środa, 30 września 2015

[376] MIĘTOWE WYZWANIE: Pierwsze koty - Ewa Nowak

4 komentarze:
Tytuł: Pierwsze koty
Tytuł oryginału: Pierwsze koty
Autor: Ewa Nowak
Tłumaczenie: -
Seria: Miętowa
Tom: -
Data wydania: 23 września 2015
Liczba stron: 288
Wydawnictwo:  Egmont
Cena na okładce: 24,99
Kiedy tylko zobaczyłam w zapowiedziach tę książkę nie mogłam przestać o niej myśleć. Wróciły do mnie wspomnienia z wczesnej młodości - rząd kolorowych okładek na półce w bibliotece, poznawanie nowych historii tworzonych przez Ewę Nowak i utożsamianie się z bohaterami. Koniec końców stwierdziłam, że wcale nie jestem za stara na to, by powrócić do serii Miętowej. Dziewiętnaście lat to jeszcze nie jest jakoś specjalnie dużo, choć wtedy ten wiek wydawał mi się bardzo odległy.

Ada chciałaby, by jej życie wyglądało całkiem inaczej. Ma już dość ojca, który wydziela każdy listek papieru toaletowego i gotuje wyłącznie ogromne garnki obrzydliwej gotówki. Konrad, jej chłopak, stał się nagle kimś innym. Nie rozmawiają, nie spędzają razem tyle czasu, ile przed wakacjami i oddalają się od siebie z każdym dniem. W szkole też nie jest tak dobrze, jak mogłoby być. Wychowawczyni ciągle zmusza ją do robienia prac na konkursy plastyczne i wysyła ją do liceum o tym profilu. 

Żeby sobie dorobić Ada zaczyna opiekować się małą dziewczynką. Hela nie ma zamiaru tak łatwo wpuścić jej do swojego życia, co tylko dokłada piętnastolatce zmartwień. Michał, jej pracodawca, jest takim mężczyzną, którego jej brakuje w życiu. Czuły, opiekuńczy, znajdujący czas dla córek i śpiący na pieniądzach. Ada zaczyna porównywać Konrada do niego, co na pewno nie pomaga jej wytrwać w związku. Gdy na horyzoncie pojawia się Tygrys już nic nie jest proste.

Kiedy ostatnio czytaliście książkę dla młodzieży polskiego autora, którego bohaterowie nie śpią na pieniądzach, mają naprawdę poważne problemy - ciuchy gorsze od innych wcale się nie liczą - a ich całe życie nie opiera się na imprezach? New Adult opanowało świat książek dla nastolatków i nie mam zamiaru narzekać, gdyż je lubię. Mam czasami ochotę na coś zwykłego, prawdziwego. Nowa książka Ewy Nowak przypomniała mi, że seria Miętowa jest idealna, by spełnić tą zachciankę.

Nowości: co nowego we wrześniu?

13 komentarzy:
Jak ten czas szybko leci! Teraz to już nawet studenci kończą wakacje, ale ja jeszcze przez rok będę się lenić, więc książkowy rok mnie czeka. Będę Was zamęczać postami. Już Wam zdradzę, że już tylko jutro pojawią się trzy. Tak, niestety, wyszło. Muszę coś z tym zrobić. Wydawnictwo Feeria popsuło mi plany! Chociaż takie psucie jest całkiem miłe - nawet jeśli ilość postów w październiku przekroczy liczbę dni. Będziecie musieli mi to wybaczyć - mam za dużo czasu wolnego. Nadrabiam powoli zaległości, a nie da się ukryć, że co chwila przychodzi coś nowego... Czytam szybko, ale chciałabym jeszcze szybciej.


Egzemplarze przedpremierowe od wydawnictwa Muza i Akurat. Serce ze szkła i Pulse już przeczytane. Zabójstwo Pitagorasa czeka na chłodniejsze dni, kiedy nie będzie mi się chciało wychodzić z łóżka. Takie grubaśne kryminały są najlepsze na późną jesień i wczesną zimę. 

wtorek, 29 września 2015

KONKURSOWY WTOREK: Może książkę? #8

18 komentarzy:
Witajcie w kolejnym KONKURSOWYM WTORKU. Tym razem bardzo krótkim, gdzie do wygrania książki, które mnie urzekły swoją historią. Gregor i Niedokończona Przepowiednia oraz Gregor i Przepowiednia Zagłady to książki Suzanne Collins, które - moim zdaniem - biją na głowę Igrzyska Śmierci.

Wzięcie udziału w konkursie jest bardzo proste - wystarczy być obserwatorem bloga, a w komentarzu należy odpowiedzieć na proste pytanie i podać mejla. Można (miło by było!)  też polubić fanpage bloga i fanpage wydawnictwa IUVI.

Gregor za swoją siostrzyczką wyruszył do Podziemia. A Ty za kim ruszyłbyś w niebezpieczną podróż? Za kogo oddałbyś życie?

REGULAMIN
1. Organizatorem konkursu jest blog papierowemiasta.blogspot,com
2. Fundatorem nagrody jest wydawnictwo IUVI.
3. Warunkiem uczestnictwa w konkursie jest posiadanie adresu korespondencyjnego na terenie Polski oraz bycie obserwatorem bloga papierowemiasta.blogspot.com
4. Konkurs trwa od 29.09.2015 do 05.10.2015 do godziny 23.59.
5. Oprócz zgłoszenia należy KRÓTKO odpowiedzieć na pytanie: kim jest osoba, za którą oddałbyś życie?
5. Zwycięzca zostanie wybrany drogą losowania.
6. Wyniki ogłoszone będą 06.10.2015 we wpisie KONKURSOWY WTOREK: Może książkę? #8 - wyniki.
7. Zwycięzca w ciągu pięciu dni powinien odpowiedzieć na mejla, który otrzyma. W innym wypadku nastąpi ponowne losowanie.

poniedziałek, 28 września 2015

[375] Serce ze szkła - Kathrin Lange

8 komentarzy:
Tytuł: Serce ze szkła
Tytuł oryginału: Herz aus Glas
Autor: Kathrin Lange
Tłumaczenie: Miłosz Urban
Seria: Serce ze szkła
Tom: 1
Data wydania: 23 września 2015
Liczba stron: 448
Wydawnictwo:  Muza
Cena na okładce: 39,90
Muszę się przyznać, że za tę książkę złapałam tylko z jednego powodu. Wyglądała na lekką, a ja właśnie na takie książki mam ostatnio ochotę. Okładka zwraca na siebie uwagę, jednak wręcz krzyczy o przewidywalności całej tej historii. Łapiąc za nią nie spodziewałam się fajerwerków - wolę do czytadeł podchodzić ostrożnie, by się nie zawieźć. Okazało się jednak, że się wciągnęłam, a banalność nie jest aż tak wyczuwalna. 

