś streszczenia i byłoby to bardzo ponowne, biorąc pod uwagę fakt, że Wybranka losu pojawiła się dwa lata temu.

Żaden z bohaterów nie przypadł mi jakoś specjalnie do gustu. Wszyscy zachowywali się bardzo nienaturalnie. Są zbyt sztuczni i dziecinni, by istnieć naprawdę. Rose dalej mnie irytowała, a Mitchell ciągle nie zachwycał. Są na tyle papierowi, by zatrzeć się w mojej pamięci przez ten czas, który minął od lektury tomu pierwszego.

wtorek, 26 lipca 2016

[550] Przeklęty grobowiec - Christian Jacq + ważna informacja

4 komentarze:
Zapamiętaj to sobie: ze złem się nie negocjuje.

Tytuł: Przeklęty grobowiec
Tytuł oryginału: Le tombe maudite
Autor: Christian Jacq
Tłumaczenie: Monika Szewc-Osiecka
Seria: Śledztwa księcia Setny
Tom: 1
Data wydania: 26 kwietnia 2016
Liczba stron: 272
Wydawnictwo: Rebis
Cena na okładce: 29,90
Od zawsze byłam fanką starożytnego Egiptu. Już za wczesnego młodu szukałam o nim informacji i czytałam książki. Do tej pory fascynuje mnie archeologia i marzę o tym, by odwiedzić ten kraj. Zawsze kiedy mam okazję połączyć tę moją pasję z kryminałem... robię to. Właśnie w ten sposób natknęłam się na Christiana Jacqa i jego serię. Miałam co do niej naprawdę spore oczekiwania.

Faraon Ramzes II właśnie zwyciężył w bitwie z Nubijczykami. Po tym wydarzeniu stało się coś, co teoretycznie uznawane było za niemożliwe. Przeklęty grobowiec został obrabowany, a czarownik, który się tego dopuścił zbiegł i gdzieś się ukrywa. Zniknął razem z zapieczętowanym dzbanem Ozyrysa. Zamknięto w nim tajemnicę życia i śmierci, a jego posiadacz stał się właścicielem ogromnej mocy. Mało kto wiedział w ogóle o jego istnieniu, więc faraon ma duży orzech do zgryzienia. Musi rozwiązać sprawę tak, by nie wywołać fali paniki.

Książę Setna, młodszy syn Ramzesa II, marzy o tym, by zostać kapłanem w świątyni boga Ptaha. Jest bardzo dobrym skrybą i szybko się uczy, więc jest to jego przyszłość. Nie ma zamiaru iść w ślady ojca i brata i zostać wojskowym. Gdy dowiaduje się o rabunku dzbana Ozyrysa postanawia zająć się tą sprawą.

Sekhet jest najpiękniejszą dziewczyną w Memfis. O jej rękę ubiega się ogromna liczba mężczyzn, w tym sam Ramesu, starszy syn faraona Ramzesa II. Sekhet nie ma zamiaru brać z nim ślubu, a ambicje ojca nie interesują jej na tyle, by zmieniła zdanie. Przypadkowe spotkanie z księciem Setną sprawia, że nie może ona o nim zapomnieć. Sprawa przeklętego grobowca zaczyna intrygować także i ją. Rozwijające się uczucie do młodego Setny sprawia, że zaczyna całkiem inaczej patrzeć na swoją przyszłość i już wie, czego tak naprawdę pragnie oprócz sukcesów w leczeniu ludzi.

piątek, 22 lipca 2016

[549] PRZEDPREMIEROWO: Wszystkie kolory nieba - Krystyna Mirek

2 komentarze:
Tytuł: Wszystkie kolory nieba
Tytuł oryginału: Wszystkie kolory nieba
Autor: Krystyna Mirek
Tłumaczenie: nie dotyczy
Seria: Większy kawałek nieba
Tom: 2
Data wydania: 17 sierpnia 2016
Liczba stron: 400
Wydawnictwo: Znak
Cena na okładce: 36,90
Niedawno miałam przyjemność czytać książkę Większy kawałek nieba i byłam naprawdę zadowolona z lektury. Zaskoczeniem dla mnie był fakt, że autorka pozostawiła sobie otwartą furtkę do następnego tomu i długo nie trzeba było na niego czekać. Początkowo chciałam za niego chwycić, jednak z biegiem czasu doszłam do wniosku, że odpowiada mi to, co się stało na końcu, więc zrezygnowałam z kontynuacji. Bardzo się zdziwiłam, gdy listonosz przyniósł mi paczkę zawierającą prebooka Wszystkich kolorów nieba oraz kilka ciastek z wróżbą.

Iga w końcu znalazła kogoś, kto chce o nią dbać i ją kochać. Jednak zamiast szczęścia otaczają ją same wymagania. Matka Wiktora nagle orientuje się, że dziewczyna jej syna nie ma doświadczenia w kontaktach towarzyskich, nie kupuje drogich ciuchów, a jej ojciec jest zwykłym alkoholikiem, przez którego są same problemy. Dodatkowo jej wszyscy współpracownicy są zniesmaczeni związkiem kelnerki z właścicielem i zaczynają traktować ją jak obcą. 