Siedemnastoletnia Juli ma przed sobą trudne zadanie. Musi spędzić trochę czasu z Davidem, synem pracodawcy jej ojca. Chłopak niebezpiecznie chwieje się na granicy życia i śmierci. Dziewczyna chłopaka niedawno zginęła, spadając z klifu. Charlie była dziewczyną piękną i idealną, którą kochali wszyscy. Dziewiętnastolatek nie potrafi podnieść się po tym wydarzeniu. Dla Juli jest nieprzyjemny i oziębły, jednak nie tylko to ją martwi. Zaczyna odczuwać aurę ogromnej posiadłości. Czuje przeciągi, samotność. Gdy zaczyna słyszeć głosy postanawia dojść do tego, co naprawdę zdarzyło się tego dnia, gdy David stracił narzeczoną. 

Decydując się na tę książkę nawet nie sądziłam, że ma więcej niż trzysta stron. Zdziwiłam się trochę, ale nie narzekałam. Lubię grubsze powieści. Obawiałam się jednak, że nie przypadnie mi do gustu i będę się męczyć podczas lektury. Fabuła okazała się być intrygująca. Duchy, głosy, tajemnicza śmierć ideału całej wyspy... Brzmi ciekawie? I ciekawe jest. Nie da się ukryć, że w pewnym momencie wczułam się i zaczęłam razem z główną bohaterką poszukiwać rozwiązania. W przeciwieństwie do niej nie wpatrywałam się ślepo w postać Davida, jednak zwracałam uwagę na szczegóły, które traktowałam niczym poszlaki. Poczułam się jak prawdziwy Sherlock Holmes, gdyż nie zaangażowałam się emocjonalnie. Początkowo.

niedziela, 27 września 2015

WIERSZE WYBRANE przez Papierowe Miasta #8

2 komentarze:
Przychodzę do Was dzisiaj z ostatnim odcinkiem WIERSZY WYBRANYCH. Na moim blogu jest ogromna liczba postów - już powoli zaczynam się gubić. Do tego cyklu może kiedyś powrócę, ale jak na razie... Na zakończenie kolejny wiersz Ewy Lipskiej, który uwielbiam. Będę miała dla Was recenzję tomiku poezji, więc nie kończymy z nią tak do końca.

Ewa Lipska - Dyktando

Pod dyktando.
Żeby tylko nie popełnić błędu.
Naród
nie napisać przez tłum otwarty.

Wiedzieć
kiedy zamykać a kiedy otwierać
usta.
Milczeć -
ale z jakiej litery?

Odmienić się
ale nie przez przypadek.
Uważać
aby miłość nie napisać oddzielnie

tak jak czarna jagoda albo pierwszy lepszy.
Czujnie
po pewnych datach postawić kropkę.
Przy innych
minutę ciszy.
Uważać
aby życia nie napisać przez skróty.
Pamiętać
aby nie popełnić błędu przy śmierci.

Umrzeć
ortograficznie.

sobota, 26 września 2015

[374] KREATYWNA SOBOTA: Rośliny kwitnące

8 komentarzy:
Tytuł: Rośliny kwitnące
Tytuł oryginału: ?
Autor: praca zbiorowa
Tłumaczenie: praca zbiorowa
Seria: ?
Tom: -
Data wydania: 12 sierpnia 2015
Liczba stron: 96
Wydawnictwo:  Vesper
Cena na okładce: 29,90
Dzisiejsza KREATYWNA SOBOTA taka nie do końca kreatywna. Mam dla Was kolejną nowość w świecie kolorowanek dla dorosłych. Tym razem wydawca nie zachęca nas do szalonej kreatywności. Wręcz przeciwnie! Pozwala nam cofnąć się do czasów dzieciństwa, kiedy to kolorując obrazek obok podany mieliśmy wzór, jak to powinno wyglądać. Podobny zabieg zastosowano tutaj, więc nie musicie dużo zastanawiać się nad odcieniami - wszystko macie podane na tacy. 

Jest to pozycja raczej dla ludzi tak zestresowanych, że nawet pusta plansza przyprawia go o palpitacje serca. Tutaj nie trzeba za dużo myśleć. Łapiecie po prostu za kredki i pokrywacie białe miejsca tak, jak pokazane jest obok. Oczywiście od razu widać, że tutaj bez zielonej kredki się nie obejdzie. I to nie jednej, a kilku. Osobiście zdziwiłam się trochę widząc obok kolorowe ilustracje, ale przypadło mi to do gustu. Możecie to nazwać mordowaniem kreatywności, ale według mnie nikt Wam nie nakazuje ślepo trzymać się pierwowzoru! 

Miejsca, gdzie owy kwiatek jest czerwony, mogą stać się zielone; a te, które były zielone - niebieskie. Czemu nie? Osobiście cieszę się, że tutaj mam dwa wyjścia. Mogę istniejącą naprawdę roślinę pokolorować na jej prawdziwe odcienie, lub puścić wodzę fantazji. Myśleliście o tym w ten sposób?

Nie ma co doszukiwać się minusów tam, gdzie ich nie ma, jednak uważam, że ilustracji do kolorowania jest trochę mało, jak na tą cenę. Rozumiem, że kolorowe obrazki wznoszą koszt wykonania, jednak sama krytycznie podchodzę do kwestii kosztów za wszystkie te książeczki do malowania dla dorosłych.

piątek, 25 września 2015

[373] Noc złotego motyla - Tariq Ali

4 komentarze:
Tytuł: Noc złotego motyla
Tytuł oryginału: Night of the Golden Butterfly
Autor: Tariq Ali
Tłumaczenie: Tomasz Illg
Seria: Kwintet Muzułmański
Tom: 5
Data wydania: 20 lipca 2015
Liczba stron: 298
Wydawnictwo: Lambook
Cena na okładce: 39,90
Całkiem niedawno poznałam twórczość tego autora. Po lekturze Sułtana z Palermo po prostu się zakochałam. Kiedy dowiedziałam się, że akcja piątego tomu serii Kwintet Muzułmański będzie toczyła się we współczesnych czasach mało nie zaczęłam skakać z radości. Nie ukrywam, że spodziewałam się czegoś niesamowitego. Z góry założyłam, że Tariq Ali utrzyma poziom poprzedniej części. To był mój błąd.

Dara jest pisarzem z Lahuru. Słynnym pisarzem, należy dodać. W pewnym momencie swojego życia otrzymał propozycję nie do odrzucenia. Jego stary przyjaciel, Platon, prosi go, by ten napisał jego biografię. Lata temu byli najlepszymi przyjaciółmi, których rozdzielił czas. Mężczyzna jest niesamowicie barwną postacią, dosyć ekscentrycznym malarzem i interesującym człowiekiem.

Nie jest łatwo pisać o kimś, kto ma tyle tajemnic. Spełnienie tej prośby oznacza również powrót do przeszłości, do starych przyjaźni, miłości i zdrad. Na nowo rozdrapanie starych ran, podróże, odnowienie znajomości z dawną ukochaną, Złotym Motylem, i jej mężem, byłym przyjacielem, którego Dara podejrzewał o zdradę oraz historie, które właśnie owy Złoty Motyl przekazał Darze. Opowiadają one o jej rodzinie. Są to opowieści snute przez jej babkę i opowiadają o krwawym wieku XIX w Chinach.