Amelia zaczyna nowy etap w życiu. Pomysł Oliwiera by sprzedać dom i zacząć studia przypadł jej do gustu. Nie spodziewała się tylko, że sprzedaż nieruchomości nie jest łatwa, pieniądze znikają jak woda, wychowanie trójki dzieci mieszkając ze starszymi już teściami też nie jest proste. W jej życie wchodzi jednak Janek, najlepszy przyjaciel Wiktora, który proponuje, że kupi od niej mieszkanie...

Cieszę się, że autorka wprowadziła wątek z Amelią, gdyż ten z Wiktorem i Igą zwyczajnie mi się przejadł i powinien skończyć w poprzednim tomie. Choć polubiłam nowe wstawki w fabule uznałam, że kontynuacja była po prostu niewskazana. 

środa, 20 lipca 2016

[548] Dusza cesarza - Brandon Sanderson

8 komentarzy:
Tytuł: Dusza cesarza
Tytuł oryginału: The Emperor's Soul
Autor: Brandon Sanderson
Tłumaczenie: Anna Studniarek
Seria: Elantris
Tom: 1,5
Data wydania: 15 czerwca 2016
Liczba stron: 128
Wydawnictwo: MAG
Cena na okładce: 19,00
Moja miłość do Brandona Sandersona nie jest tajemnicą. Gdyby ktoś mnie zapytał, kto jest moim ulubionym autorem fantasy nie wahałabym się ani chwili. To ten człowiek podbił moje serce serią o Ostatnim Imperium, złamał je, podeptał i złożył z powrotem. Obawiałam się trochę Duszy cesarza, bo nie czytałam jeszcze Elantris, gdyż czekam na wznowienie. Postanowiłam jednak zaryzykować. I - jak to zawsze bywa z Sandersonem - zakochałam się.

Shai jest diabelnie zdolnym Fałszerzem, jednak nie wykorzystuje swoich talentów do czynienia dobra. Zresztą ludzie nie potrafią docenić dobrego fałszerstwa. Zajmuje się więc zabieraniem tego, co nie należy do niej. Podczas próby zamiany Księżycowego Berła na falsyfikat zostaje złapana. Wie, że to już koniec jej życia. Przewinienia są zbyt poważne. 

Jej umiejętności jednak po raz kolejny mają ocalić jej skórę. Cesarz Ashravan został ofiarą zamachu. Sprawcom nie udało się go zabić, jednak podczas ataku umarła jego żona i zniknęła świadomość władcy. Shai ma trzy miesiące, by za pomocą swojego Fałszerstwa stworzyć nową duszę dla cesarza. W normalnych okolicznościach zajęłoby jej to lata, nie ma jednak wyboru. Musi poznać najskrytsze myśli Ashravana, zrozumieć sposoby jego postępowania. A czas płynie...

Obawiałam się, że nie zrozumiem o co chodzi w świecie Elantris. Brandon Sanderson jednak doskonale wyjaśnił o co chodzi w nim i co potrafi Shai, a zauważcie, jak cienka jest ta książeczka. Widać w niej kunszt pisarski autora i wypełnia całego czytelnika mimo małej objętości. Pokochałam Shai, pokochałem jej talent, pokochałam Gaotona i cały świat. Z każdą chwilą wsiąkałam coraz bardziej. Nie sądziłam, że można jeszcze stworzyć coś na takim samym poziomie jak allomancja i feruchemia. Sanderson po raz kolejny zaskakuje.

wtorek, 19 lipca 2016

[547] Mroczniejszy odcień magii - V.E. Schwab

13 komentarzy:
Tytuł: Mroczniejszy odcień magii
Tytuł oryginału: A darker shade of magic
Autor: V.E. Schwab
Tłumaczenie: Ewa Wojtczak
Seria: Odcienie magii
Tom: 1
Data wydania: 11 lipca 2016
Liczba stron: 402
Wydawnictwo: Zysk
Cena na okładce: 36,90
Każdy czytelnik, który śledzi pojawiające się zapowiedzi z pewnością zauważył radość czytelników z powodu wydania Mroczniejszego odcienia magii na polskim rynku. To entuzjastyczne przyjęcie V.E. Schwab bardzo mnie zaintrygowało i postanowiłam sprawdzić, co w tej książce jest takiego niezwykłego.

Kell jest jednym z dwóch osób, które potrafią przemieszczać się między światami dzięki magii krwi. Bogaty Londyn Czerwony jest jego ojczyzną, para królewska wraz z synem jego przyrodnią rodziną i naprawdę nic mu nie brakuje. Dwudziestolatek pełni ważną funkcję jako posłaniec między Londynem Czerwonym, Londynem Szarym i Londynem Białym. Gdyby nie on i drugi magik miasta byłyby od siebie całkiem odseparowane. Rhy, następca tronu, jest zniesmaczony przemytniczym interesem przyrodniego brata. Choć nie posiada zbyt dużych magicznych zdolności czuje, że nic dobrego z tego nie wyniknie. Pewnego dnia do Kella trafia przedmiot z Czarnego Londynu. Miejsca, które już dawno zostało zniszczone przez oszalałą magię, która potrafi skazić człowieka...