Wątków w tej krótkiej książce jest strasznie dużo. Choć wszystko opisane jest dokładnie i rozważnie i tak pogubiłam się w całej historii. Poczułam się zagubiona i osamotniona w całkiem nieznanych mi miejscach. Mimo, że Tariq Ali w mistrzowski sposób prowadzi narrację - czego nie mogę mu w żaden sposób odebrać ani temu zaprzeczyć - wydaje mi się, że lepiej sprawdził się w pisaniu powieści całkowicie historycznych. Czasy współczesne również dobrze opisuje, ale odczułam ogromną różnicę i wcale mi się ona nie spodobała.

czwartek, 24 września 2015

KRÓTKO I NA TEMAT: Mały Książę

16 komentarzy:

Jestem wielką fanką Małego Księcia i gdy tylko zobaczyłam zwiastun od razu przepadłam. Gdy tylko Mały Książę pojawił się w kinie w moim mieście od razu tam pognałam. Czułam po prostu, że twórcy ekranizacji mnie nie zawiodą. Przeczucie mnie nie zawiodło. Przez prawie dwie godziny siedziałam wpatrzona w ekran nie zwracając uwagi na nic dookoła mnie. Musicie wiedzieć, że trudno jest mi pooglądać jakikolwiek film bez robienia przy tym innej rzeczy. Sama byłam zdziwiona tym, jak bardzo wciągnęłam się w całą historię i nawet nie zauważyłam, jak mocno wstrzymuję łzy do chwili, gdy nie usłyszałam, jak płacze Blanka.

Twórcy nie wzięli do ręki Małego Księcia, nie przerobili go ślepo na animację. Naszą główną bohaterką jest mała dziewczynka, której mama rozplanowała całe życie tak, by ta idealnie dopasowała się do korporacyjnego świata, w którym żyje. Każda minuta jej dnia ma jakieś znaczenie. Nie wolno jej się bawić, zajmować czymś innym, niż nauka. Początkowo dziewczynka jest przekonana, że takie życie jej wystarczy. Pewnego dnia jednak muszą przeprowadzić się bliżej akademii, do której chce zapisać ją matka. Zaczynają się wakacje, które mała musi spędzić na nauce. Przeszkadza jej w tym jednak niecodzienny sąsiad, który mocno wyróżnia się na tle innych, korporacyjnych, ludzi. 

środa, 23 września 2015

[372] Źródło - J.D. Horn

11 komentarzy:
Tytuł: Źródło
Tytuł oryginału: The Source
Autor: J.D. Horn
Tłumaczenie: Jerzy Bandel
Seria: Wiedźmy z Savannah
Tom: 2
Data wydania: 12 sierpnia 2015
Liczba stron: 408
Wydawnictwo:  Feeria Young
Cena na okładce: 37,90
Jak wspominałam w recenzji Rodu chwyciłam za kontynuację. Miałam nadzieję, że potencjał pierwszej części zostanie rozwinięty i Źródło zwali z nóg. Muszę przyznać, że niestety - oba tomy Wiedźm z Savannah stoją na tym samym poziomie. Nie zmienia to jednak faktu, że ta seria jest naprawdę warta uwagi.

Na barki Mercy spadła teraz duża odpowiedzialność. Jest głową klanu, musi dbać o rozwijające się w niej życie i, w tajemnicy przed wszystkimi, stara się odnaleźć siostrę bliźniaczkę. Wydaje się, że teraz wszystko powoli będzie wracać do normy, a z pomocą Matki Jilo dziewczyna opanuje magię, która do niej wróciła. W mieście jednak pojawia się matka bliźniaczek - szkoda tylko, że umarła przy porodzie.

W tej części wcale nie ma więcej akcji, niż w poprzedniej, a odniosłam wrażenie, że dzieje się sporo. Mam dosyć luźne podejście do tej serii, gdyż nie chwyta mnie ona ani za gardło, ani za serce. Tematyka wiedźm nie jest jedną z moich ulubionych, acz czasami lubię tą małą odmianę. Do Wiedźm z Savannah mam pewnego rodzaju sentyment, więc pewnym było to, że złapię za kontynuację. Tom trzeci pozostaje jednak pod znakiem zapytania. Autor zabił moją ulubioną postać, więc nie wiem, czy jest sens czytania dalej.

W tej serii nigdy nie wiadomo, kto jest kim, komu ufać i kto ma rację. Kiedy już myślałam, że wszystko rozgryzłam okazywało się, że jest całkiem inaczej. Mało nie popadłam w paranoję próbując to wszystko zrozumieć. Tutaj trzeba dać się porwać i popłynąć z prądem, inaczej zdrowie psychiczne czytelnika stoi pod znakiem zapytania. Nie ma czasu wziąć głębszego oddechu - trzeba pędzić razem z akcją, żeby się przypadkiem nie zgubić.

wtorek, 22 września 2015

Mój chłopak pisze dla mnie bajki.

6 komentarzy:

Jaki jest Twój wymarzony partner, wymarzona partnerka? Czy to osoba, przy której budzisz się każdego dnia? Mijasz tą osobę codziennie na ulicy? Wyobrażasz sobie, że otrzymasz od niej gwiazdkę z nieba, szczęście w pakiecie? A może dostajesz drogie prezenty lub mnóstwo kwiatów? Nie zazdroszczę Ci. A wiesz dlaczego? Bo mój chłopak pisze dla mnie bajki. Jeśli porównacie te krótkie opowiastki z tymi braci Grimm czy innego Andersena może się okazać, że On tych bajek wcale nie umie pisać. Więc dlaczego tak trudno mi bez nich zasnąć? To nie jest historia o miłości, która przetrwała tylko lekkie burze. To historia o ludziach, których dzieli terach 1947,5 kilometrów. Więc twierdzisz, że związek na odległość nie ma sensu? To zamknij oczy i posłuchaj jak to się zaczęło.

poniedziałek, 21 września 2015

[371] PRZEDPREMIEROWO: Klucze - Adam Lang

11 komentarzy:
Tytuł: Klucze
Tytuł oryginału: Klucze
Autor: Adam Lang
Tłumaczenie: -
Seria: -
Tom: -
Data wydania: 24 września 2015
Liczba stron: 292
Wydawnictwo:  Literackie
Cena na okładce: 34.90
Nie pytajcie co sprawiło, że zainteresowałam się tą książką. Pewnego dnia widząc ją w zapowiedziach postanowiłam, że na pewno ją przeczytam. Ot, tak. Po prostu. Sama nie wiedziałam, czego mam się spodziewać. Tak więc niedługo po otrzymaniu egzemplarza usiadłam i zaczęłam czytać. Bez zapoznania z tym, o czym Klucze są, kim jest autor i jaki był cel powstania tej książki.

Każdy człowiek w swoim życiu przeżył swój koniec świata. Adam przeżył już trzy. Właśnie one sprawiły, że jest teraz tym, kim jest. Osiemnastolatek prowadzi z pozoru normalne życie bez ojca - chodzi do szkoły; ma przyjaciela, za którego czasami się wstydzi; matkę, która czepia się wszystkiego oraz zajmuje się podrywaniem dziewczyn. Niby zwykłe życie, zwykłego nastolatka, jednak Adam uważa, że siedzą w nim pewne demony. Jak poradzić sobie w świecie z takim bagażem doświadczeń?