Lila Bard nie ma łatwego życia. Dziewiętnastolatka para się rabunkiem, by przeżyć i spełnić swoje marzenia zostania piratem. Jak na razie nikt nie odgadł, że słynny złodziej jest kobietą. Dziewczyna jest doskonałą złodziejką i udaje jej się okraść przypadkowo napotkanego mężczyznę. Spodziewa się dobrego łupu, jednak w kieszeni ofiary znajduje się tylko tajemniczy czarny kamień. Co więcej udaje mu się ją odnaleźć twierdząc, że zabrała mu niebezpieczny przedmiot pełen magii, a on - człowiek z Londynu Czerwonego - musi się go pozbyć odnosząc go tam, gdzie jego miejsce. Lila Bard nie potrafi przepuścić okazji wyrwania się ze świata, w którym nie ma nic i przeżycia przygody jak w książkach przygodowych, w których uwielbia się zaczytywać...

poniedziałek, 18 lipca 2016

[546] Szczęśliwa godzina w piekle - Tad Williams

2 komentarze:
Tak, życie w Piekle musi przypominać los narodzonych w ogniu wojny: tu i tam nie ma szans, żeby w człowieku rozwinęło się cokolwiek dobrego.

Tytuł: Szczęśliwa godzina w piekle
Tytuł oryginału: Happy Hour in Hell
Autor: Tad Williams
Tłumaczenie: Janusz Szczepański
Seria: Bobby Dolar
Tom: 2
Data wydania: 27 maja 2014
Liczba stron: 480
Wydawnictwo: Rebis
Cena na okładce: 34,90
Dawno, dawno temu wpadła mi w oczy pewna książka. Od samego początku wiedziałam, że się w niej zakocham. I tak też się stało. Brudne ulice nieba sprawiły, że Tad Williams stał się autorem o książkach którego zaczęłam marzyć. Dużo czasu zajęło mi sięgnięcie po drugi tom z pewnego powodu: czułam, że będzie gorszy. Po zakończeniu pierwszego wiedziałam, że Szczęśliwa godzina w piekle będzie niekompletna, jakby brakowało w niej czegoś ważnego. Końcem lipca jest premiera tomu trzeciego, więc postanowiłam w końcu się odważyć i poznać drugi, 

Bobby Dolar. Adwokat ludzkich dusz. Anioł w ludzkiej skórze. Ten mężczyzna od zawsze miał problemy z byciem takim, jakiego oczekiwali ci z góry. Teraz jednak planuje coś, co nie jest do końca mądre, kiedy się jest wysłannikiem z nieba. Po ognistym romansie z pewną diablicą postanawia wyruszyć w jej rodzinne strony i ją odnaleźć. Narzuca na plecy diabelskie przebranie i udaje się w najgłębszą otchłań piekła, by uratować swoją ukochaną.

Fabuła tego tomu jest niesamowicie intrygująca, jednak tak, jak się spodziewałam, Szczęśliwa godzina w piekle nie trzyma poziomu tomu pierwszego. Brakowało mi hrabiny Zimnorękiej, a perypetię Bobby;ego w piekle nie wywoływały zbyt dużo emocji. Nasz główny bohater zmagał się z niemałymi problemami, jednak miałam nadzieję, że nie będę mogła się oderwać od lektury, a momentami niesamowicie się nudziłam. Tad Williams jest niesamowitym pisarzem, jednak styl ma specyficzny, więc jestem pewna, że nie wszyscy go pokochają. Choć pozornie mamy tutaj powieści młodzieżowe moim zdaniem i tak wkraczamy w takie rejony, które nie są dla wszystkich. Jeśli jednak nie czytaliście jeszcze nic tego autora to próbujcie. Być może się zakochacie, tak jak ja. A może po prostu gorzko się rozczarujecie. Mimo to: i tak próbujcie. Kto nie ryzykuje, ten nie ma. A ja coś czuję, że Zaspać na Sąd Ostateczny zmiecie nas wszystkich z nóg.

niedziela, 17 lipca 2016

[545] Xangô z Baker Street - Jô Soares

2 komentarze:
Tytuł: Xangô z Baker Street
Tytuł oryginału: O Xangô de Baker Street
Autor: Jô Soares
Tłumaczenie: Wojciech Charchalis
Seria: Salamandra
Tom: -
Data wydania: 12 kwietnia 2016
Liczba stron: 256
Wydawnictwo:  Rebis
Cena na okładce: 32,90
Jako przeogromna fanka Sherlocka Holmesa na wszystkie słowa z nim związane reaguję z przesadnym entuzjazmem. Właśnie tak było w przypadku książki Xangô z Baker Street, gdy wypatrzyłam ją w zapowiedziach. Wszystkie oryginalne przygody mojego ulubionego bohatera już przeczytałam, więc gdy pojawia się coś napisane przez innego autora zawszę daję temu szansę. Potraficie wyobrazić sobie moją minę, gdy książka napisana przez  Jô Soaresa okazała się być niczym więcej, jak marną parodią Doyle'a?