Na chłopaka uwziął się nauczyciel historii; babcia za wszelką cenę próbuje pozostać w centru, uwagi, na co nabiera się mama Adama i  ludzie, którzy ciągle zawodzą to codzienność osiemnastolatka. Niby nie różni się ona od codzienności innych w tym samym wieku, a jednak z jego perspektywy on ma najgorzej.

Zacznijmy od tego, że uwielbiam Adama. Jego ironiczne poczucie humoru mnóstwo razy zwaliło mnie z nóg. Jego osoba czasami irytowała mnie strasznie mocno - naprawdę okropnie. Miałam ochotę krzyczeć: chłopie, ogarnij się! Mimo to starałam się zrozumieć jego podejście do życia, a szczególnie dziewczyn, bo - cholercia - jak tak można? Ten osiemnastolatek jest bardzo specyficznym człowiekiem. Skoro on nie rozumie sam siebie, jak ja mam go zrozumieć? Jego zachowania czasami były tak bezsensowne, że miałam ochotę poprosić kogoś, by mi to wytłumaczył. Faceci naprawdę tak myślą?

niedziela, 20 września 2015

WIERSZE WYBRANE przez Papierowe Miasta #7

Brak komentarzy:
Więcej bez Baczyńskiego nie wytrzymam szczególnie, że dzisiaj przedstawię Wam jego wiersz, który kocham najbardziej. To od niego zaczęła się moja miłość do niego. Uważam, że jest cudowny. W swojej prostocie i mocnym przekazie. Zapewne wiele osób go zna - czyta się go w szkołach. I to mnie nie dziwi. Powinien znać go każdy. Nie jest długi, ale w pamięci zostaje.

Krzysztof Kamil Baczyński - Elegia o... [chłopcu polskim]

Oddzielili cie, syneczku, od snów, co jak motyl drżą,
haftowali ci, syneczku, smutne oczy rudą krwią,
malowali krajobrazy w żółte ściegi pożóg,
wyszywali wisielcami drzew płynące morze.
Wyuczyli cię, syneczku, ziemi twej na pamięć, 
gdyś jej ścieżki powycinał żelaznymi łzami. 
Odchowali cię w ciemności, odkarmili bochnem trwóg,
przemierzyłeś po omacku najwstydliwsze z ludzkich dróg.
I wyszedłeś, jasny synku, z czarną bronią w noc,
i poczułeś, jak się jeży w dźwięku minut - zło. 
Zanim padłeś, jeszcze ziemię przeżegnałeś ręką. 
Czy to była kula, synku, czy to serce pękło?

sobota, 19 września 2015

[370] KREATYWNA SOBOTA: Crazy Drawings

7 komentarzy:
Tytuł: Crazy drawings
Tytuł oryginału: Crazy drawings
Autor: praca zbiorowa
Tłumaczenie: -
Seria: Antystresowe kolorowanki dla 
dorosłych
Tom: -
Data wydania: 2015
Liczba stron: 26
Wydawnictwo:  Crazy Drawings
Cena na okładce: 24,99

Dzisiaj przychodzę do Was z czymś, czego jeszcze nie było. Sama spotykam się z czymś takim po raz pierwszy, dlatego biegnę do Was z pewną nowiną. Otóż musimy powitać na rynku wydawcę, który wydaje się znać każdego maniaka kolorowania osobiście i wysłuchał jego próśb. Możecie sobie teraz pomyśleć, że przecież tych kreatywnych kolorowanek jest naprawdę od groma i ta, niepozornie wyglądająca książeczka, niczym się od nich nie różni. Schowajcie ten sceptycyzm do kieszeni, i to najlepiej głęboko!

Co wyróżnia tę kolorowankę na tle innych? To, że autorzy nie skupili się na konkretnej tematyce. W środku znajdziesz wszystko. Od napisów, przez zwierzęta, ludziki i dziwne postacie. W KREATYWNEJ SOBOCIE jeszcze nigdy nie było czegoś tak szalonego. Nie spodziewałam się tego i otwierając ją myślałam, że dostanę coś dosyć przeciętnego i już naprawdę nic mnie nie zaskoczy. Okazało się, że dużo jeszcze nie widziałam i w świecie kolorowanek dla dorosłych dalej jest coś, dla czego warto się rozglądać - nowość i powiew świeżości.

Sam format również jest inny, od wszystkich. Mamy tutaj kartki a4 złożone w jeden kołonotatnik. Sprawia to, że wygodnie możemy przewracać strony, które są do naszej dyspozycji, niczym nieograniczone. Nie ukrywam, że spodobał mi się taki sposób kolorowania. Mam nadzieję, że ekipa Crazy Drawings przedstawi nam niedługo kolejną odsłonę kolorowanek, gdyż pokazała, że doskonale wie, co chciałabym pokolorować i co zrobić, bym się uśmiechnęła na widok jakiegoś rysunku. W końcu ktoś zrozumiał, że na rynku dosyć już jest pozycji tematycznych i trzeba dać wszystko w jednym. Patrząc na piętrzące się inne, które mam, wydaje mi się, że byłabym równie szczęśliwa mając tylko tą jedną i jakąś roślinną. 

Kartki są dosyć grube i nie powinny przepuścić mazaków, jednak poszczególne elementy są dosyć spore - doskonale poradzą sobie z nimi kredki. Papier jest bialutki, więc nic nam nie zaburzy intensywności kolorów - uważam, że to bardzo ważne.

piątek, 18 września 2015

[369] PRZEDPREMIEROWO: Gregor i Przepowiednia Zagłady - Suzanne Collins

8 komentarzy:
Tytuł: Gregor i Przepowiednia Zagłady
Tytuł oryginału: Gregor the Prophecy
of Bane
Autor: Suzanne Collins
Tłumaczenie: Dorota Dziewońska
Seria: Kroniki Podziemia
Tom: 2
Data wydania: 23 września 2015
Liczba stron: 336
Wydawnictwo: IUVI
Cena na okładce: 34,90
Po lekturze Igrzysk Śmierci nie pałałam jakąś ogromną miłością do tej autorki. Można nawet rzec, że otwarcie okazywałam niechęć jej, bardzo wychwalanej, serii. Natknęłam się jednak na Gregora i Niedokończoną Przepowiednię. Postanowiłam sprawdzić, czy Suzanne Collins zachwyci mnie w innym wydaniu. Okazało się, iż Kroniki Podziemia to cudowna seria, którą pokochałam od samego początku. Nie mogłam się doczekać kontynuacji, aż tu nagle spadła mi z nieba, i to przed premierą.

Gregor po powrocie do domu stara się zapomnieć o tym, co przeżył na dole, w Podziemiu. Ojciec nadal choruje i nie pomagają żadne leki, więc chłopiec musi pogodzić się z rzeczywistością. Chory tato nie może pracować, więc z pieniędzmi jest równie krucho jak było, a nawet jeszcze bardziej, gdyż pojawił się kolejny żołądek do nakarmienia. 

Dorabia pomagając sąsiadce, która wcześniej bardzo go irytowała, ale dzięki niej ma w co się ubrać i przynosi do domu więcej jedzenia. Pewnego zimowego dnia postanowił sprawić siostrze przyjemność i zabrać ją na sanki. Nie wie jednak, że nie będzie mu pisane wrócić z dziewczynką do domu. Kolejna przepowiednia czyha za rogiem, a porwanie siostrzyczki ma sprowadzić Gregora do Podziemi, by po raz kolejny spełnił to, co mu pisane. 

W momencie, gdy stawką jest życie Botki, którą szczury chcą zabić, by przepowiednia nie doszła do skutku, chłopiec nie ma wyboru. Po raz drugi rzuca się w wir przygody, razem z dwuletnią siostrzyczką, nietoperzem Aresem, pełzaczem Tempem oraz nowymi przyjaciółmi, którzy zostali wyznaczeni mu do pomocy. Musi zabić jedynego białego szczura, Mortifera, zanim będzie za późno i przyniesie on zagładę Podziemiu. Niektóre decyzje, które będzie musiał podjąć zrzucą mu na barki szalę odpowiedzialności, która może złamać każdego - szczególnie młodego chłopca.

czwartek, 17 września 2015

TAGS OF INSTAGRAM #1

6 komentarzy:
Witajcie! Dzisiaj przychodzę do Was z całkiem innym postem niż zwykle. Otóż na Instagramie mnóstwo osób nominowało mnie do najróżniejszych tagów książkowych, które zwykle odkładałam na później i... ostatecznie o nich zapominałam. W końcu jednak zebrałam się w sobie i zrobiłam wszystkie, które byłam w stanie znaleźć. Jeśli ktoś oznaczył mnie w opisie, a nie oznaczył na zdjęciu, to przepadło - nie jestem w stanie tego wykopać z czeluści, niestety. Postanowiłam jednak zacząć skrupulatnie każdą nominację zapisywać w motylkowym notesiku od mamy i raz na jakiś czas siadać na podłodze z nieodłącznym kotkowym kocykiem, który Wy znacie jako tło wszystkich moich zdjęć, by je zrobić. Mnóstwo przy tym pracy, ale i zabawy też niemało.

środa, 16 września 2015

[368] Papierowe miasta - John Green

6 komentarzy:
Tytuł: Papierowe miasta
Tytuł oryginału: Paper Towns
Autor: John Green
Tłumaczenie: Renata Biniek
Seria: Myślnik
Tom: -
Data wydania: 15 lipca 2015
Liczba stron: 400
Wydawnictwo:  Bukowy Las
Cena na okładce: 44,90
Zapewne domyśliliście się już, że nazwa mojego bloga pochodzi od właśnie tej książki Johna Greena. Przeczytałam ją jeszcze przed założeniem Papierowych miast, więc o samej powieści nie było tutaj ani słowa. Postanowiłam ją sobie powtórzyć, gdyż uciekła już trochę z mojej pamięci, a jedyne, co we mnie z niej zostało to zagubienie i niezrozumienie. Starsza o dwa lata uznałam, że odkryje ona przede mną swoje tajemnice. Nie myliłam się. 

Osiemnastoletni Quentin Jacobsen nigdy nie przysparzał swoim rodzicom problemów, unikał szkolnej popularności, miał dwóch niezawodnych przyjaciół i właśnie kończył szkołę. Jego życie toczyłoby się dalej tym samym, nudnym, tempem, gdyby nie Margo Roth Spiegelman. Jego sąsiadka pojawieniem się pewnej nocy w jego oknie całkowicie zmieniła poglądy Q na życie. 

Poprosiła go, by pomógł jej wypełnić misję, jaką zaplanowała na właśnie tę noc. Chciała zakończyć wszystko, co było już przeszłością, na przykład związek z pewnym chłopakiem, w spektakularny sposób. Q, który do tej pory oglądał Margo wyłącznie z daleka, nie potrafił oprzeć się pokusie. Te kilka godzin okazały się być największą przygodą jego życia. Rozbudziły też w nim nadzieję na ponowną, a może i coś więcej, przyjaźń z Margo Roth Spiegelman. Jednak następnego dnia dziewczyna znika. Nikt nie jest zaskoczony, a jej nieobecność się przedłuża. Quentin zaczyna przeczuwać najgorsze, a odkrywając wskazówki zostawione przez Margo, postanawia ją odnaleźć za wszelką cenę. Zanim będzie za późno.

Czytając tą powieść drugi raz zrozumiałam, że dwa lata temu byłam na nią po prostu za młoda. Teraz odkryłam te karty, które wtedy pozostały zakryte. Zrozumiałam wszystko. Całą prawdę o poszukiwaniu siebie i o tym, że nigdy do końca nie wiadomo, kto jest kim. Poczułam samotność. 

wtorek, 15 września 2015

KRÓTKO I NA TEMAT: FRAGILE #27 #28

4 komentarze:
Pewnego dnia przyszła do mnie mała, cienka paczka. Z ciekawością zajrzałam do środka i znalazłam w niej coś, czego doprawdy się nie spodziewałam. Owszem - słyszałam o tym, nawet poczytałam chwilkę na ten temat. Nie czytam jednak żadnych gazet ani magazynów, więc pominęłam ten temat milczeniem. Gdy Fragile ukazało się moim oczom byłam bardzo zaciekawiona tym, co mogę tam znaleźć. Jest to pismo kulturalne, więc już na samym początku daje nadzieję na to, że nie jest to gazeta, którą przerzuci się od początku do końca i porzuci, by nigdy już do niej nie wrócić. 

Zawsze lubiłam sztukę. Kiedy tylko mogłam w szkole chodziłam na kółko plastyczne, przez jakiś czas udzielałam się w chórze i uwielbiam chodzić do muzeów. Na wycieczkach szkolnych zawsze było mi tego za mało i jednym z moich marzeń jest odwiedzenie Luwru. Kocham malarstwo Beksińskiego i nie raz byłam już w jego galerii. Nie znam się jednak na historii sztuki i innych. To po prostu moje osobiste, subiektywne, odczucia. Nie chcę oceniać obrazu przez pryzmat tego, jak wielki człowiek go namalował, ani słuchać jakichś dźwięków, bo powstały pod palcami słynnego kompozytora. Tak samo nie chcę czytać książek tylko dlatego, że napisał je człowiek wybitny i jego dzieło jest słynną epopeją narodową. Nie mogłam sobie darować nawiązania do Mickiewicza. Nienawidzę tego człowieka. Jestem człowiekiem, który sam chce decydować o sobie i nie pozwolę na to, by narzucano mi, na co mam patrzeć, czego słuchać i co czytać.

poniedziałek, 14 września 2015

[367] 450 stron - Patrycja Gryciuk

16 komentarzy:
Tytuł: 450 stron
Tytuł oryginału: 450 stron
Autor: Patrycja Gryciuk
Tłumaczenie: -
Seria: -
Tom: -
Data wydania: 12 sierpnia 2015
Liczba stron: 411
Wydawnictwo:  Czwarta Strona
Cena na okładce: 34,90
O Patrycji Gryciuk słyszałam wiele dobrego, ale do tej pory nie miałam z nią styczności. Mocnym debiutem wbiła się na rynek, więc nic dziwnego, że gdzieś tam o niej przeczytałam. Nie miałam jednak specjalnej ochoty na Plan, więc stopniowo zapominałam. Kiedy zobaczyłam zapowiedź 450 stron poczułam się w jakiś sposób zaintrygowana. Wystarczyło tylko, bym zobaczyła nazwisko Mroza, który poleca nam panią Gryciuk i przepadłam. Temu autorowi ufam jak nikomu innemu, więc w ten właśnie sposób ta książka trafiła w moje ręce.