Mamy rok 1888. W Rio de Janeiro zaginęły skrzypce Stradivariusa Z powodu tego, iż jest to podarunek od samego cesarza Brazylii, Piotra II, dla przyjaciółki sprawa jest dość delikatna. Mężczyzna postanawia posłać po pomoc. Sherlock Holmes musi przyjechać do Brazylii i odnaleźć sprawcę. 

Dodatkowo w mieście zaczynają ginąć młode kobiety. Morderca pozostawia na ich ciałach swój podpis: strunę skrzypiec. Holmes i doktor Watson postanawiają rozwiązać i tę sprawę, skoro już są na miejscu. Tylko czy Anglikom uda się dostrzec w tropikalnym słońcu prawdę?

Czytając zapowiedź byłam wniebowzięta. Egzotyczna kraina, morderstwa i mój ulubiony detektyw. Raj. Szybko jednak mój zapał opadł i został jedynie niesmak. Jeżeli Jô Soares chciał ośmieszyć Sherlocka Holmesa, podważyć jego geniusz i zdeptać z ziemią jego osobę to doskonale mu się udało. Przedstawiony przez niego mężczyzna - nie mogę nazwać go Sherlockiem - ciągle się myli w swoich dedukcjach nie pozwalając wyjaśnić sobie prawdy i będąc osobą zwyczajnie głupią i niedomyślną, z przesadną pewnością siebie.

sobota, 16 lipca 2016

[544] Chłopak na zastępstwo - Kasie West

4 komentarze:
Tytuł: Chłopak na zastępstwo
Tytuł oryginału: The Fill-in Boyfriend
Autor: Kasie West
Tłumaczenie: Jarosław Irzykowski
Seria: -
Tom: -
Data wydania: 06 lipca 2016
Liczba stron: 400
Wydawnictwo: Feeria Young
Cena na okładce: 37,90
Znowu rzuciłam się całą sobą na książkę młodzieżową, by móc w pełni poczuć klimat wakacji. Chłopak na zastępstwo całym sobą krzyczy o tym, że jego lektura będzie udana. Dobrze, że się posłuchałam. Kiedy nie mogłam zasnąć udało mi się pochłonąć całą tę książkę w niecałe dwie godziny. Bez żadnej przerwy.

Gia jest dziewczyną, która musi błyszczeć. Wszystko dookoła niej ma być idealne, a bycie szkolną gwiazdą jest dla niej codziennością. Teraz, przed balem maturalnym, jest niesamowicie zirytowana. Miała przystojnego, starszego chłopaka, który rzucił ją dosłownie przed wejściem do sali. Teraz jej przyjaciółki nigdy nie uwierzą w to, że Bradley nie był wyłącznie wytworem jej wyobraźni.

W jednym samochodzie siedzi chłopak, który przyciąga spojrzenie Gii i sprawia, że wpada ona na pewien pomysł. Koniec końców nikt nie będzie wiedział, że obcy chłopak to nie Bradley, a po balu maturalnym mogą oficjalnie zerwać. Pomysł jest dość ryzykowny, jednak kiedy tajemniczy chłopak się zgadza nie ma już nad czym się zastanawiać...

Gia jest jedną z tych bohaterek, które na początku bardzo irytują człowieka. Bycie idealnym jest punktem, który codziennie wieczorem odhacza w swoim kalendarzu. Mimo faktu, że ideał nie jest możliwy, doskonale rozumiem pociąg dziewczyny do tych kwestii, gdyż sama mam z tym niemały problem. Dzięki temu z łatwością mogłam utożsamić się z nią i wciągnąć się w całą fabułę, jak gdyby dotyczyła ona mnie samej. W pewnym momencie odkryłam, że naprawdę lubię Gię i nie przeszkadzają mi jej małe dziwactwa. Są dziewczyny zdecydowanie gorsze niż ona, a ona przecież nikogo nie krzywdzi swoim dążeniem do doskonałości. Cierpi na tym wyłącznie ona sama. Inne żeńskie postaci z tej książki są przerażająco nijakie. Na ich tle wyróżnia się jedynie Bec.

piątek, 15 lipca 2016

[543] PRZEDPREMIEROWO: Przepisy na miłość i zbrodnię - Sally Andrew

2 komentarze:
Koniec końców, najważniejsze są miłość i jedzenie. Bez nich chodzimy głodni.

Tytuł: Przepisy na miłość i zbrodnię
Tytuł oryginału: Recipes for Love and Murder
Autor: Sally Andrew
Tłumaczenie: Adriana Sokołowska-Ostapko
Seria: Tannie Maria Mystery
Tom: 1
Data wydania: 20 lipca 2016
Liczba stron: 480
Wydawnictwo: Otwarte
Cena na okładce: 34,90
Wiecie co kocham na równi z czytaniem? Jedzenie. Nie wyobrażacie sobie, jak bardzo boli mnie ciągłe patrzenie na to, co jem. Wszystko musi być zoptymalizowane i zawierać odpowiednie ilości węglowodanów, tłuszczy i cukrów. Nie mam jakichś specjalnych problemów z wagą, jednak jestem świadoma tego, że to szybko może się zmienić, więc odpowiedzialnie podchodzę do tematu. Kiedy natknęłam się na Przepisy na miłość i zbrodnię uznałam, że to będzie doskonałe połączenie dwóch gatunków, które lubię - obyczajówki z kryminałem. Miałam rację 

Tannie Maria kocha gotować. Jest to zajęcie, które ją uspokaja i raduje. Po ciężkich przejściach z mężem w końcu ma spokój i może zająć się byciem szczęśliwą. Kuchnia to miejsce, gdzie spędza większość swojego czasu. Resztę pochłania jej pisanie do rubryki kulinarnej w lokalnej gazecie. Okazuje się jednak, że ludzie potrzebują bardziej porad sercowych, więc postanawia pomóc im rozwiązać ich problemy, dorzucając przy okazji przepis na coś smacznego. 

Nie potrafi jednak zapobiec tragedii, jaką jest dla Karru Małego śmierć kobiety, która pisała do Marii z prośbą o poradę. Tannie jest załamana i postanawia pomóc miejscowej policji odnaleźć sprawcę. Komisarz Hank Kannemeyer nie jest zadowolony z tego, że jakieś kobiety próbują rozgryźć sprawę. Szczególnie, że wszystko wydaje się być bardzo proste. Tannie Maria zaś zaczyna dostrzegać, że wcale nie przeszkadza jej towarzystwo mrukliwego komisarza, a w lustrze widzi coś, z czego nie jest zadowolona. Lecz jak żyć bez pysznego jedzenia..?

środa, 13 lipca 2016

[542] Droga do Nawi - Tomasz Duszyński

2 komentarze:
Dlaczego stajemy przed wyborami, które niszczą nasze nieśmiertelne dusze?

Tytuł: Droga do Nawi
Tytuł oryginału: Droga do Nawi
Autor: Tomasz Duszyński
Tłumaczenie: -
Seria: -
Tom: -
Data wydania: sierpień 2015
Liczba stron: 544
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Cena na okładce: 36,90
Jak wiecie - albo i nie - bardzo lubię polskich autorów. W gronie moich ulubieńców znajduje się również Tomasz Duszyński, którego książki zawsze mnie zadowalają. Ewentualnie nie zawodzą. Droga do Nawi przeleżała na mojej półce dosyć długo, zanim postanowiłam się za nią zabrać. Dlaczego? Musiałam nabrać do niej sporej ochoty, bo zapowiadała się lektura bardzo niekonwencjonalna.

Zwykli ludzie nie są świadomi istnienia pewnego świata, który istnieje obok nich. Pradawni bogowie mają swoje sprawy, które czasami uderzają bezpośrednio w śmiertelników. Tym razem padło na Aleka, Miszę oraz Ksenię. Są oni nieświadomi tego, w co zostali wpakowani i że wcale nie będzie im tak łatwo się z tego wyplątać...

Nie będę rozwodzić się nad Drogą do Nawi z kilku powodów. Pierwszym - i najważniejszym! - jest fakt, że zdecydowanie warto przeczytać tę książkę bez świadomości tego, o czym dokładnie jest. Pozwala to na element zaskoczenia i szybkie wciągnięcie się w całą historię. Bo wciągnięcie się problemem nie jest. Początkowo naprawdę nie mogłam się oderwać. Stopniowo jednak mój zapał gasł i zostawało tylko ogólne przeświadczenie, że to nie jest jednak książka dla mnie.

Głównymi bohaterami tej książki są - zwykle - Rosjanie, co mnie ucieszyło, bo lubię ten naród i wszystko, co go dotyczy. Mimo to nie potrafiłam się z nimi utożsamić ani ich polubić na tyle, by obchodziły mnie ich losy. Nawet Polak, który się pojawił, nie wywołał we mnie zbyt dużo emocji. Sama fabuła ma ogromny potencjał, szkoda jednak, że niewykorzystany. Wszystko wina marnych postaci. Mimo to uważam, że za Drogę do Nawi chwycić warto już dla samego pomysłu Tomasza Duszyńskiego. Bo to, że jest niesamowicie oryginalny nie podlega dyskusji. Zdecydowanie. Nie zrażajcie się tylko dlatego, że mój poziom wzmożonego krytycyzmu nie jest zadowolony.

wtorek, 12 lipca 2016

[541] W ogień - Ewa Seno

6 komentarzy:
Tytuł: W ogień
Tytuł oryginału: W ogień
Autor: Ewa Seno
Tłumaczenie: -
Seria: Kontrakt
Tom: 1
Data wydania: 07 lipca 2016
Liczba stron: 390
Wydawnictwo: Feeria Young
Cena na okładce: 34,90
Nadszedł czas, gdy mam ochotę na lekkie książki i czytam je masami. Kiedy listonosz przyniósł mi W ogień bardzo się ucieszyłam, że będę mogła dalej kontynuować czytanie młodzieżówek. Zaintrygowała mnie ta seria i - nie ukrywam - mocno czekałam na pierwszy tom. 