Wiktoria Moreau próbowała w swoim życiu wiele zawodów i rzeczy. Była nawet przez siedem lat żoną starszego od niej Francuza. Jednak to pisanie dało jej odczuć, że naprawdę żyje. Odkryła swoje powołanie. Po wydaniu pierwszej powieści, Skóry, została obwołana królową kryminałów i mogła w całości poświęcić się temu, co kocha. Pasuje jej takie życie i nie ma żadnych ciągot do obsesyjnego szukania miłości, co czynią kobiety w jej wieku. Trzydziestopięcioletnia Wiktoria wyróżnia się na tle innych.

Pewnego dnia na swojej drodze spotyka dwudziestopięcioletniego chłopaka, który od razu zwraca na nią swoją uwagę. Jest on niesamowicie przystojny i uroczy, jednak Wiki stara się o nim nie myśleć, ze względu na różnicę wieku. Sprawa, w którą zostaje wplątana idealnie odsuwa jej myśli od Mackenziego i tego, co między nimi się dzieje. Kiedy przed wydaniem najnowszej książki, która została sprzedana w ogromnych ilościach w przedsprzedaży, dostaje pozew sądowy jest w szoku. Pozwano ją o zniesławienie, jednak to nie to najbardziej ją szokuje. Jej powieść jest bardzo podobna do powieści prawdziwego króla kryminałów, który swoją ostatnią książką zrobił furorę. Teraz ktoś morduje w sposób taki, jaki przedstawiony  został w Trupach w rzece Hudson, a Na dnie Wiktorii jest bardzo podobna do powieści Larsa Washingtona. 

niedziela, 13 września 2015

WIERSZE WYBRANE przez Papierowe Miasta #6

8 komentarzy:
Zanim wrócimy do poezji Baczyńskiego czy Barańczaka w dzisiejszych WIERSZACH WYBRANYCH mam dla Was coś, co zawsze sprawia, iż mam łzy w oczach. Uważam, że owy wiersz naprawdę zasługuje na to, by go znać, pokochać. Nie ma tam żadnych ukrytych metafor, żadnych wyniosłych epitetów. Wisławę Szymborską czyta się zawsze z sercem pełnym emocji. A przy tym jej dziele, według mnie największym, najbardziej.

Wisława Szymborska - Kot w pustym mieszkaniu

Umrzeć - tego nie robi się kotu.
Bo co ma począć kot
w pustym mieszkaniu.
Wdrapywać się na ściany.
Ocierać się między meblami.
Nic niby tu nie zmienione,
a jednak pozamieniane.
Niby nie przesunięte,
a jednak porozsuwane.
I wieczorami lampa już nie świeci.

sobota, 12 września 2015

[366] KREATYWNA SOBOTA: Królestwo zwierząt - Millie Marotta + wyniki konkursu

8 komentarzy:
Tytuł: Królestwo zwierząt
Tytuł oryginału: Animal Kingdom
Autor: Millie Marotta
Tłumaczenie: Joanna Mielnik
Seria: Książka do kolorowania
Tom: -
Data wydania: 22 kwietnia 2015
Liczba stron: 96
Wydawnictwo:  Arkady
Cena na okładce: 29,50
Tę książeczkę widziałam, jeszcze zanim kolorowanki dla dorosłych stały się modne w Polsce. Rzuciła mi się w oczy na jakiejś zagranicznej stronie i od razu zapragnęłam ją mieć. Wzrokowiec ze mnie okropny i było to silniejsze ode mnie. Nie chciałam jednak zamawiać jej na niepolskiej stronie i tak tylko raz na jakiś czas ją wspominałam. Bardzo zdziwiłam się, gdy zobaczyłam ją w zapowiedziach naszego polskiego wydawnictwa. Od razu zdecydowałam, że muszę ją mieć. Trochę minęło i w końcu miałam ją w rękach. Od razu zauważyłam, jak świetnie jest wykonana - bije na głowę większość tych, które już opisywałam.

Ilustracje są przecudowne. Wykonane przez Millie Marottę obrazki wyglądają na takie, które rysowane były z wyczuciem i lekką ręką. Zakochałam się w nich od razu. Mają w sobie zaklęty jakiś urok i od razu widać, że powstały spod ołówka tej samej autorki. Millie Marotta zdecydowanie umie tworzyć i jestem pewna, że gdybym miała wybrać kolorowankę z najpiękniejszymi ilustracjami byłaby to ona. 

Już sama okładka jest cudownie zdobiona. Dobry gust widać na odległość. A wystarczy dotknąć okładki by umrzeć z radości. Jest bardzo przyjemna w dotyku - nie do końca twarda, nie do końca miękka. Nie da się może kolorować na kolanie, jednak nie jest to jedna z tych kolorowanek, które zabierasz ze sobą wszędzie. Nad tą siedzisz wygodnie przy biurku i wkładasz w rysunki całe serce.

piątek, 11 września 2015

[365] Królowie przeklęci, tom II - Maurice Druon

16 komentarzy:
Tytuł: Królowie przeklęci
Tytuł oryginału: Les Rois maudits
Autor: Maurice Druon
Tłumaczenie: Adriana Celińska
Seria: Królowie przeklęci
Tom: 2
Data wydania: 09 września 2015
Liczba stron: 608
Wydawnictwo:  Otwarte
Cena na okładce: 49,90
Całkowicie, jak to ja, zakochałam się w tej książce od pierwszego wejrzenia. Wzrokowiec ze mnie i nie ukrywam tego. Kiedy książka jest gruba i w twardej okładce to z pewnością za nią chwycę. Szczególnie w okresie jesiennym ciągnie mnie do takich cegiełek. Można wtedy poczuć w dłoniach ten ciężar, który kojarzy mi się z miłymi wspomnieniami, kominkiem i ciepłem. Królów przeklętych bardzo chciałam przeczytać, a fakt, że drugi tom niedawno wyszedł sprawił, iż zaczęłam właśnie od niego. Pierwszy stoi na razie na półce i cudownie wygląda. Zdaję sobie sprawę z tego, że powinnam zrobić odwrotnie, jednak - jeśli już trochę ze mną jesteście - wiecie, że często zdarza mi się tak zaczynać od tyłu. 