Emily odkąd pamięta przyjaźni się z Emmą. Były nierozłączne. Do momentu, kiedy dziewczyna po śmierci ukochanego taty musi razem z matką i nowym ojczymem wyjechać za ocean. W tym samym czasie Emma wplątuje się w związek z chłopakiem, który planuje ją jedynie wykorzystać, by wygrać zakład. Gdy wszystko wychodzi na jaw Emma nie potrafi poradzić sobie z ocenami otoczenia i popełnia samobójstwo.

Emily jest w szoku i nie potrafi pogodzić się z tym, że po raz pierwszy nie obroniła przyjaciółki. Na pogrzebie podchodzi do niej nieznany mężczyzna oznajmiając, że jest diabłem i proponując jej pomoc w dopełnieniu zemsty na synu burmistrza, który w innym wypadku pozostanie bezkarny. Dziewczyna podpisuje kontrakt oddając swoją duszę złym siłom. Jest ona jednak zbyt czysta, więc żeby mogła przejść na przeciwną stronę czeka na nią noc z samym diabłem.

Przyznam, że pomysł na fabułę bardzo mi się spodobał. Nie jest jakoś specjalnie oryginalny, jednak autorka doskonale wybrnęła i rozwinęła całą historię tak, by nie była zbyt typowa. Wdepnęłam ostatnio w piekielne klimaty, czytając trzy książki tego typu pod rząd i wiecie, co Wam powiem? Sprawiają, że człowiek chce iść do piekła. Bo tam podobno fajnie mają. Przynajmniej według większości autorów książek. Tak czy inaczej W ogień przypadło mi do gustu, choć nie aż tak mocno, jak - na przykład - Lista życzeń, Eoina Colfera. Przy okazji... Wiedzieliście, że diabeł ma na imię Michael? Ja też nie.

poniedziałek, 11 lipca 2016

[540] Przekroczyć granice - Katie McGarry

2 komentarze:
Tytuł: Przekroczyć granice
Tytuł oryginału: Pushing the Limits
Autor: Katie McGarry
Tłumaczenie: Monika Wiśniewska
Seria: -
Tom: -
Data wydania: 08 czerwca 2016
Liczba stron: 496
Wydawnictwo: Muza
Cena na okładce: 39,90
Nawet sobie nie wyobrażacie, jak mocno się wahałam, czy zaopatrzyć się w Przekroczyć granice. Jako osoba, która nie może narzekać na brak książek do czytania każda kolejna to pewien problem. Mimo to nie mogłam przejść obojętnie obok pozycji Katie McGarry. To był bardzo dobry wybór. Czytałam ją będąc jeszcze w Londynie i nie mogłam się oderwać. Dosłownie. Czytałam wszędzie. W metrze, idąc na spacer do parku, w parku, jedząc i zwiedzając. Niby zwykła młodzieżówka, a jednak nie całkiem.

Echo Emerson z popularnej dziewczyny stała się cichą i niezwracającą na siebie uwagi. Wszystko przez jeden dzień, którego ona wcale nie pamięta. Terapeuci są zdania, że nie powinno się do tego wracać i to ona sama powinna dojść do tego, co się wydarzyło. Wie tylko, że ma to związek z jej mamą, a ona wstydzi się pokazywać w koszulkach z krótkim rękawem z powodu okropnych blizn. Marzy o tym, żeby w końcu wrócić do normalności, jednak nie jest to takie proste. 

Noah Hutchins ma przyklejoną łatkę złego chłopaka. Jest zabójczo przystojny i traktuje dziewczyny jak zwyczajną odskocznię, nie przejmując się ich uczuciami. Ma on jednak cel i zamierza zrobić wszystko, by odzyskać braci, którzy obecnie są w domu zastępczym. Kiedy musi zacząć poprawiać oceny terapeutka wybiera dla niego korepetytorkę. Echo Emerson.

To nie jest książka wyłącznie o miłości. W momencie, kiedy się ją otworzy wszystko się zmieni, a Echo i Noah będę siedzieć w Waszej głowie i nie dadzą Wam spokoju. Problemy, z którymi się borykają nie są banalne i nie wystarczy pstryknąć palcami, by wszystko wróciło do normy. To nie jest książka, przy której będziecie wyłącznie się dobrze bawić. Tutaj pokochacie bohaterów i całą historię. Nie da się nie dostrzec tego, jak prawdziwa jest ta pozycja.

niedziela, 10 lipca 2016

[539] Kot, który zgubił dom - Ewa Nowak + STAR WARS. Statek przemytnika - Katrina Pallant

Brak komentarzy:
Tytuł: Kot, który zgubił dom
Tytuł oryginału: Kot, który zgubił dom
Autor: Ewa Nowak
Tłumaczenie: -
Seria: Poczytaj ze mną
Tom: -
Data wydania: 18 maja 2016
Liczba stron: 48
Wydawnictwo: Egmont
Cena na okładce: 14,99
Jestem ogromną fanką kotów. Sama w domu mam dwa, a widząc bezdomnego na mieście nie jestem w stanie odejść bez choćby próby pogłaskania. Kupuję też wszelkie książeczki, które nawiązują do tych zwierząt. Kot, który zgubił dom zauroczył mnie już samą okładką, na widok której serce mi się ścisnęło. Wiedziałam już, że nie przejdę obojętnie obok tej książeczki.