Droga do tronu nigdy nie jest łatwa i usiana różami. Kiedy Ludwik X Kłótliwy nieszczęśliwie wyzionął ducha, z nie do końca z wyłącznie Bożą pomocą, tron Francji okazuje się być pustym. Mężczyzna zostawił po sobie nienarodzone dziecko, które, być może, kiedyś przejmie po ojcu władzę w królestwie. Są jednak ludzie, którzy nie chcą na to zezwolić. Trzech kandydatów staje na starcie. Nikogo jednak nie dziwi, że faworytem jest sprytny i pełen uroku osobistego Filip de Poitiers, brat zmarłego. Sprzyja mu los i teściowa, gotowa zabić każdego, by tylko jej zięć mógł zasiąść na tronie, nawet małe dziecko...

Autor przybliża też nam losy Marii de Carrey. Jest ona szlachcianką, która w tajemnicy wzięła ślub z Lombardem, co zaowocowało ciążą i wygnaniem z rodziny, gdyż nie ma kto potwierdzić, że taka ceremonia się odbyła. Dziewczyna jeszcze nie wie, że jej los już jest przesądzony. Jest ona naiwna, głupiutka i ślepo zakochana.

Również dzieje Kościoła są tutaj przedstawione. Wybór papieża to ważna decyzja, ale niełatwa i pracochłonna. Przyznam, że to, jak został wybrany Jan XXII szczerze mi się podobał. Zapewne nie jest to do końca naturalny wybór, ale sposób był ciekawy.

czwartek, 10 września 2015

KRÓTKO I NA TEMAT: Sherlock Holmes. Przebudzenie

12 komentarzy:
Nigdy nie sądziłam, że przyjdzie ten dzień, jednak mam dla Was dzisiaj recenzję gry. Natknęłam się na nią robiąc z chłopakiem zakupy. Z racji tego, że ja uwielbiam Sherlocka, a on o tym wie - kupiliśmy ją. Po dłuższych problemach z instalacją zaczęliśmy grać. Byłam bardzo zaintrygowana tym, co tam zastanę. Biorąc pod uwagę tytuł i okładkę trochę się bałam - gry komputerowe przerażają mnie równie mocno, jak horrory.

Pierwszym, co rzuca się w oczy jest fakt, że grając, patrzymy z perspektywy Sherlocka, ewentualnie Watsona. Wcielamy się w rolę jednego z nich i patrzymy ich oczami. Jest to dość często spotykany zabieg. Gra polega głównie na takiej zasadzie, iż musimy odnaleźć wszystkie wskazówki w danym miejscu, połączyć je w całość i wyruszyć dalej. Grę zaczynamy w momencie, gdy detektyw wszech czasów przyjmuje sprawę zaginięcia młodego mężczyzny. Od samego początku widać, że związana z tą sprawą jest jakaś sekta - dowodów jest mnóstwo. Sugeruje to, że nie będzie łatwo odkryć, o co do końca chodzi. Opuszczamy London i trafiamy do miejsc mało przyjemnych, takich jak, na przykład, ośrodek dla obłąkanych.

środa, 9 września 2015

[364] Myśl jak Sherlock Holmes - Maria Konnikova

11 komentarzy:
Tytuł: Myśl jak Sherlock Holmes
Tytuł oryginału: Mastermind: How to Think
Like Sherlock Holmes
Autor: Maria Konnikova
Tłumaczenie: Manana Chyb
Seria: Biblioteka Gazety Wyborczej
Tom: -
Data wydania: 12 marca 2015
Liczba stron: 344
Wydawnictwo: Agora SA
Cena na okładce: 39,99
Jak pewnie wiecie uwielbiam Sherlocka Holmesa i naprawdę chwytam za wszystko, co z nim związane. Kiedy zobaczyłam tą pozycję byłam szczęśliwa i to bardzo. Miałam nadzieję, że naprawdę nauczę się myśleć tak, jak myślał mój najukochańszy książkowy bohater. Sama nie wiem, co spodziewałam się znaleźć w środku, jednak na pewno nie to, co dostałam.

Maria Konnikova z książkami o Sherlocku Holmesie miała styczność już w dzieciństwie, kiedy to czytywał jej je ojciec. Już wtedy chciała być jak detektyw wszech czasów. Po latach napisała książkę o tym, co trzeba zrobić, by wykształcić w sobie sposób myślenia Holmesa. Autorka uczy nas, jak powinniśmy patrzeć, by widzieć. Początkowo wydało mi się to bardzo ciekawe - szczególnie dlatego, że zamieszczono tutaj fragmenty z przygód Sherlocka, a ja bardzo je lubię (by nie powiedzieć, że obsesyjnie uwielbiam). Mimo to nie jest to książka, po której będziesz umiał rozwiązywać przygody takie, jak słynny detektyw. Jak mówi Konnikova: dużo czasu należy poświęcić na ćwiczenie umysłu.

Myślałam, że jest to pozycja dla fanów Sherlocka i jego przygód. Okazało się jednak, że przeznaczona jest bardziej dla psychologów oraz ludzi, którzy bardzo lubią zgłębiać informacje o naszym umyśle i jego możliwościach. Zastanawiam się, czy nie sprezentować jej mojemu chłopakowi, jednak ta cudowna okładka sprawia, że się waham. Ta postać Holmesa tak bardzo do mnie przemawia...

Wnioski autorki są jak najbardziej zrozumiałe i wywodzą się z rzetelnych badań, więc nie ma wątpliwości co do ich prawdziwości. Mimo tego jest ta książka zbyt rozległa i naprawdę męczy. Być może nie jest przeznaczona do czytania jej za jednym zamachem, jak ja to zrobiłam. Miałam nadzieję, że wciągnę się i pochłonę ją na raz - była to jednak długa droga. Długa i ciężka.

wtorek, 8 września 2015

MOJA KSIĄŻKOWA JESIEŃ

14 komentarzy:
Kiedy wieczory już nie są ciepłe, kiedy usypia Cię deszcz walący o szyby, a kiedy się budzisz czujesz jedynie ochotę, by dalej pójść spać od razu wiadomo, że nadchodzi jesień. Ta pora roku jest dość dołująca: szara, ponura. Ale przecież my, książkoholicy, mamy coś, czego brakuje tym, którzy książki omijają szerokim łukiem - inne światy, do których możemy się przenieść w każdej chwili, z każdego miejsca. Ja z niecierpliwością czekam na jesień. Spadające liście, które później przyjemnie kruszą się pod butami; zbieranie kasztanów; spacery w deszczu, kiedy wszyscy inni siedzą w domu. To wszystko sprawia, że uwielbiam tę porę roku. Nie, nie zapomniałam o tym, jak przyjemnie usiąść pod kocem z kubkiem herbaty i świetną lekturą. Znowu egoistycznie paplam o sobie, zamiast przejść do rzeczy - to musicie mi wybaczyć. Przychodzę do Was dzisiaj z książkami, które idealnie nadają się na zimne wieczory z katarem, którego nabawiliście się podczas spacerów w deszczu. 