Pewna rodzina była zmuszona uciekać z Iraku. Nie byli w stanie zostawić swojego ukochanego kota, Kunkusha, więc do pontonu wsiedli razem z nim. Niestety - podczas dopływania do brzegu transporter się otworzył, a biały kotek zniknął w odmętach wody. 

Rodzina była zrozpaczona, jednak czy domowy kot, który nigdy nie dotknął nawet kałuży był w stanie przeżyć? Musieli ruszyć w dalszą drogę bez swojego kochanego pupila... Instynkt przeżycia jednak zadziałał, a Kunkush został sam na obcej ziemi. Na szczęście na jego drodze pojawili się dobrzy ludzie, którzy postanowili, że pomogą mu wrócić do domu.

Jestem niesamowicie wyczulona na krzywdę zwierząt, więc pewnie nikogo nie zdziwi fakt, że powiem, iż ryczałam jak bóbr podczas lektury tej cienkiej książeczki. Jeśli jeszcze weźmiemy pod uwagę fakt, iż ta historia wydarzyła się naprawdę serce się kraje na myśl o biednym, porzuconym nieszczęśliwie zwierzaku. Autorkę z pewnością znacie, gdyż nie da się nie kojarzyć choćby Ewy Nowak, a Kot, który zgubił dom wygrał z jej wszystkimi książkami, które do tej pory czytałam. Kunkush podbił moje serce i sprawił, że jeszcze bardziej będę zwracać uwagę na bezdomne zwierzęta.

sobota, 9 lipca 2016

[538] Listy niezapomniane. Tom II. Pod redakcją Shauna Ushera

2 komentarze:
Tytuł: Listy niezapomniane, tom II
Tytuł oryginału: Letters of Note
Autor: Shaun Usher
Tłumaczenie: Jakub Małecki
Seria: Listy niezapomniane
Tom: 2
Data wydania: 18 maja 2016
Liczba stron: 416
Wydawnictwo: SQN
Cena na okładce: 49,90
Po tym, jak bardzo zakochałam się w Listach niezapomnianych postanowiłam, że kolejny tom również do mnie trafi. Mimo, że nie przepadam za antologiami i różnymi zbiorami to tutaj nie mam się do czego przyczepić, gdyż pomysł zebrania listów, które są naprawdę tak wspaniałe, że poznać je powinien każdy jest cudowny. 

Shaun Usher wpadł na doskonały pomysł zebrania listów ludzi znanych i nieznanych. Wszystkich, którzy naprawdę mieli coś do powiedzenia. Jest tu korespondencja postaci fikcyjnych - Dumbledore'a na przykład, ludzi na wysokich stanowiskach jak i zwyczajnych, których nazwiska usłyszycie po raz pierwszy. Niektóre z nich wywołają uśmiech na Waszej twarzy, inne zaś sprawią, że łzy popłyną strumieniami. Jedno jest pewne: nie będziecie się nudzić.

Największym plusem tego zbioru jest to, że nie trzeba czytać wszystkiego od razu. Ja - z racji tego, że jestem niesamowicie niecierpliwa - usiadłam i przeczytałam wszystko od razu, na jednym oddechu. Jestem pewna, że sporo czytelników również tak zrobiło. Ciekawość to pierwszy stopień do Piekła, a ja z pewnością już na nim stoję. Ciągle powtarzałam sobie, że nie wolno jeść całej czekolady na raz, ale dla mnie to przecież jak batonik... Mimo to, że wszystkie listy już przeczytałam jestem pewna, że niejednokrotnie wrócę do tych, które sobie zaznaczyłam i zostały moimi ulubionymi. A niemało ich. 

Po lekturze sama miałam ochotę zabrać się za pisanie listów. Jest to jednak zadanie wymagające większego poświęcenia, niż wysłanie smsa czy mejla. Napisanie listu, zaadresowanie go, pójście na pocztę wymaga od nadawcy dużo większego wysiłku, przez co taka wiadomość nabiera znaczenia i może zostać z adresatem na bardzo długi czas. 

piątek, 8 lipca 2016

[537] RECENZJA SPECJALNA: Tajemniczy ogród - Frances Hodgson Burnett

Brak komentarzy:
Tytuł: Tajemniczy ogród
Tytuł oryginału: The Secret Garden
Autor: Frances Hodgson Burnett
Tłumaczenie: Saskia Milaneau
de Longchamp
Seria: -
Tom: -
Data wydania: 2012
Liczba stron: 304
Wydawnictwo: Vesper
Cena na okładce: 39,90
Pamiętacie może dzień, kiedy kilka miesięcy temu na blogu pojawiła się recenzja Portretu Doriana Graya? Była ona czymś wyjątkowym, bo powstała we współpracy z moją przyjaciółką, która jest autorką na blogu Magia Mangii. Z racji tego, że są wakacje, każdy ma więcej czasu postanowiłyśmy ponownie połączyć swoje siły.