Zanim jednak pokażę Wam, bez czego nie wyobrażam sobie tegorocznej jesieni musicie zaopatrzyć się w jesienny zestaw czytelniczy. Ogromny, ciepły kocyk? Jest? Wielki kubek z kawą lub herbatą? Kot, pies, ulubiony pluszak? Oczekiwanie na deszcz może się znudzić, więc ponura pogoda będzie musiała wystarczyć. Jesteście gotowi poznać wszystkie moje jesienne cegiełki? Bo musicie wiedzieć, że jeśli chodzi o te zimniejsze pory roku, to cienkie książki schodzą na dalszy plan. Jeszcze przez przypadek zaginęłyby gdzieś w odmętach łóżka...

poniedziałek, 7 września 2015

[363] Mały Książę ze strychu - Janusz Włodarczyk

2 komentarze:
Tytuł: Mały Książę ze strychu
Tytuł oryginału: Mały Książę ze strychu
Autor: Janusz Włodarczyk
Tłumaczenie: -
Seria: -
Tom: -
Data wydania: 7 sierpnia 2015
Liczba stron: 98
Wydawnictwo:  Novae Res
Cena na okładce: 22.00
Uwielbiam Małego Księcia. Jest to jedna z tych książek, których po prostu nie da się nie kochać. Dziecięce spojrzenie na świat jest doskonałym sposobem na to, by pokazać wady całego społeczeństwa. Raz na jakiś czas pojawia się historia o Małym Księciu napisana przez kogoś innego. Czasem chwytam za coś z nadzieją, że okaże się choć w połowie tak dobre, jak dzieło Antoine de Saint-Exupéry. Trudno jest dorównać mistrzowi.

W tym roku do kin weszła ekranizacja Małego Księcia. Już byłam w kinie. By nastroić się na ten specyficzny nastrój chwyciłam za Małego Księcia ze strychu czyli historię, o tym, jak pewien mężczyzna znalazł na strychu, w starym kufrze, nieopublikowane fragmenty Małego Księcia. Dowiadujemy się z nich, dlaczego chłopiec opuścił swoją Różę i ukochaną planetę oraz odwiedzimy innych ludzi na innych planetach.

Jest to bardzo realna kontynuacja tego świetnego dzieła, jakim jest Mały Książę. Mimo wszystko brakowało mi tego specyficznego stylu Antoine de Saint-Exupéry'ego. Janusz Włodarczyk bardzo dobrze pisze i czuć w jego książce mnóstwo filozofii, jednak widać różnicę między polską a francuską, choćby przetłumaczoną, prozą. Mimo to z pewnością polecam wszystkim fanom Małego Księcia. Zawsze miło wrócić do świata, który się kocha i uwielbia - choćby nie był do końca taki sam.

Nie da się ukryć, że podobnie jak w oryginale, zamieszczono tutaj piękne ilustracje. Różnią się od tych oryginalnych, ale mają w sobie coś takiego, że można uśmiechnąć się na ich widok. Autor puścił wodzę fantazji nie tylko, jeśli chodzi o fabułę, ale też graficznie. Widać było, że naprawdę dobrze się przy tym bawił. Dobrze mu to wyszło.

niedziela, 6 września 2015

WIERSZE WYBRANE przez Papierowe Miasta #5

6 komentarzy:
Muszę przyznać, że z tym odcinkiem WIERSZY WYBRANYCH miałam mały problem. Otóż chciałam choć na chwilę zerwać z taką tematyką wojenną, rozbiorową i pokazać coś innego. W końcu może ktoś inny znajdzie jeszcze coś dla siebie. Zaczęłam przerzucać umysł - i zeszyt od polskiego - by coś znaleźć, co mi umknęło. Kochanowski? Nie bardzo. Mickiewicz? Uh. Nie cierpię tego człowieka! Słowacki? Nie taki znowu wybitny... I w końcu natknęłam się na wiersz, który kiedyś bardzo mi się spodobał, a później wyleciał mi z głowy. Jak widzicie stare zeszyty szkolne kiedyś się przydają - szczególnie miłośnikom poezji. Bo i na lekcjach polskiego można poznać coś wartego uwagi. Tak więc, tym co jeszcze nie znają, przedstawiam Kazimierza Przerwę-Tetmajera i jego dekadentyzm. 
Kazimierz Przerwa-Tetmajer - Koniec wieku XIX

Przekleństwo?... Tylko dziki, kiedy się skaleczy,
złorzeczy swemu bogu, skrytemu w przestworze.
Ironia?... Lecz największe z szyderstw czyż się może
równać z ironią biegu najzwyklejszych rzeczy?

sobota, 5 września 2015

[362] KREATYWNA SOBOTA: Antystresowe kreatywne kolorowanie dla dorosłych. Piękne ogrody

2 komentarze:
Tytuł: Piękne ogrody
Tytuł oryginału: Glorious garden
Autor: praca zbiorowa
Tłumaczenie: -
Seria: Antystresowe kreatywne
kolorowanie dla dorosłych
Tom: -
Data wydania: 18 lutego 2015
Liczba stron: 128
Wydawnictwo:  Amber
Cena na okładce: 24,80
To kolejna kolorowanka z serii BEZ ZIELONEJ KREDKI NIE PODCHODŹ. Może Wam się wydawać, że biorąc pod uwagę ich ilość w mojej biblioteczce, będę miała ich już dość. Nic bardziej mylnego. Od czego mam kreatywność, tak mocno teraz reklamowaną? Nauczyłam się już, iż nie jest koniecznością odwzorowywać prawdziwego świata w takich kolorowankach i popuszczam wodzę fantazji malując liście na różne kolory tęczy.

Jak sama nazwa wskazuje w tej kolorowance mamy wszystko, co związane jest z ogrodami. Niesamowite domki, przedmioty potrzebne do pilnowania porządku w ogródki i tym podobne. Nie spodziewałam się tego - myślałam, że dostanę same roślinki i krzewy. Niespodzianka to była i to niemała. Porównując Piękne kolorowanie dla dorosłych, czyli inną kolorowankę z serii Antystresowe kreatywne kolorowanie dla dorosłych, i Piękne ogrody, to ta druga bije pierwszą na głowę.

Obrazki nie są zbyt skomplikowane, jednak mamy tutaj trochę więcej szczegółów niż w Pięknym kolorowaniu dla dorosłych i są one bardziej wymagające. Przyznam, że zauroczyły mnie od razu. Było to dla mnie ogromnym zaskoczeniem i uważam, że warto jest zacząć od tej, jeśli nie macie jeszcze swojej kolorowanki. Ilustracje są na różnym poziomie trudności - niektóre mają więcej szczegółów, inne mniej. Jeśli macie mało czasu na pewno znajdziecie tutaj coś szybkiego, a jeśli chcecie się zapomnieć - również się coś znajdzie.

Minusem, tak jak w poprzedniej kolorowance z tej serii, jest cienka okładka i nie za gruby papier, więc jeśli jesteście amatorami flamastrów, to muszę Was zmartwić. Nic z tego. Kredki sprawdzają się doskonale, jednak ja, mimo wszystko, wolę cienkopisy i mazaki, więc jestem nieucieszona. Za tą serię chwytam tylko wtedy, gdy mam ochotę wypróbować jakieś kredki lub po prostu pocieniować.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...