Witam ponownie! Z tej strony Aypa z Magii Mangi! Bardzo cieszę się, że mogłam przysiąść z Kyou nad kolejną Recenzją Specjalną. Tym razem padło na Tajemniczy ogród. Niestety w moim przypadku ta czarująca powieść nie była jedną z lektur w moim szkolnym kanonie, czego bardzo żałuję. Jednak i to ma swój plus, gdyż teraz mogłam zobaczyć, że jest to książeczka idealna dla każdego i bez względu na wiek.

Mary Lennox od zawsze była traktowana przez rodziców jak powietrze. Dziewczynka wychowywana była przez nianię i służących, którzy wykonywali jej każdy rozkaz. Mieszkanie w Indiach w ogóle jej nie służyło. Ciągle spędzała czas w swoich pokojach marudząc i zrzędząc. Kiedy w kraju wybuchła epidemia oboje jej rodziców zmarło wraz z innymi mieszkańcami domu. O małej brzydkiej dziewczynce zapomniano. 

Gdy została odnaleziona postanowiono, że trafi ona do swojego wuja w Anglii. Wszyscy uważali, iż Mary jest najnieznośniejszym dzieckiem, jakie spotkali. Ogromny dom, w którym musi zamieszkać przeraża ją. Dodatkowo angielska pokojówka, którą jej przydzielili, wcale nie ma zamiaru traktować Mary jak lalki. Wyśmiewa jej zachowanie i sprawia, że traci ona swoją zwyczajową przekorność. Z braku zajęć i zainteresowania wuja dziewczynka musi zacząć spędzać czas na dworze, czego nigdy wcześniej nie robiła. Najbardziej jednak intryguje ją ogród, który został zamknięty po śmierci jej ciotki i tajemniczy płacz, który czasami słychać nocą. Przekorna Mary Lennox postanawia dowiedzieć się prawdy o wszystkim, co dzieje się w ogromnym dworze jej wuja, Archibalda. 

czwartek, 7 lipca 2016

[536] Harda - Elżbieta Cherezińska

6 komentarzy:
Tytuł: Harda
Tytuł oryginału: Harda
Autor: Elżbieta Cherezińska
Tłumaczenie: -
Seria: Harda
Tom: 1
Data wydania: 06 czerwca 2016
Liczba stron: 600
Wydawnictwo: Zysk
Cena na okładce: 39,90
Nadszedł ten dzień, gdy postanowiłam, że skoro wszyscy, naprawdę WSZYSCY, uwielbiają Elżbietę Cherezińską i jej powieści historyczne, to i ja muszę w końcu ją poznać. Ten gatunek kocham, co pewnie wiecie, jeśli jesteście ze mną już jakiś czas. Osobiście uważam, że najlepszym autorem tego gatunku jest Robert Foryś, gdyż w Gambicie hetmańskim zakochałam się tak mocno, że mocniej nie można. Polecam tę książkę wszystkim i szybko nie przestanę. 

Mieszko podjął decyzję. Czas ochrzcić siebie i swoich poddanych. Jest pewny, że nadszedł już czas uwierzyć w jednego Boga. Aby to uczynić musi pożegnać się ze wszystkimi swoimi żonami i zamienić je na jedną - czeską Dobrawę. Szybko okazuje się, że jest ona tym, czego potrzebował. Na świat kolejno przychodzą ich dzieci: śmiały Bolesław i harda Świętosława, która już przy narodzinach pokazała, co potrafi. 

Lata mijały, Dobrawę zabrała śmierć, a dzieci księcia Mieszka robiły się coraz starsze. Nadszedł czas, by wyznaczyć im zadania, które pomogą mężczyźnie powiększyć swoje terytorium. Bolesław nie jest pewny tego, czy to on obejmie przywództwo czy może jego przyrodni bracia z małżeństwa z nową żoną ojca - Odą. Świętosława zaś wie, co gotuje jej los. Będzie musiała wyjść za mąż za któregoś z wybranków jej ojca, by przypieczętować jakiś sojusz lub wynegocjować pokój. Wydawałoby się, że jest na to przygotowana, jednak Bóg na jej drodze postawił Olava, który marzył o tym, by odzyskać tron, odebrany mu przed narodzinami. 

Po Hardej spodziewałam się naprawdę dużo. Sam opis intryguje niesamowicie, a fakt, że bohaterowie tej książki żyli bardzo dawno sprawił, że byłam ciekawa tego, co wygrzebała w źródłach historycznych Elżbieta Cherezińska. Pokochałam Świętosławę, jednak się zawiodłam.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...